Szaleństwo Teda Kaczynskiego, zbrodniarza i proroka
"Oby twe oczy oslepiła
ciemność kryjąc niewiarygodne piękno słońca, księżyca i gwiazd. Obyś ogłuchł od
ciszy kamiennej. Oby śmierć zastała cię tak, jak żyłeś w samotności, bez
współczucia i miłości" - obecna na sali sądowej żona genetyka, dr Charlesa
Epsteina, okaleczonego bomba Unabombera, rzuciła na niego klątwę. Trzeba bardzo nienawidzić, albo
bardzo sie bać, żeby metodycznie zabijać. Pierwsza przesyłka Unabombera, która
przyniosła śmierć ofiary, rozerwała na strzępy własciciela sklepu komputerowego
Hugha Scruttona w Sacramento. "Doskonale. Ludzki sposób, żeby kogoś usunąć.
Prawdopodobnie nic nie poczuł" - zanotował w szyfrowanym dzienniku Teodor J.
Kaczynski. Rozpoczął zamachy 18 lat temu. Ogółem wysłał 16 bomb, zranił 29 osób,
dwie uczynił kalekami, trzy udało mu się zgładzić. W ostatni poniedziałek 55-letni
Ted Kaczynski otrzymał cztery kolejne wyroki dożywocia bez prawa apelacji. Zamykając
się na zawsze, bramy więzienia odcięły od świata desperata, który chciał nas
ostrzec. Uważał, że nie miał innego wyboru w obronie wolności człowieka. Zabijał
przekonaniu, że technologia okazała się demoniczną pułapką, a odkrywcy i ideolodzy
postępu technicznego - zdrajcami rodzaju ludzkiego. Był tu także motyw osobistej
zemsty na świecie, w którym nie umiał sobie poradzić. Jako cudowne dziecko, Ted
przeskoczył w szkole średniej dwie klasy. Dwa lata różnicy wieku skazuje nastolatka na
samotność. Matka, Wanda z domy Dombek, widząc jego niezwykły talent matematyczny
przymuszała syna do nauki, lecz nie nauczyła życia; nie umiał postępować z ludżmi,
a zwłaszcza z kobietami. Sparaliżowany nieśmiałością Ted nigdy jej tego nie
wybaczył. W ciągu dorosłego życia wysłał jej kilkanaście listów z oskarżeniami, a
w czasie rozpraw sądowych po latach nie odezwał sie do niej ani słowem ani nie
zauważał obecności na sali. Czy chcąc jak najlepiej, zmarnowała geniusza? Podobnie Ted zignorował młodzsego
brata Davida, który wydał go FBI. Jako młodzi chłopcy wyjeżdżali razem na wycieczki,
gdzie ojciec, Teodor Kaczynski senior, uczył ich sztuki przeżycia w dziczy. Byli z tego
dumni. Po skończeniu studiów David mieszkał prę lat w głuszy w Teksasie, w wykopanej
w ziemi i przykrytej daczem dziurze. Póżniej sam zbudował na tym miejscu chatę, gdzie
napisał traktat przeciwko technologii, lecz wrócił do cywilizacji, ożenił się i
został opiekunem bezdomnych. Tymczasem Tedowi nie udało się
przystosować do świata, choć kroiła mu się wspaniała kariera. W wieku 16 lat
otrzymał darmowe studia na Harvardzie, a potem stanowisko asystenta na najlepszym w
Ameryce wydziale matematycznym uniwersytetu Berkeley i szansę szybkiej, dozywotniej
profesury. Był jednak tak osamotniony i bezradny wobec kobiet, że radził sie psychiatry
w sprawie zmiany płci. Zabrakło mu jednak śmiałości, aby powiedzieć mu o swym życiu
seksualnym i doprowadzić do operacji. Po dwóch latach rzucił uniwersytet, utrzymywał
się z dorywczych zajec, a w końcu zamieszkał w chacie o jednym pokoju, bez prądu, wody
i telefonu, w stanie Montana. Zanotował wtedy w dzienniku, że wystarczyłoby mu, gdyby
mógł z kobietą trzymać się za rękę. Nigdy nie posunął się poza pocałunek.
Okolica znała go jao "Einsteina". W chacie napisał swój głośny traktat
przeciwko technologii i składał coraz skuteczniejsze bomby, które wysyłał do ludzi
winnych postępu cywilizacji. Czy jest szaleńcem? Sądowy
psychiatra uzna go za paranoicznego schizofrenika. Kaczynski wolał jednak wyrok śmierci
niż opinię wariata, odbierającą jego przestrogom wszelką powagę. Zwolnił nagle, na
sali sądowej, własnych adwokatów, którzy chcieli go uratować przed najcięższym
wyrokiem czyniąc niepoczytalnym, co zniweczyłoby wszelki sens jego życia. Wolał
przyznać się do winy. Zanim potępimy go jako zbrodniarza, wysłuchajmy jako proroka. Grożąc dalszymi zamachami
bombowymi, Kaczynski wymusił na dwóch najpoważniejszych dziennikach amerykańskich
publikację swego manifestu "Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość".
Wprawdzie "The New York Times" sprytnie sie wykręcił w ostatniej chwili, ale
"Washington Post" wydał 22 września 1995 roku w osobnej wkładce. Od tego
czasu tekst liczący 35 tysięcy słów jest dostępny w Internecie. Nędza lewicy, ślepota prawicy Pokój w drewnianej chacie, dwa i
pól na trzy metry, półki z książkami, pustka całego dnia, kilkanaście godzin do
nocy, kiedy można zamknąć oczy i śnić. Krew rozsadza czaszkę, ale ściany pokoju nie
chcą ustąpić. Ścieżki wokół chaty wydeptane przez lata. Jedyna ucieczka w świat,
to wielka teoria. Palce dotykają klawiszy maszyny do
pisania, stukot przynosi ulgę, nienawiść ustępuje jedynej dostępnej rozkoszy,
rozkoszy myslenia, gniew układa się w przejrzyste zdania: " Konserwatyśći to głupcy. Marudzą na temat tradycyjnych wartości, ale
entuzjastycznie popierają postęp technologiczny i rozwój gospodarczy. Widocznie nie
zaświtało im w głowie, że nie można wprowadzać gwałtownych zmian w technologii i
gospodarce społeczeństwa bez również gwałtownych zmian we wszystkich innych aspektach
życia społecznego, co nieuchronnie prowadzi do załamania tradycyjnych wartości.
Społeczeństwo technologiczne musi osłabiać więzi rodzinne i wspólnoty lokalne,
jeśli ma wydajnie działać ". Nie można również liczyć na
lewicę. Postawa lewicowa to kompleks niższości. Ludzie lewicy nienawidzą siły, dobra
i powodzenia, zwalczają konkurencję, bo w głębi duszy uważają się za
nieudaczników. Nie mogą wyobrazić sobie, by w pojedynkę mogli byc silni czy
wartościowi, wolą więc kolektywizm. Drugi typ lewicowca, to
przespołeczniony intelektualista lub członek klasy wyższej. Pozwolił sobie zbytnio
wpoić wartości moralne, które go wpędzają w poczucie winy. Próbuje się wyzwolić,
ale nie ma sił na prawdziwą rebelię. Przyjmuje więc jako własne zasady moralne
społeczeństwa po to, by je oskarżyć, że ich nie dotrzymuje. Nawet, jeśli zabiega o
awans społeczny Murzynów, to tylko po to, by uczynić z nich konformistów na własny
wzór. Lewica nigdy nie zbuntuje się
przeciwko technologii. Ta masowa mysli tylko, aby w systemie społecznym uwić gniazdko
własnej niekompetencji. Natomiast intelektualna jest na usługach systemu. Takie słowa przynoszą ulgę.
Większy spokój przyniesie rąbanie drzewa, żeby rozpalić ogień i upiec królika
upolowanego wczoraj. Naturalna godność człowieka Maszyna stuka dalej: Cywilizacja
odebrała człowiekowi naturalną godność, którą nadaje samodzielna walka o
przeżycie. Ludzie mają zakodowaną potrzebę "procesu siły". Muszą osiągać
trudne cele, gdyż inaczej mają poczucie pustki. Jednak współcześnie na Zachodzie
wystarczy do przeżycia minimalny nakład pracy. Chwytają się więc "działalności
zastępczej", aby mieć poczucie "spełnienia". Jest to jednak surogat
potrzeby biologicznej, który nie przynosi głębokiego zadowolenia. Dlatego
"człowiek prymitywny mniej cierpiał od napięć i frustracji. Był bardziej
zadowolony ze swego sposoby życia niż człowiek współczesny". W społeczeństwach
prymitywnych przeżycie wymagało heroizmu. Jednak dziś na Zachodzie heroicznych
wysiłków wymagają coraz bardziej sztuczne cele, stworzone przez reklamę, aby
zaspokoić potrzebę "procesu siły". Heroiczne starania służą próżnej
przyjemności, nie dając takiego "spełnienia", jak walka o życie. Jedyny romans życia wydarzył się
po czterdziestce. Kilka miesięcy spotkań, objęć, pocałunków, póki nie uciekła.
Jedyny romans i pewnie ostatni. Nigdy nie będzie obok nikogo, żadnej obecności, żadnej
rozkoszzy, żadnych dzzieci, które dojrzewając podają rodzicom miarę czasu. Stuk
maszyny porządkuje rozpacz jałowego przemijania. Współczesna obsesja długiego
życia, sprawności fizycznej i seksualnej to kolejny dowód niespełnienia potrzeby
"procesu siły". W prymitywnych społeczeństwach życie składało się z
etapów. Ludzie nie obawiali się przejścia od jednego etapu do drugiego. Natomiast
człowiek współczesny stara się przedłużyć sprawność fizyczną i seksualną,
ponieważ nie używa swego ciała na serio. Hańba przodowników cywilizacji Ja ich znam. Byłem tam: Harvard,
Michigan, Berkeley, laboratoria cywilizacji Zachodu. Słyszałem te rozmowy. Pycha i
dziecinna ciekawość. Maszyna stuka: Praca naukowców często nie ma
żadnego związku z dobrem rodzaju ludzkiego, a przykład broni jądrowej wskazuje, że
niektóre badania są wręcz grożne. Motywem naukowców nie jest ani ciekawość, ani
dobro ludzkości, ale potrzeba doświadczenia "procesu siły". Wchodzą w grę
także inne motywy: pieniądze czy pozycja społeczna. "Nauka maszeruje więc ślepo,
posłuszna tylko psychologicznym potrzebom naukowców, władz rządowych i szefów
korporacji, którzy dostarczają funduszy na badania". Kazdy wynalazek techniczny wydaje
się zrazu pożyteczny, lecz postęp lecz postęp ten ciągle ogranicza ludzką wolność.
Fizyczny przymus ustępuje naciskowi oświaty, propagandy czy programów zdrowia
psychicznego. Ciągle musimy naginać się do technicznmych potrzeb systemu. Zostaliśmy
zakładnikami technologii. Za póżno już na wielkie reformy w obronie wolności, gdyż
sprowadzioby to serię niewygód i katastrof, wywołując żądanie wstrzymania reform.
Technologię można odrzucić tylko w całości. Ludzkość na rozdrożu Cóż to jest wolność, jeśli nie
swoboda osiągania praedziwych, a nie sztucznych celów, bez wtrącania się, manipulacji
czy nadzoru ze strony kogokolwiek, a już zwłaszcza wielkich organizacji? Wolność to
decydowanie o własnej egzystencji w kwestiach życia i śmierci. Przyszłość wolności
rozstrzygnie się w okresie od 40 do 100 lat. Jeśli technologia obłaskawi człowieka, to
przetrwa i przejmie nad wszystkim kontrolę. Zwykły obywatel będzie
kontrolował tylko własne urządzenia: samochód czy komputer. Natomiast nadzór wielkich
systemów będzie należał do wąskiej elity, jak dziś, ale przy dwóch wielkich
znamiennych różnicach: 1/ Dzięki lepszej technologii elity będą miały większą
kontrolę nad masami; 2/ Praca ludzka nie będzie więcej konieczna i masy staną się
pustym ciężarem dla systemu. Jeśli elity będą okrutne, to doprowadzą do eliminacji
zbędnej ludności przez redukcję urodzin przy pomocy propagandy i środków
biologicznych. Może się zdarzyć, że elita bedzie miała miękkie serce liberałów. W
takim przypadku zatroszczy się o potrzeby fizyczne mas i zdrowe hobby dla każdego, ale
życie stanie się tak bezcelowe, że ludzkie istoty dpadną do poziomu udomowionych
zwierząt. Stuk maszyny ustał. 232 paragrafy,
których nikt nie przeczyta, jeśli nie przedrą się przez szum informacyjny mediów.
Trzeba zagrozić ludziom śmiercią, aby się obudzili. Wymuszona publikacja manifestu
wywołała sensację, lecz okazało się, że powtarza jak echo hippisowską krytykę
technologii z lat 60, tyle, że w ciągu ostatnich trzydziestu lat technologizacja świata
postąpiła dalej i analiza skutków wydaje się trafniejsza. Prędkość ucieczki Czy zapowiadana przez Kaczynskiego
przyszłość jest prawdopodobna? Dowiemy się tego szybciej niż sądzimy. Rozwój
cywilizacji następuje w tempie wykładniczym. Przypomnijmy sobie szkolne zadanie o
chłopcu, który zgodził się pracować przrz miesiąc przy stawce jednego złotego za
dzień, ale pod warunkiem, że każdego następnego dnia stawka podwoi się. Trzydziestego
pierwszego dnia okazało się, że zarobił 1 505 755 138 złotych. Stawka chłopca rosła
w takim tempie jak postęp technologii. Krzywa wykładnicza skręca stromo w górę.
Zmiany są coraz bardziej dramatyczne, ale nasza miara czasu pochodzi z przeszłości,
gsdy następowały wolniej. daje to nam poczucie bezpieczeństwa, choć bliski jest moment
gwałtownej kolizji technologii z ludzką naturą. To, czego boi się Kaczynski, jest
dla innych wspaniałą okazją rewolucji świadomości. Młodzi programiści z Północnej
Kalifornii, gdzie mieści się światowe centrum informatyki Silicon Valley, traktują
technologię jako szansę nadania człowiekowi statusu boskiego. Przewidują pojawienie
się człowieka "posthumanistycznego", który będzie mógł swobodnie wybierać
formę i substancję swego ciała. Jest to tylko kwestia techniki. Upadają stare
podziały ludzkiego myślenia. Racjonalizm i intuicja, materializm i mistycyzm, nauka i
magia łączą się w uniwersalną wiedzę. Mark Dery, autor książki pt.
"Prędkość ucieczki", przedstawił rodzenie się w bólach nowego konceptu
człowieka. Tytuł odnosi się do szybkości, jakiej musi nabrać rakieta, żeby wyrwać
się sile ziemskiego przyciągania. podobne zjawisko zachodzi w technologii. Postęp
cywilizacji nabrał takiego tempa, że wyrywa sie z biologicznego łożyska. Staje się to
już widoczne w oddzieleniu się człowieka od ciała przy pomocy komputerów. Programiści gardzą ciałem,
które uważają jedynie za "mięso". Zwykle zresztą nie mają powodu do dumy,
ponieważ są to na ogół słabeusze, którzy trzymali się z dala od szkolnego boiska i
zbyt nieśmiali na powodzenie u kobiet.. W Ameryce nazywa się ich "nerds. Jako
mçodzi mężczyżni, ci hakerzy spędzają po kilkanaście godzin dziennie przy
komputerach, wchodząc z maszyną w intymny związek. Narodził się wśród nich koncept
cyberseksu. Piszą szybko i zręcznie, co znaczy tutaj tyle, ile świetna sylwetka w
realnym świecie. Cyberseks to onanizm w trójkącie, gdzie trzecim, biernym na razie
partnerem jest komputer. Sprośne dialogi wymieniane z
kobietami lub mężczyznami udającymi na ekranie monitora kobiety to tylko początek
realizacji starego marzenia o kochance idealnej, o Galatei. Następnym krokiem jest seks
wirtualny. Pojawiły się już pierwsze kostiumy, które opinają ciało pobudzając je
erotycznie według programów stymulujących stosunek seksualny i gogle przekazujące
pornograficzne obrazy. Przecież na tym nie koniec. W niedalekiej przyszłości będzie
możliwy cyberseks z syreną, satyrem i czemu nie - z samolotem. Ostatecznym celem
hakerów jest biomechaniczne złączenie się z maszyną przez wprowadzenie do komputera
ludzkiej świadomości, by osiągnąć programowanie optymalne. Czy nie jest to drugie kuszenie
człowieka? Tym razem przez technologię, która chce nam wykraść inteligencję,
ponieważ sama nie potrafi jej wytworzyć. Przebudzenie Gai Angielski matematyk James Lovelock
przedstawił 24 lata temu tzw. hipotezę Gai, którą nazwał imieniem greckiej bogini
Zziemi. Stwierdził, że Ziemia jest systemem dążącym do równowagi. Ziemia może
stworzyć warunki niekorzystne dla gatunku ludzkiego, jeśli człowiek zacznie zagrażać
życiu na naszej planecie. Występujące dziś globalne ocieplenie klimatu zdaje się
potwierdzać tę hipotezę. Umkniemy zagładzie - niejako z ręki Gai - jeśli wytworzymy
świadomość planetarną. Ważny krok w tę stronę stanowi Internet. W najbliższych
dekadach Ziemia będzie miała tylu mieszkańców, ile mózg ma neuronów. Złączona
światłowodami przez komputery przyszła ludzkość utworzy świadomość zbiorową,
powodując "przebudzenie się" naszej planety jako istoty. Innymi słowy -
powstanie globalna inteligencja. Ideolodzy cyberkultury wierzą w proroctwo sprzed 30 lat,
podane przez Marshalla McLuhana, gorliwego katolika. Marshall McLuhan powiedział o
mediach elektronicznych: "W chrześcijańskim sensie jest to tylko nowa interpretacja
Mistycznego Ciałą Chrystusa, a w końcu Chrystus jest ostatecznym przedłużeniem
człowieka. Oczekuję, że w nadchodzących dekadach planeta przekształci się w formę
sztuki. Włączony w kosmiczną harmonię nowy człowiek sam stanie się organiczną
formą sztuki". Podobnir sądził - ku zgorszeniu Kościoła - teolog Theillard de
Chardin przewidując reintegrację relogii z nauką i nastanie
"ultraludzkości". Do przekształcenia człowieka ma
być wykorzystana nanotechnologia. Pomysłodawca Eric K. Drexler zapowiada powstanie
samopowielających się komputerowych urządzeń o wielkości poniżej jednej tysięcznej
milimetra. Maszyny te będą mogły budować niemal wszystko z atomöów zawartych w
bardzo pospolitych materiałach, bez potrzeby ludzkiej pracy. Tym samym przekształcą u
samego korzenia technologię i gospodarkę. Drexler sądzi również, że owe
"nanomaszyny" będą mogły naprawiać komórki organizmu, zapewniając nam
prawie nieśmiertelność. Pozwolą ludziom pozbyć się ludzkiego kształtu, aby
doprowadzić człowieczeństwo do doskonałości. Posthumanizm Bardzo powszechne w cybekulturze
jest przekonanie, że pojawia się możliwość nadania ludzkiej świadomości formy
cyfrowej i - wprowadzenia na dysk komputerowy. Mózg jest rzekomo tylko "mięsną
maszyną". Aby jej dorównać, wystarczy osiąbnąć tę samą prędkość
przetwarzania informacji, która wynosi 10 bilionów operacji na sekundę. Chip
komputerowy Intel Pentium wykonuje 112 milionów operacji na sekundę, czyli jest sto razy
wolniejszy. Ten dystans ma zostać pokonany w ciągu dekady. Inny prorok cyberkultury Hans
Moravec zauważył, że przez ostatnie sto lat wzrosła bilion razy ilość siły
obliczeniowej, jaką można kupić za jednego dolara, poczynając od prostego tabulatora z
konca ubiegłego wieku aż po mikroprocesory. Druga dekada przyszłego stulecia będzie
więc świadkiem narodzin sztucznej inteligencji równej człowiekowi. Hans Moravec jest dyrektorem
Carnegie-Mellon Field Robotics Center. Twierdzi on, że roboty zdolne do kierowania
własną ewolucją szybko przeskoczą na skali inteligencji swój człowieczy odpowiednik
i wymkną się ludzkiemu poznaniu. Wprowadzenie ludzkiej świadomości do komputerów
bedzie więc konieczne, aby dotrzymać kroku nowym rywalom naszego gatunku. Jkao program
komputerowy, ludzki umysł będzie mógł równie szybko rozwijać się, krążyć po
kanałach informacyjnych, a nawet zakodować w postaci przekazu laserowego i wysłać w
przestrzeń międzyplanetarną. Pomysł załadowania ludzkiej
świadomości w komputery jest popularny wśród młodych programistów z Los Angeles
skupionych wokół pisma "Extropy". Proponują oni "transhumanizm"
wzorowany na Nietzscheańskich ideach końca moralności, woli mocy i nadczłowieka.
Wolność nie wyraża sie dla nich w prawach obywatelskich, ale w zupełnej swobodzie
kierowania ewolucją własnego ciała i umysłu. Są zwolennikami wolnego kapitalizmu i
technologii, nie mając przy tym litości dla "ekonomicznie czy psychicznie
słabszych". Wydawany w Berkeley przez dziedziczkę rodzinnej fortuny Alison Kennedy,
pseudonim Queen Mu, organ cyberkultury "Mondo 2000" głosi wręcz, że masy
muszą powierzyć swoją przyszłość w ręce nowego pkolenia "zdolniachów,
mutantów i superinteligentów". Świtem nowego humanizmu jest Bioniczny Anioł. W
tym miejscu entuzjazm cyberoidów spotyka się ze zgrozą Teda Kaczynskiego. Pogłębiający się zrost
człowieka i maszyny stał się obsesją pop-kultury. Świadczą o tym filmy z serii
"Terminatora" i "Robocopa". "Blade Runner" Ridleya Scotta o
romansie detektywa z piekną kobitą- robotem został uznany za arcydzieło gatunku. Filmy
te mówią o rosnącym przekonaniu, że człowiek coraz bardziej traci na znaczeniu. Staje
się coraz bardziej przestarzały. Pop-kulturę orzenika fatalistyczna rezygnacja wobec
sił, na które nie mamy wpływu. Szaleńcy uciekają przed technologią do dziczy. Wąska
elita entuzjastycznie wytwarza nowe narzędzia ewolucji gatunku. Masy uważają, ze jakoś
to bedzie, ponieważ zawsze jakoś było. Pocieszamy się, ponieważ naszym przodkom
udało się przejść przez kolejne sita technologii, spłodzić nas i doprowadzić do
samodzielności. Zapominamy o tych, którym sie nie udało: podbitym kulturom, ludziom
zamęczonym na śmierć przez warunki pracy czy klasom społecznym, które straciły
rację bytu. Dziś nie ma kto przemówić w ich imieniu. Kto przemówi jutro w naszym? Prorok posthumanizmu, Hans Moravec
powiada, że "nie ma znaczenia, co ludzie uczynią, ponieważ zostaną odrzuceni jak
drugi człon rakiety. Nieszczęścia, straszne śmierci, chybione projekty należą do
historii życia na Ziemi. Liczy się tylko długa perspektywa i to, co pozostanie. Czy to
ważne dzisiaj, że tyranozaury poniosły klęskę, podobnie jak australopiteki,
neandertalczycy i Maorysi z Nowej Zelandii?". Tym razem mówi się o samobójstwie
rodzaju ludzkiego. Przesłanka nadziei Posthumanizm zakłada, że mózg
jest tylko bardzo złożonym komputerem. Pozostaje to na razie nieudowodnioną hipotezą.
Ciągle nie wiemy, czym jest mózg i świadomość. Dalsze odkrycia przyniosą
niespodzianki. Może okazać się, że w pewnym punkcie rozwoju cywilizacji odrzucimy
technologię kierując się ku duchowości. Oczywiście pod warunkiem, że znajdzie się
taka, która sprosta zdobytej przez człowieka materialnej wiedzy. Nie wolno więc
uchylać się od krytycznej analizy przekonań religijnych, gdzie kryją się strategie
przetrwania - lub klęski - naszego gatunku, kultur i narodów. Technologia i technomistycyzm mogą
wydawać się odległymi problemami tylko na skutek braku wyobraźni. Postęp rośnie w
tempie wykładniczym, jak zarobek chłopca, który zaczynał od złotówki dziennie, by po
miesiącu dojść do ponad miliarda. Łatwo zgodzimy się, że ideał wolnego dzikusa z
manifestu Unabombera jest anachroniczny. Wkrótce jednak może okazać się, że również
ideał cywilizowanej, myślącej jednostki staje się tak samo przestarzały jak ludzkie
ciało. Będzie to nasz problem rodzinny - problem naszych dzieci i wnuków.
Społeczeństwo przemysłowe i jego przyszłość
Ted Kaczyński
1. Rewolucja przemysłowa
oraz jej konsekwencje okazały się katastrofą dla rodzaju ludzkiego. Znacznie
zwiększyły średnią długość życia tych z nas, żyjących w krajach “rozwiniętych”,
lecz zdestabilizowały społeczeństwo, uczyniły życie niespełnionym, podporządkowały
ludzi nieudogodnieniom, doprowadziły do cierpienia na płaszczyźnie
psychologicznej (w krajach Trzeciego Świata również i fizycznej) oraz
naraziły naturalny świat na poważne szkody. Kontynuowanie rozwoju technologii pogorszy
jedynie sytuację. Z pewnością podporządkuje ludzi jeszcze większym nieudogodnieniom
i narazi naturalny świat na jeszcze większe szkody, prawdopodobnie doprowadzi
do większego rozłamu społecznego i psychologicznego cierpienia,
a nawet do zwiększenia cierpienia fizycznego w krajach “rozwiniętych”.
2. System industrialno-technologiczny
może przetrwać lub ulec załamaniu. Jeżeli przetrwa, MOŻE ostatecznie
osiągnąć niski poziom fizycznego i psychologicznego cierpienia, lecz jedynie
po przejściu przez długi i dotkliwy okres przystosowawczy i jedynie
za cenę trwałego zredukowania istot ludzkich oraz wielu innych żywych organizmów
do ról sterowanych produktów i trybików społecznej machiny. Ponadto,
jeżeli system przetrwa, konsekwencje będą nieuniknione: nie istnieje
żaden sposób zreformowania bądź zmodyfikowania systemu bez pozbawienia
ludzi ich godności i autonomii.
3. Jeżeli system ulegnie
załamaniu, konsekwencje wciąż będą bardzo dotkliwe. Im większy jednak staje się
system, tym bardziej katastroficzne będą skutki jego upadku, jeżeli więc ma upaść,
lepiej żeby nastąpiło to wcześniej niż później.
4. Wysuwamy więc hasło rewolucji
skierowanej przeciw systemowi industrialnemu. Rewolucja ta może, lub też
nie, zrobić użytek z przemocy; może nastąpić nagle, lub stanowić względnie stopniowy
proces obejmujący kilka dziesięcioleci. Takich rzeczy nie jesteśmy w stanie
przewidzieć. Możemy jednak ogólnie naszkicować kryteria, jakie powinni
przyjąć ci, którzy nienawidzą systemu industrialnego w celu przygotowania podłoża
pod rewolucję przeciwko dzisiejszej formie społeczeństwa. Nie będzie
to rewolucja POLITYCZNA. Jej celem będzie obalenie nie rządów, lecz ekonomicznych
i technologicznych podstaw współczesnego społeczeństwa.
5. W poniższym tekście zwracamy
uwagę jedynie na niektóre negatywne aspekty wynikające z systemu
industrialno-technologicznego. O innych wspominamy bardzo pobieżnie lub zupełnie ignorujemy.
Nie oznacza to, że uważamy je za nieważne. Z przyczyn praktycznych musimy
ograniczyć naszą dyskusję do obszarów, które nie doczekały się dostatecznej
uwagi publicznej lub takich, o których mamy do powiedzenia coś nowego.
Przykładowo, skoro działają dobrze rozwinięte ruchy na rzecz ochrony środowiska
i dzikiego życia, o degradacji czy destrukcji dzikiej natury piszemy niewiele,
pomimo tego, że uważamy te kwestie za niezwykle ważne.
6.Prawie każdy zgodzi się
ze stwierdzeniem, iż żyjemy w społeczeństwie nękanym przez liczne problemy. Jedną
z najbardziej rozpowszechnionych manifestacji szaleństwa naszego świata
jest lewactwo, tak więc dyskusja nad psychologicznym obrazem lewactwa może posłużyć
jako wprowadzenie do dyskusji nad problemami współczesnego społeczeństwa
jako ogółu.
7. Czym jednak jest lewactwo?
W pierwszej połowie 20-tego wieku lewactwo miało być praktycznie utożsamiane
z socjalizmem. Dzisiaj ruch ten jest podzielony i nie jest do końca
jasne, kto właściwie powinien być określany mianem lewaka. W poniższym tekście, gdy mówimy
o lewakach, mamy na myśli głównie socjalistów, kolektywistów, osoby “politycznie
poprawne”, feministki, działaczy na rzecz gejów i niepełnosprawnych,
aktywistów praw zwierząt, i tym podobnych. Nie każdy, kto jest powiązany z którymś
z tych ruchów jest lewakiem. To, do czego chcemy dotrzeć przez omawianie
lewactwa to nie tyle ruch czy ideologia, co typ psychologiczny,
czy raczej zbiór pokrewnych typów. Tak więc to, co mamy na myśli mówiąc o lewactwie wyłoni
się jaśniej wraz z tokiem naszej dyskusji nad lewackim obrazem psychologicznym
(zobacz również punkty 227- 230).
8. Mimo to, nasza koncepcja
lewactwa pozostaje punktem wyjścia mniej jasnym, niż byśmy sobie tego życzyli,
jednakże nie ma na to rady. Staramy się jedynie ukazać z grubsza i w sposób zbliżony
dwie psychologiczne tendencje, które naszym zdaniem są główną siłą napędową
współczesnego lewactwa. W żadnym wypadku nie twierdzimy, że
ujawniamy CAŁĄ prawdę w obrazie psychologicznym lewactwa. W dodatku nasza dyskusja odnosi
się jedynie do lewactwa współczesnego. Kwestię, w jakim stopniu nasza dyskusja
może odnosić się do 19-tego i wczesnych lat 20-tego wieku, pozostawiamy otwartą.
9. Dwie psychologiczne tendencje
stanowiące podłoże współczesnego lewactwa nazywamy “poczuciem niższości”
oraz “nadsocjalizacją”. Poczucie niższości charakterystyczne jest dla
współczesnego lewactwa jako całość, podczas gdy nadsocjalizacja charakterystyczna
jest jedynie pewnego jej segmentu; segment ten jest jednak wysoko wpływowy.
POCZUCIE NIŻSZOŚCI
10. “Poczucie niższości”
rozumiemy nie tylko w ścisłym tego słowa znaczeniu, ale jako całe spektrum powiązanych
cech: niskiej samooceny, poczucia bezradności, tendencji desperacyjnych,
defetyzmu, poczucia winy, samonienawiści, itd. Twierdzimy, że współcześni
lewacy posiadają owe cechy (prawdopodobnie mniej lub bardziej tłumione)
oraz że są one czynnikiem decydującym dla ustalenia kierunku współczesnego lewactwa.
11. Jeśli ktoś interpretuje
jako uwłaczające prawie wszystko, co się o nim mówi (lub o grupach, z którymi
się identyfikuje) wnioskujemy z tego, że ma on poczucie niższości lub niski
poziom samooceny. Ta tendencja jest widoczna pośród rzeczników praw mniejszości,
niezależnie od tego, czy należą do grup mniejszości, których praw
bronią. Są oni nadwrażliwi na terminy używane do określenia mniejszości.
Terminy “murzyn”, “orientalny”, “upośledzony” czy “panienka” dla
Afrykanina, Azjaty, osoby niepełnosprawnej czy kobiety pierwotnie pozbawione były jakiegokolwiek
uwłaczającego znaczenia. “Babka” i “panienka” były jedynie żeńskimi odpowiednikami
“faceta”, “gościa” czy “kolesia”. Negatywne znaczenie zostało przypisane
tym terminom przez samych aktywistów.
12. Osoby najbardziej przewrażliwione
na punkcie “niepoprawnej politycznie” terminologii to nie przeciętni
czarni mieszkańcy getta, azjatyccy imigranci, wykorzystywane kobiety czy
osoby niepełnosprawne, lecz mała grupa aktywistów, spośród których wielu nie
należy nawet do żadnej “uciskanej” grupy, lecz pochodzi z uprzywilejowanej
warstwy społeczeństwa. Polityczna poprawność znajduje swe oparcie pośród
profesorów uniwersyteckich, mających zapewnione zatrudnienie z zadowalającymi
zarobkami, z których większość jest heteroseksualnymi białymi
mężczyznami z klasy średniej.
13. Wielu lewaków mocno
identyfikuje się z problemami grup, które postrzegane są jako słabe (kobiety), pokonane
(Amerykańscy Indianie), odpychające (homoseksualiści), czy w
inny sposób niższe. Lewacy sami również uważają te grupy za niższe. Nie przyznaliby
się nawet sami przed sobą do tego, że mają takie odczucia, ale właśnie
dlatego identyfikują się z problemami tych grup, ponieważ uznają je za niższe.
(Nie chcemy przez to powiedzieć, że kobiety, Indianie, itd. są niżsi,
czynimy tylko uwagę na temat lewackiej psychologii).
14. Feministki desperacko
chciałyby udowodnić, że kobiety są równie silne i uzdolnione jak
mężczyźni. Najwidoczniej nękane są przez obawę, że kobiety mogą NIE być równie silne i
uzdolnione jak mężczyźni.
15. Lewacy wydają się nienawidzić
wszystkiego, co posiada wizerunek silnego, dobrego i pełnego sukcesów.
Nienawidzą Ameryki, nienawidzą zachodniej cywilizacji, nienawidzą
białych mężczyzn, nienawidzą racjonalności. Powody, jakie podają lewacy na uzasadnienie
swej nienawiści do Zachodu, itd. w oczywisty sposób nie odpowiadają ich
rzeczywistym motywom. Twierdzą, że nienawidzą Zachodu za jego upodobanie do wojen,
imperializmu, seksizmu, etnocentryzmu, itd., lecz gdy tylko te same wady ujawniają
się w krajach socjalistycznych, lub kulturach prymitywnych, lewacy znajdują
dla nich uzasadnienie, lub co najwyżej NIECHĘTNIE przyznają, że owe wady istnieją,
podczas gdy ENTUZJASTYCZNIE wytykają (często znacznie przesadzając),
gdy pojawiają się w cywilizacji zachodniej. Jest więc oczywiste, że wady te nie
stanowią rzeczywistego motywu nienawiści do Ameryki i Zachodu. Nienawidzą Ameryki
i Zachodu za to, że są silne i pełne sukcesów.
16. Słowa takie jak “pewność
siebie”, “poleganie na sobie”, “inicjatywa”, “przedsiębiorczość”, “optymizm”,
itd. odgrywają mało istotną rolę w liberalnym i lewackim słownictwie. Lewak
jest antyindywidualistyczny, pro-kolektywistyczny. Oczekuje od społeczeństwa,
by zajmowało się potrzebami każdego, każdym się opiekowało. Nie jest tym
typem osoby, która posiada wewnętrzne poczucie ufności w możliwość samodzielnego
rozwiązywania swoich problemów i zaspokajania swoich potrzeb. Lewak jest nastawiony
antagonistycznie do koncepcji współzawodnictwa, ponieważ w głębi duszy czuje
się przegrany.
17. Formy sztuki pociągające
współczesnych intelektualistów lewackich wydają się skupiać na nędzy, porażce
i rozpaczy, lub tez przyjmują ton orgiastyczny, odrzucający racjonalną kontrolę,
tak jakby nie istniała nadzieja na osiągnięcie czegokolwiek poprzez racjonalną
kalkulację, a jedyne, co pozostało to zanurzenie się w odczuwaniu danej chwili.
18. Współcześni filozofowie
lewaccy wykazują tendencję do pomijania przyczyny, nauki, obiektywnej rzeczywistości
i twierdzą, że wszystko jest kulturowo względne. Prawdą jest, że
można poważnie kwestionować podstawy wiedzy naukowej i to, w jaki sposób, jeżeli
w ogóle, można zdefiniować koncepcję obiektywnej rzeczywistości. Jest jednak
oczywiste, że współcześni filozofowie lewaccy nie kierują się zimną logiką
systematycznie analizującą podstawy wiedzy. Są głęboko zaangażowani emocjonalnie
w swój atak na prawdę i rzeczywistość. Atakują te koncepcje z powodu własnych
potrzeb psychologicznych. Ich atak jest ujściem ich wrogości i dopóki są skuteczne
zaspokajają rządzę władzy. Co ważniejsze, lewak nienawidzi nauki i racjonalności,
ponieważ klasyfikują one pewne poglądy jako prawdziwe (czyli pełne sukcesów,
nadrzędne), a inne jako fałszywe (czyli przegrane, niższe). Poczucie
niższości lewaka zakorzenione jest tak głęboko, że nie jest on w stanie
tolerować jakiejkolwiek tego typu klasyfikacji. Poczucie to powoduje również odrzucenie
przez wielu lewaków koncepcji choroby umysłowej i użyteczności testów na inteligencję.
Lewacy nastawieni są antagonistycznie do genetycznego wyjaśniania
ludzkich możliwości czy zachowań, ponieważ takie wyjaśnienia mogą sugerować
wyższość pewnych osób w stosunku do innych. Lewacy wolą wpisać zdolności jednostki
na konto społeczeństwa lub obwiniać je za brak owych zdolności. W ten sposób,
jeżeli jakaś osoba jest “wyższa” nie jest to jej wina, lecz społeczeństwa,
ponieważ osoba ta nie została prawidłowo wychowana.
19. Lewak nie jest typowym
przykładem osoby, z której poczucie niższości czyni zachwalającego siebie egoistę,
brutala, bezwzględnego współzawodnika. Taka osoba nie utraciła całkowicie
wiary w siebie. Wykazuje braki w poczuciu władzy i własnej wartości, ale w
dalszym ciągu ufa w swą zdolność do bycia silnym, a jej wysiłki w tym celu powodują
jej nieprzyjemne zachowanie. [1] Lewak jednak poszedł w tym o wiele dalej.
Jego poczucie niższości jest zakorzenione tak głęboko, że nie jest on
w stanie postrzegać siebie jako jednostki silnej i wartościowej. Stąd też bierze
się lewacki kolektywizm. Lewak może bowiem czuć się silny jedynie jako członek
dużej organizacji lub masowego ruchu, z którym może się identyfikować.
20. Na uwagę zasługują masochistyczne
tendencje lewackich metod działania. Lewacy protestują kładąc
się przed pojazdami, umyślnie prowokują policję lub rasistów, itd. Metody te
mogą często być skuteczne, lecz wielu lewaków używa ich nie jako środka do osiągnięcia
celu, ale ponieważ WOLI metody masochistyczne. Samonienawiść jest wadą
lewacką.
21. Lewacy mogą twierdzić,
że ich działalność motywowana jest współczuciem bądź zasadami moralnymi i rzeczywiście
te ostatnie odgrywają pewną rolę dla lewaka cechującego się nadsocjalizacją.
Współczucie i zasady moralne nie mogą być jednak głównymi motywami
lewackiej działalności. Wrogość jest zbyt widocznym składnikiem zachowania
lewaków, podobnie jak pęd do władzy. Pozy tym, wiele lewackich zachowań nie jest
racjonalnie obliczonych na korzyść ludzi, którym lewacy rzekomo chcą pomagać.
Na przykład, jeżeli ktoś uważa, że faworyzowanie mniejszości odpowiednie
jest dla czarnej ludności, czy ma sens żądanie go we wrogich czy dogmatycznych
terminach? Bardziej efektywne byłoby objęcie podejścia dyplomatycznego i pojednawczego,
które wywołałoby przynajmniej werbalne i symboliczne ustępstwa ze
strony białej ludności, która uważa, że faworyzowanie mniejszości jest skierowane
przeciwko niej. Takiego podejścia lewacy jednak nie podejmują, ponieważ nie
zaspakajałoby to ich potrzeb emocjonalnych. Pomaganie czarnej ludności nie jest
ich prawdziwym celem. Problemy rasowe służą raczej jako pretekst do wyrażania
swej wrogości i niespełnionej żądzy władzy. Czyniąc to, w rzeczywistości szkodzą
czarnym, ponieważ wrogość działaczy wobec białej większości prowadzi do nasilenia
nienawiści rasowej.
22. Gdyby nasze
społeczeństwo pozbawione było jakichkolwiek problemów, lewacy musieliby problemy WYNALEŹĆ,
by zapewnić sobie pretekst do wywoływania awantur.
23. Podkreślamy, że nie
jest to dokładny opis każdego, kto może być uważany za lewaka. Jest to jedynie
pobieżne nakreślenie ogólnej tendencji lewactwa.
NADSOCJALIZACJA
24. Psycholodzy używają
terminu “socjalizacja” na określenie procesu, w którym dzieci uczone są, by myśleć
i zachowywać się tak, jak wymaga społeczeństwo. O osobie mówi się,
że jest dobrze uspołeczniona, jeśli uznaje i przestrzega kodeksu moralnego swego
społeczeństwa i dostosowuje się jako jego funkcjonująca część. Może wydawać się
bezsensowne twierdzenie, że wielu lewaków jest naduspołecznionych, skoro
są oni postrzegani jako buntownicy. Niemniej jednak, stanowisko to może być obronione.
Wielu lewaków nie jest takimi buntownikami, jakimi wydają się być.
25. Kodeks moralny naszego
społeczeństwa jest na tyle wymagający, że nikt nie może myśleć, czuć i działać
w sposób całkowicie moralny. Na przykład, oczekuje się od nas, byśmy nikogo
nie nienawidzili, jednak prawie każdy w takim czy innym przypadku nienawidzi, czy
się do tego przyznaje czy nie. Niektórzy ludzie są tak wysoce uspołecznieni, że
usiłowanie myślenia, odczuwania i działania w zgodzie z moralnością nakłada na nich
poważny ciężar. W celu uniknięcia poczucia winy, muszą ciągle oszukiwać siebie
samych co do swych motywów i znajdywać moralne wytłumaczenie dla uczuć
i zachowań w rzeczywistości mających niemoralne pochodzenie. Na określenie
takich osób używamy terminu “naduspołecznieni”. [2]
26. Nadsocjalizacja może
prowadzić do niskiej samooceny, poczucia bezsilności, defetyzmu, winy, itd. Jednym
z najważniejszych środków uspołeczniających dzieci jest sprawianie, by poczuły
się zawstydzone z powodu zachowania lub wypowiedzi niezgodnych z oczekiwaniami
społeczeństwa. Jeśli będzie to przesadzone, lub jeśli jakieś dziecko jest
szczególnie wrażliwe na podobne uczucia, skończy wstydząc się SAMEGO SIEBIE.
Ponadto myśli i zachowanie osoby naduspołecznionej są bardziej ograniczone
oczekiwaniami społeczeństwa, niż osoby uspołecznione w mniejszym stopniu. Większość
ludzi angażuje się w znaczącą ilość zachowań cechujących się nieposłuszeństwem.
Kłamią, popełniają drobne kradzieże, łamią przepisy drogowe, wymigują
się od pracy, nienawidzą kogoś, mówią złośliwe rzeczy, używają niejasnych
sztuczek, by prześcignąć drugą osobę. Naduspołeczniona osoba tych
rzeczy robić nie może, a jeśli już to z odczuciem wstydu i oskarżania samego
siebie. Nie może nawet doświadczyć, bez winy, myśli lub uczuć niezgodnych z
przyjętą moralnością; nie może mieć “nieczystych” myśli. A socjalizacja nie jest
jedynie kwestią moralności; jesteśmy uspołeczniani, by potwierdzać wiele norm zachowań,
które moralności nie dotyczą. Osoba naduspołeczniona jest więc
trzymana na psychologicznej smyczy i całe swoje życie chadza ścieżkami wyznaczonymi
jej przez społeczeństwo. W wielu naduspołecznionych osobach
wywołuje to odczucie przymusu i bezsilności, będące poważnym utrudnieniem.
Sugerujemy, że nadsocjalizacja zajmuje miejsce obok innych poważnych okrucieństw,
jakie wyrządzają sobie nawzajem istoty ludzkie.
27. Twierdzimy, ze bardzo
istotny i wpływowy segment współczesnej lewicy jest naduspołeczniony, oraz że
jego naduspołecznienie ma ogromne znaczenie w wyznaczaniu kierunku współczesnego
lewactwa. Lewacy naduspołecznieni często są intelektualistami bądź członkami
wyższej klasy średniej. Godne uwagi jest, że intelektualiści uniwersyteccy
[3] stanowią najwyżej uspołeczniony segment naszego społeczeństwa jak
również najbardziej lewicowy.
28. Naduspołeczniony lewak
próbuje zerwać się ze swej psychologicznej smyczy i zapewnić sobie autonomię
przez buntowanie się. Zwykle nie jest jednak wystarczająco silny, by
buntować się przeciw najbardziej podstawowym wartościom społeczeństwa. Ogólnie rzecz
biorąc, cele dzisiejszych lewaków nie są sprzeczne z przyjętą moralnością.
Wprost przeciwnie, lewica wybiera jakąś ogólnie przyjętą zasadę moralną, przyjmuje
ją jako swoją, oskarżając główny nurt społeczeństwa o jej łamanie. Przykładowo:
równość rasowa, równość płci, pomoc biednym, pokój w opozycji do wojny, działanie
bez użycia przemocy, swoboda ekspresji, dobroć dla zwierząt. Zasadniczo obowiązek
jednostki do służenia społeczeństwu i obowiązek społeczeństwa do opiekowania
się jednostką. Są to wszystko wartości głęboko zakorzenione w naszym społeczeństwie
(lub przynajmniej jego średnich i wyższych klas) [4] od długiego czasu.
Są one w sposób jawny lub domniemany wyrażane w większej części materiałów
prezentowanych nam przez główny nurt mediów komunikacyjnych oraz system
edukacyjny. Lewacy, szczególnie ci naduspołecznieni zazwyczaj nie buntują się
przeciw tym zasadom, lecz usprawiedliwiają swą wrogość wobec społeczeństwa twierdząc
(do pewnego stopnia słusznie), że nie żyje ono według tych zasad.
29. Oto przykład obrazujący
sposób, w jaki naduspołeczniony lewak wykazuje swoje przywiązanie do konwencjonalnych
postaw naszego społeczeństwa, jednocześnie udając, że się przeciw nim
buntuje. Wielu lewaków postuluje faworyzowanie mniejszości, przyznawanie
czarnym prestiżowych zawodów, polepszanie edukacji w czarnych szkołach i zwiększanie
nakładów finansowych na nie; styl życia czarnej “podklasy” uważają za społeczną
hańbę. Chcą zintegrować czarnego człowieka z systemem, uczynić z niego
biznesmena, prawnika, naukowca takiego samego, jak biali przedstawiciele klasy
średniej. Lewacy odpowiedzą, że ostatnią rzeczą, jakiej chcą jest uczynienie
z czarnego człowieka kopii człowieka białego; że chcą raczej zachowywać kulturę
afroamerykańską. Na czym jednak zachowywanie tej kultury polega? Nie może
polegać w zasadzie na niczym więcej jak tylko na jedzeniu “czarnego” pożywienia,
słuchaniu “czarnej” muzyki, ubieraniu się w “czarnym” stylu oraz uczęszczaniu
do czarnego kościoła czy meczetu. Innymi słowy, owa kultura może
wyrażać się jedynie w powierzchownych kwestiach. We wszystkich PODSTAWOWYCH
aspektach, większa część naduspołecznionych lewaków chce ułożyć czarnego człowieka
w zgodności z ideałami białej klasy średniej. Chcą, by studiował przedmioty techniczne,
został urzędnikiem lub naukowcem, spędzał swoje życie na wspinaniu się na
wyższe szczeble drabiny statusu, by udowodnić, że czarni są tak dobrzy jak
biali. Chcą uczynić czarnych ojców “odpowiedzialnymi”, chcą, by czarne gangi zaprzestały
przemocy, itd. Są to jednak dokładnie te wartości, które charakterystyczne
są dla systemu przemysłowo-technologicznego. To, o co system dba najmniej,
to jakiej muzyki człowiek słucha, jakie nosi ubrania i jaką wyznaje religię,
dopóki uczy się w szkole, ma szanowaną pracę, wspina się po drabinie statusu,
jest “odpowiedzialnym” rodzicem, nie używa przemocy, itd. W rezultacie
nie ważne jest, jak bardzo temu zaprzecza, naduspołeczniony lewak chce
zintegrować czarnego człowieka z systemem i chce, by przyswoił sobie jego wartości.
30. Oczywiście nie twierdzimy,
że lewacy, nawet ci naduspołecznieni, NIGDY nie buntują się przeciw
fundamentalnym wartościom naszego społeczeństwa. Czasami to robią. Niektórzy naduspołecznieni
lewacy posunęli się tak daleko, że buntują się przeciw jednej z najważniejszych
zasad współczesnego społeczeństwa angażują się w fizyczną przemoc. Z ich
punktu widzenia przemoc stanowi formę “wyzwolenia”. Innymi słowy, poprzez przemoc
przełamują się przez psychologiczne ograniczenia wpajane im przez wychowanie.
Z powodu ich naduspołecznienia, ograniczenia te są dla nich trudniejsze
do zniesienia niż dla innych, stąd ich potrzeba uwolnienia się od nich. Zwykle jednak
usprawiedliwiają swój bunt przy użyciu terminów charakterystycznych dla
wartości głównego nurtu społeczeństwa. Gdy angażują się w przemoc, twierdzą że walczą
z rasizmem, itd.
31. Zdajemy sobie sprawę,
że wobec powyższego, pobieżnie nakreślonego obrazu psychologicznego lewaka,
może wybuchnąć wiele sprzeciwów. Rzeczywista sytuacja jest bardziej złożona i
jakikolwiek kompletny zapis tego zjawiska wymagałby wielu tomów, nawet
gdyby były dostępne niezbędne dane. Twierdzimy jedynie, że przedstawiliśmy orientacyjnie
dwie najważniejsze tendencje w psychologii współczesnego lewactwa.
32. Problemy lewaka ukazują
problemy naszego społeczeństwa jako całości. Niska samoocena, skłonności depresyjne
oraz defetyzm nie są zarezerwowane dla lewicy. Mimo tego, że są szczególnie
widoczne w lewicy, upowszechnione są w całym społeczeństwie, a dzisiejsze
społeczeństwo stara się poddać nas socjalizacji na większą skalę, niż jakakolwiek
poprzednia społeczność. Doszło nawet do tego, że eksperci mówią nam co jeść,
jak ćwiczyć, jak się kochać, jak wychowywać nasze dzieci, itd.
PROCES WŁADZY
33. Istoty ludzkie wykazują
potrzebę (prawdopodobnie umotywowaną biologicznie) czegoś, co będziemy nazywać
“procesem władzy”. Jest on ściśle związany z potrzebą władzy (która jest
ogólnie rozpoznawana), lecz nie jest to dokładnie to samo. Na proces władzy składają
się cztery elementy. Trzy z nich najbardziej oczywiste, nazywamy
celem, staraniem oraz osiągnięciem celu. (Wszyscy potrzebują mieć cele, których osiągnięcie
wymaga starania a także odnosić sukcesy w osiąganiu przynajmniej części
swoich celów). Czwarty element jest nieco trudniejszy do zdefiniowania
i nie musi być konieczny dla każdego. Nazywamy go autonomią i omówimy go później
(w paragrafach 42-44).
34. Rozważmy hipotetyczny
przypadek człowieka, który może mieć wszystko, czego chce po prostu
wyrażając takie życzenie. Człowiek taki posiada władzę, jednak czekają go poważne problemy
natury psychologicznej. Z początku będzie się dobrze bawił, z biegiem czasu poczuje
się jednak znudzony i zdemoralizowany. Skończyć się to może kliniczną depresją.
Historia pokazuje, że niepracujące warstwy arystokrackie popadały w
dekadencję. Nie dzieje się tak w przypadku arystokratów, którzy musieli
wywalczyć sobie osiągnięcie władzy. Jednak niepracujący arystokraci
z poczuciem bezpieczeństwa, nie muszący się o nic starać, zwykle
stają się znużeni, hedonistyczni i zdemoralizowani pomimo tego, że posiadają władzę. Pokazuje
to, że sama władza nie wystarcza. Jednostka musi posiadać cele w kierunku,
których będzie kierować swą władzę.
35. Wszyscy mają cele; jeżeli
nie mają innych, to przynajmniej chcą osiągnąć fizyczne warunki życia:
jedzenie, wodę, odzież i schronienie odpowiednie do klimatu. Niepracujący arystokrata
zdobywa te rzeczy bez jakiegokolwiek starania. Stąd jego znudzenie i demoralizacja.
36. Rezultatem nieosiągnięcia
istotnych celów jest śmierć, jeżeli celami są normalne potrzeby fizyczne
oraz frustracja, jeżeli nieosiągnięcie celów nie jest zagrożeniem dla przeżycia.
Rezultatem porażki w osiąganiu celów życiowych jest defetyzm, niska samoocena
lub depresja.
37. Tak więc, aby uniknąć
poważnych problemów psychologicznych, istota ludzka musi mieć cele, których
osiągnięcie wymaga starania oraz musi odnosić odpowiednią ilość sukcesów
w osiąganiu tych celów.
CZYNNOŚCI ZASTĘPCZE
38. Nie każdy jednak
niepracujący arystokrata ulega znudzeniu i demoralizacji. Na przykład, cesarz Hirohito,
zamiast wtopić się w dekadencki hedonizm, oddał się biologii morskiej, której
stał się wybitnym znawcą. Kiedy ludzie nie muszą podejmować żadnych starań
by zaspokoić swe fizyczne potrzeby, często wyznaczają sobie sztuczne cele. W wielu
przypadkach dążą do owych celów z taką samą energią i zaangażowaniem emocjonalnym,
jakie normalnie wkładaliby w zaspokojenie fizycznych konieczności.
Tak więc arystokraci Imperium Rzymskiego wykazywali aspiracje literackie; wielu
arystokratów europejskich sprzed kilku stuleci wkładało wiele czasu i energii
w polowanie, mimo że z pewnością nie potrzebowali mięsa; inni starali się
o status poprzez okazywanie swego bogactwa; a kilku arystokratów, jak Hirohito,
zwróciło się ku nauce.
39. Terminu “działania zastępczego”
używamy na określenie aktywności skierowanej ku sztucznemu celowi wyznaczonemu
sobie przez ludzi wyłącznie po to, by posiadać jakikolwiek cel, lub powiedzmy
dla “spełnienia”, jakie mogą osiągnąć z dążenia do celu. Oto dobry sposób
na zidentyfikowanie działań zastępczych. Dana osoba wkładająca większość swego
czasu i energii w osiągnięcie celu X powinna odpowiedzieć na pytanie:
“Czy gdyby musiał poświęcić większość swego czasu i energii w celu zaspokojenia
swoich biologicznych potrzeb i gdyby wymagałoby to od niego wykorzystania swych
fizycznych i umysłowych udogodnień w zróżnicowany i ciekawy sposób, czy czułby
się poważnie niespełniony, z powodu nieosiągnięcia celu X? Jeśli odpowiedź
brzmi “nie” – jego dążenie do celu X jest działaniem zastępczym. Studia Hirohito
nad biologią morską stanowiły z pewnością działanie zastępcze, gdyż jest oczywiste,
że gdyby musiał spędzać czas na pracy nienaukowej w celu uzyskania
minimalnych konieczności życiowych, nie czułby się niespełniony z powodu nieznajomości
anatomii oraz cyklów życiowych morskich zwierząt. Z drugiej strony
dążenie do seksu i miłości (dla przykładu) nie stanowi działania zastępczego,
ponieważ większość ludzi, nawet gdyby ich egzystencja była zadowalająca
pod każdym innym względem, czułaby się niespełniona, gdyby ich
życie upłynęło bez związku z przedstawicielem przeciwnej płci. (Dążenie do nadmiernej
liczby stosunków, większej niż rzeczywiste potrzeby jednostki, może jednak być
działaniem zastępczym).
40. We współczesnym industrialnym
społeczeństwie jedynie minimalny wysiłek jest konieczny do zaspokojenia
fizycznych potrzeb jednostki. Wystarczy przejść przez program ćwiczeń w celu zdobycia
pewnych mało ważnych zdolności technicznych, później przychodzić na czas
do pracy i podejmować naprawdę skromny wysiłek konieczny do utrzymania
tej pracy. Jedynymi wymaganiami są umiarkowany poziom inteligencji oraz przede
wszystkim proste POSŁUSZEŃSTWO. Każdym, kto posiada te cechy społeczeństwo opiekuje
się od kołyski aż po grób. (Tak, istnieje podklasa, która nie ma takiego dostępu
do fizycznych konieczności, ale mówimy tutaj o głównym nurcie społeczeństwa).
Nie jest więc zaskakującym fakt, że współczesne społeczeństwo jest pełne
działań zastępczych. Zalicza się tu prace naukowe, osiągnięcia sportowe, prace
humanitarne, twórczość artystyczną oraz literacką, wspinanie się po drabinie
korporacyjnej, gromadzenie pieniędzy i dóbr materialnych ponad stan,
w którym zapewniają fizyczne zaspokojenie oraz działalność społeczną wymierzoną
w kwestie, które nie są istotne dla działacza osobiście, tak jak w przypadku
białych aktywistów pracujących na rzecz praw kolorowych mniejszości.
Nie są one zawsze czysto zastępczymi działaniami, ponieważ w przypadku wielu
ludzi mogą być motywowane częściowo przez potrzeby inne, niż potrzeba posiadania
celu do osiągnięcia. Prace naukowe mogą być częściowo motywowane przez
żądzę prestiżu, twórczość artystyczną przez potrzebę wyrażania uczuć, bojowniczą
działalność społeczeństwa przez wrogość. Dla większości osób te czynności
są jednak działaniami zastępczymi. Na przykład, większość naukowców prawdopodobnie
zgodzi się, że “spełnienie”, które czerpią ze swej pracy jest ważniejsze
niż zdobywane pieniądze oraz prestiż.
41. Dla wielu ludzi, jeśli
nie dla większości czynności zastępcze są mniej satysfakcjonujące, niż dążenie
do prawdziwych celów (czyli celów, które ludzie chcieliby osiągnąć nawet
gdy ich potrzeba procesu władzy byłaby już spełniona). Oznaką tego jest fakt, że
w wielu, bądź w większości przypadków, ludzie głęboko zaangażowani w czynności
zastępcze nie są nigdy usatysfakcjonowani, nigdy nie spoczną. Tak więc zdobywacz
pieniędzy wciąż stara się o coraz większe bogactwo. Naukowiec nie rozwiąże jednego
problemu wcześniej, niż nie zajmie się drugim. Biegacz długodystansowy
zmusza się do coraz dłuższego i szybszego biegu. Wiele osób zajmujących się czynnościami
zastępczymi powie, że osiągają znacznie więcej spełnienia z owych czynności,
niż z “przyziemnego” zaspokajania swoich potrzeb biologicznych, lecz dzieje
się tak, ponieważ w naszym społeczeństwie wysiłek potrzebny do osiągnięcia
potrzeb biologicznych został zredukowany do poziomu trywialności. Co ważniejsze,
w naszym społeczeństwie ludzie nie zaspokajają swych potrzeb AUTONOMICZNIE,
lecz przez funkcjonowanie jako części w ogromnej maszynie społecznej. Dla
kontrastu, ludzie generalnie maja olbrzymią autonomię w zajmowaniu się swoimi czynnościami
zastępczymi.
AUTONOMIA
42. Autonomia jako część
procesu władzy może nie być konieczna dla każdej jednostki. Większość ludzi
jednak potrzebuje większego bądź mniejszego stopnia autonomii w pracy
na rzecz swych celów. Ich starania muszą być przedsięwzięte z ich własnej inicjatywy oraz
muszą pozostawać pod ich nadzorem i kontrolą. Mimo to większość ludzi nie musi
podejmować tej inicjatywy, nadzoru, i kontroli pojedynczo. Zwykle wystarcza
branie udziału jako członek MAŁEJ grupy. Tak więc jeśli pół tuzina ludzi dyskutuje
pomiędzy sobą na temat celu i sposobu jego osiągnięcia, ich potrzeba
procesu władzy jest zaspokajana. Jeśli jednak działają pod surowymi rozkazami z
góry, nie zostawiającymi im miejsca na autonomiczną dyskusję oraz inicjatywę,
wtedy ich potrzeba procesu władzy nie jest zaspokajana. Odnosi się
to również do przypadku, kiedy decyzje podejmowane są kolektywnie, jeżeli grupa
podejmująca takie kolektywne decyzje jest na tyle duża, że rola każdej jednostki
jest bez znaczenia.[5]
43. Prawdą jest, że niektóre
jednostki wykazują małą potrzebę autonomii. Albo ich ciąg do władzy jest
słaby, albo zaspokajają go przez identyfikowanie się z jakąś silną organizacją,
do której należą. Istnieją również bezmyślne zwierzęce typy, które wydają się być
zaspokojone czysto fizycznym poczuciem władzy (dobry żołnierz, czerpiący poczucie
władzy z rozwijania umiejętności bojowych, zadowolony z używania ich
w ślepym posłuszeństwie wobec zwierzchników).
44. Jednak w przypadku większości
ludzi, to właśnie przez proces władzy – posiadanie celu, podejmowanie
AUTONOMICZNYCH starań i osiągnięcie celu – nabywa się samoocenę,
pewność siebie, oraz poczucie władzy. Gdy jednostka nie ma okazji do przejścia przez proces
władzy, konsekwencjami są (w zależności od jednostki oraz od sposobu, w jaki
proces władzy jest zaburzony) znudzenie, demoralizacja, niska samoocena, poczucie
niższości, defetyzm, depresja, niepokój, poczucie winy, frustracja, wrogość,
wykorzystywanie dzieci lub partnerów, niezaspokojony hedonizm, anormalne zachowania
seksualne, zaburzenie snu oraz przyjmowania pokarmu, itd.[6]
ŹRÓDŁA PROBLEMÓW SPOŁECZNYCH
45. Powyższe symptomy pojawiać
się mogą w każdej społeczności, jednak we współczesnym społeczeństwie
industrialnym są one obecne na skalę masową. Nie jako pierwsi przyznać musimy,
że dzisiejszy świat wydaje się wariować. Nie jest to zjawisko normalne dla
ludzkich społeczności. Istnieją solidne powody, aby przypuszczać, że człowiek
prymitywny o wiele mniej cierpiał z powodu stresu i frustracji oraz był bardziej
zadowolony ze swego sposobu życia niż człowiek współczesny. Prawdą jest,
że nie wszystko było w prymitywnych społeczeństwach idealne. Wykorzystywanie
kobiet było często spotykane pośród australijskich aborygenów, podobnie transseksualizm
w niektórych plemionach amerykańskich Indian. Jednak widoczne
jest, że GENERALNIE RZECZ BIORĄC problemy, które wymieniliśmy w poprzednim
paragrafie były o wiele rzadziej spotykane wśród prymitywnych ludów niż we
współczesnym społeczeństwie.
46. Społeczne i psychologiczne
problemy współczesnego społeczeństwa przypisujemy faktowi, iż wymaga
ono od ludzi życia w warunkach diametralnie różnych od tych, w których rasa ludzka ewoluowała
oraz zachowywania się w sposób sprzeczny z wzorcami zachowań rozwiniętymi
przez rasę ludzką podczas życia we wcześniejszych warunkach. Z tego, co do
tej pory napisaliśmy jasno wynika, że uznajemy brak okazji do właściwego doświadczania
procesu władzy za najważniejszy z nienormalnych warunków,
jakim współczesne społeczeństwo podporządkowuje ludzi. Nie jest jednak jedynym.
Zanim przejdziemy do omówienia zaburzenia procesu władzy jako źródła
problemów społecznych, przedyskutujemy niektóre z innych źródeł.
47. Pośród nienormalnych
warunków obecnych we współczesnym społeczeństwie industrialnym wymienić należy
nadmierne zagęszczenie populacji, odizolowanie człowieka od natury, nadmierną
szybkość zmian społecznych oraz załamanie się małych wspólnot takich jak
duża rodzina, wioska lub plemię.
48. Dobrze wiadomo, że zatłoczenie
zwiększa stres i agresję. Istniejący obecnie stopień zatłoczenia oraz
odizolowanie człowieka od natury są naturalnymi konsekwencjami postępu technologicznego.
Wszystkie przedindustrialne społeczności były w przeważającej
części wiejskie. Rewolucja przemysłowa ogromnie zwiększyła rozmiary
miast oraz proporcje zamieszkującej je populacji, natomiast współczesna technologia
agrokulturowa umożliwiła Ziemi utrzymanie populacji bardziej zagęszczonej,
niż kiedykolwiek wcześniej. (Technologia pogarsza efekty przeludnienia
również poprzez oddawanie zwiększonej zaburzonej władzy w ręce ludzi. Dla
przykładu, różnorodność hałaśliwych urządzeń: kosiarki do trawy, radia, motocykle,
itd. Jeżeli użytkowanie tych urządzeń nie jest ograniczone, ludzie pragnący
ciszy i spokoju są sfrustrowani z powodu hałasu. Jeżeli ich użytkowanie jest
ograniczone, ludzie którzy ich używają są sfrustrowani z powodu przepisów…
Gdyby jednak te maszyny nie zostały nigdy wynalezione, nie byłoby
żadnego konfliktu ani wywołanej nimi frustracji).
49. Dla społeczeństw prymitywnych
świat naturalny (który zazwyczaj zmienia się tylko powoli) zapewniał
stabilną konstrukcję, a tym samym poczucie bezpieczeństwa. We współczesnym
świecie to ludzkie społeczeństwo dominuje naturę, a nie odwrotnie,
a współczesne społeczeństwo ulega bardzo szybkim zmianom dzięki rozwojowi
technologicznemu. Tak więc stabilna konstrukcja nie istnieje.
50. Konserwatyści są głupcami:
skarżą się na niszczenie tradycyjnych wartości jednocześnie entuzjastycznie
popierając rozwój technologiczny i wzrost ekonomiczny. Najwyraźniej
nie potrafią przyjąć do wiadomości, że nie można wywoływać szybkich i drastycznych
zmian w technologii i ekonomii społeczeństwa bez powodowania szybkich
zmian również we wszystkich innych aspektach społeczeństwa oraz tego,
że szybkie zmiany nieuchronnie burzą tradycyjne wartości.
51. Załamanie tradycyjnych
wartości do pewnego stopnia zakłada załamanie więzi trzymających razem tradycyjne
małe grupy społeczne. Dezintegracja małych grup społecznych jest dodatkowo
wspomagana przez fakt, że współczesne warunki często wymagają, bądź kuszą jednostki
do przeprowadzania się w nowe miejsca, oddzielając się od swych
wspólnot. Poza tym, społeczeństwo technologiczne MUSI osłabiać więzi rodzinne
i lokalne wspólnoty, jeżeli ma sprawnie funkcjonować. We współczesnym społeczeństwie
jednostka musi być lojalna w pierwszym rzędzie wobec systemu, a dopiero później
wobec małej wspólnoty, ponieważ gdyby lojalność wobec małych wspólnot była silniejsza
niż wobec systemu, takie wspólnoty dążyłyby do swej przewagi kosztem systemu.
52. Przypuśćmy,
że jakiś urzędnik bądź kierownik korporacji wybrał na stanowisko swego kuzyna, przyjaciela
lub współwyznawcę, a nie osobę mającą najlepsze kwalifikacje do wykonywania
tego zawodu. Pozwolił, aby osobista lojalność przeważyła nad lojalnością
wobec systemu, a to oznacza “negotyzm” lub “dyskryminację”, które są
we współczesnym społeczeństwie strasznym grzechem. Społeczeństwa starające
się o miano industrialnych, które niedokładnie podporządkowały osobistą
lub lokalną lojalność lojalności wobec systemu są zwykle bardzo nieefektywne.
(Wystarczy spojrzeć na Amerykę Łacińską). Tak więc zaawansowane społeczeństwo
industrialne może tolerować tylko te spośród małych wspólnot, które są osłabione,
uległe i przemienione w narzędzie systemu.[7]
53. Przeludnienie, szybkie
zmiany oraz załamanie się wspólnot zostały uznane za źródła problemów społecznych.
Nie wydaje nam się jednak, żeby były wystarczające aby mogły odpowiadać za
widoczny dzisiaj rozmiar problemów.
54. Kilka przedindustrialnych
miast było dużych i zatłoczonych, jednak ich mieszkańcy nie wydawali
się cierpieć z powodu problemów psychologicznych w takim stopniu jak współczesny
człowiek. W dzisiejszej Ameryce wciąż istnieją nie zatłoczone obszary wiejskie,
a jednak dostrzegamy tam te same problemy co na obszarach zurbanizowanych,
chociaż problemy wydają się być mniej dotkliwe na wsi. Tak więc przeludnienie
nie jest raczej czynnikiem decydującym.
55. W rosnącej krawędzi
amerykańskiej granicy w 19 wieku, ruchomość populacji prawdopodobnie załamała
duże rodziny i małe grupy społeczne co najmniej do tego samego stopnia, co dzisiaj.
Wiele rodzin złożonych z rodziców i dwójki dzieci żyło z wyboru w izolacji,
bez sąsiadów na przestrzeni najbliższych kilometrów, bez przynależności do żadnej
wspólnoty, a mimo to nie rozwinęły one w rezultacie takich problemów.
56. Co więcej, zmiana amerykańskiej
granicy społecznej była bardzo szybka i głęboka. Człowiek
mógł urodzić się i wychowywać w drewnianej chacie, poza zasięgiem prawa i porządku,
odżywiać się głównie mięsem dzikich zwierząt; a zanim dożył starości mógł
podjąć regularną pracę żyjąc w porządnej wspólnocie ze sprawnym systemem prawnym.
To była zmiana o wiele głębsza od tych, jakie zazwyczaj pojawiają się
w życiu współczesnej jednostki, jednak nie wydawała się prowadzić do problemów psychologicznych.
W rzeczywistości XIX-wieczne amerykańskie społeczeństwo
wykazywało optymistyczny, pełen pewności siebie nastrój, zupełnie
niepodobny do dzisiejszego.[8] 57. Różnica według nas tkwi
w tym, że współczesny człowiek ma wrażenie (w dużym stopniu uzasadnione), że
zmiany są mu NARZUCANE, podczas gdy XIX-wieczny granicznik miał poczucie
(również szeroko uzasadnione), że zmian dokonał sam, z własnego wyboru. Tak więc
pionier osiadał na kawałku ziemi, który sam wybrał i przekształcił w farmę własnym
wysiłkiem. W tamtych czasach całe hrabstwo mogło mieć tylko kilkuset mieszkańców
i było znacznie bardziej odizolowaną i autonomiczną jednostką niż
dzisiaj. Stąd też farmer pionier brał udział, jako członek relatywnie małej
grupy, w kształtowaniu nowej, porządnej wspólnoty. Można dyskutować nad tym,
czy kształtowanie tej wspólnoty było postępem, jednak zaspokajało u pioniera potrzebę
procesu władzy.
58. Byłoby możliwe podanie
innych przykładów społeczności charakteryzujących się szybkimi zmianami oraz/lub
brakiem bliskich więzów wspólnotowych bez takiego zachwiania zachowań, jakie
obserwujemy w dzisiejszym industrialnym społeczeństwie. Twierdzimy,
że najważniejszą przyczyną społecznych i psychologicznych problemów
we współczesnym społeczeństwie jest fakt, że ludzie nie mają wystarczających
okazji do przejścia przez proces władzy w normalny sposób. Nie chcemy przez
to powiedzieć, że współczesne społeczeństwo jest jedynym, w którym proces
władzy uległ załamaniu. Prawdopodobnie większość, jeśli nie wszystkie cywilizowane
społeczeństwa ingerowały w proces władzy w większym lub mniejszym stopniu. Jednak
we współczesnym industrialnym społeczeństwie ten problem stał się szczególnie
dotkliwy. Lewactwo, przynajmniej w swej ostatniej formie (druga połowa 20-tego
wieku), jest częściowo symptomem pozbawienia szacunku dla procesu władzy.
ZABURZENE PROCESU WŁADZY
WE WSPÓŁCZESNYM SPOLECZEŃSTWIE
59. Dzielimy ludzkie popędy
na trzy grupy: (1) te popędy, które mogą być zaspokajane przy minimalnym
wysiłku, (2) te, które mogą być zaspokojone tylko przy poważnym wysiłku, (3)
te, które nie mogą zostać zaspokojone bez względu na to, ile wysiłku wkłada jednostka.
Proces władzy służy zaspokajaniu popędów z drugiej grupy. Im więcej
popędów w trzeciej grupie, tym więcej jest frustracji, gniewu, a ostatecznie defetyzmu,
depresji, itd.
60. We współczesnym industrialnym
społeczeństwie naturalne ludzkie popędy wydają się być spychane do grupy
pierwszej i trzeciej, natomiast druga grupa wydaje się zawierać wciąż rosnącą liczbę
sztucznie wytworzonych popędów.
61. W społecznościach
prymitywnych, minimalne konieczności fizyczne generalnie wpadają do grupy 2: mogą
być osiągnięte, ale jedynie kosztem poważnego wysiłku. Współczesne społeczeństwo
jednak wydaje się gwarantować fizyczne konieczności każdemu [9] w zamian za
minimalny wysiłek, a więc potrzeby fizyczne są spychane do grupy 1. (Można kłócić
się, czy wysiłek konieczny do utrzymania pracy jest “minimalny”, ale zwykle
w zawodach od niższego do średniego poziomu praktycznie jedynym wymaganym wysiłkiem
jest posłuszeństwo. Siedzisz lub stoisz tam, gdzie każą ci siedzieć lub stać
i robisz to, co każą ci robić w sposób, w jaki każą ci to robić. Rzadko musisz
podejmować poważny wysiłek i w każdym przypadku masz w pracy bardzo mało autonomii,
a więc proces władzy nie jest zaspokajany).
62. Potrzeby społeczne,
takie jak seks, miłość czy status, często pozostają we współczesnym społeczeństwie
w grupie 2, w zależności od sytuacji jednostki [10]. Z wyjątkiem jednak ludzi
posiadających szczególnie silny popęd do statusu, wysiłek wymagany do zaspokojenia
potrzeb społecznych jest niewystarczający do odpowiedniego zaspokajania
potrzeby procesu władzy.
63. Tak więc, wytworzone
zostały sztuczne potrzeby wpadające do grupy 2, stąd też obsługujące potrzebę
procesu władzy. Rozwinęły się techniki reklamowe i marketingowe, które sprawiają,
że ludzie czują potrzebę rzeczy, których nie pragnęli ani nawet o nich
nie myśleli ich dziadkowie. Wymaga poważnego wysiłku zarobienia wystarczającej
ilości pieniędzy na zaspokojenie tych sztucznych potrzeb, spadają więc do
grupy 2 (Zobacz jednak paragrafy 80-82). Współczesny człowiek musi zaspokajać
swój proces władzy poprzez dążenie do sztucznych potrzeb wykreowanych przez
reklamy i marketing [11] oraz poprzez czynności zastępcze.
64. Wydaje się, że dla wielu
ludzi, być może dla większości, te sztuczne formy procesu władzy są niewystarczające.
Tematem często powtarzającym się w pismach krytyków społecznych drugiej
połowy 20-tego wieku jest poczucie bezcelowości dotykające wiele osób we
współczesnym społeczeństwie. (Ta bezcelowość jest często nazywana “anemią”
lub “pustką” klasy średniej). Sugerujemy, że tak zwany “kryzys tożsamości” w rzeczywistości
jest poszukiwaniem poczucia celu, często zaangażowania się w odpowiednią
czynność zastępczą. Jest możliwe, że egzystencjalizm jest w znacznej
mierze odpowiedzią na bezcelowość życia. [12] Szeroko rozpowszechnione
we współczesnym świecie jest poszukiwanie “spełnienia”. Sądzimy jednak, że dla większości
ludzi czynność mająca na celu spełnienie (chodzi o czynność
zastępczą) nie przynosi go w sposób całkowicie satysfakcjonujący. Innymi
słowy, nie zaspokaja w pełni potrzeby procesu władzy (zobacz paragraf 41). Potrzeba
ta może być w pełni zaspokojona jedynie przez czynności mające pewien
zewnętrzny cel, np. fizyczne konieczności, seks, miłość, status, zemsta, itd.
65. Co więcej, kiedy do
celu dąży się przez gromadzenie pieniędzy, wspinanie się po drabinie statusu czy
funkcjonowania jako część systemu w jakikolwiek inny sposób, większość ludzi
nie jest w stanie dążyć do swych celów AUTONOMICZNIE. Większość pracowników jest
przez kogoś zatrudniona i jak wspomnieliśmy w paragrafie 61, musi spędzać
dni robiąc to, co się im każe w sposób jaki się im każe. Nawet większość ludzi
prowadzących swój własny interes ma ograniczoną autonomię. Przedstawiciele
małego biznesu ciągle skarżą się, że ich ręce są związane przez nadmierne
regulacje rządowe. Niektóre z tych regulacji są bez wątpienia niepotrzebne,
lecz w większości przypadków rządowe regulacje są zasadniczymi i nieuniknionymi
częściami naszego nadzwyczaj złożonego społeczeństwa. Duża część
małych przedsiębiorstw działa dzisiaj w systemie koncesyjnym. Kilka lat temu
Wall Street Journal ujawnił, że wiele z przyznających koncesję firm
wymaga od ubiegających się o nią przejścia testu osobowości ułożonego w ten
sposób, aby ODRZUCIĆ tych, którzy wykazują kreatywność i inicjatywę,
ponieważ takie osoby nie są wystarczająco uległe w podporządkowaniu się systemowi
koncesyjnemu. To wyklucza z małego biznesu wiele osób, które potrzebują autonomii.
66. Ludzie zawdzięczają
dzisiaj życie temu, co system robi DLA nich lub IM, bardziej niż temu, co sami
dla siebie robią; a to, co dla siebie robią jest coraz częściej robione sposobem
wyłożonym przez system. Okazje wydają się być zapewniane przez system,
muszą być wykorzystywane zgodnie z zasadami i przepisami [13], a jeżeli
mają odnieść sukces muszą być realizowane zgodnie z zaleceniami ekspertów.
67. Tak więc, proces władzy
jest w naszym społeczeństwie zaburzony przez brak prawdziwych celów oraz brak
autonomii w dążeniu do celów. Ale jest także zaburzony przez te ludzkie
popędy, które wpadają do grupy 3: popędy, których jednostka nie jest w stanie
zaspokoić niezależnie od tego, ile wysiłku w to wkłada. Jednym z takich
popędów jest potrzeba bezpieczeństwa. Nasze życie zależy od decyzji podejmowanych
przez innych ludzi, nie mamy nad tymi decyzjami kontroli i zwykle
nawet nie znamy ludzi, którzy je podejmują (“ Żyjemy w świecie, w którym względnie
mała liczba ludzi – może 500 lub 1000 – podejmuje ważne decyzje” – Philip
B. Heymann z Harwardzkiej Szkoły Prawnej, cytowany za: Anthony Lewis, New York
Times, 21 kwiecień, 1995). Nasze życie zależy od tego, czy odpowiednio zachowane
są standardy bezpieczeństwa w elektrowni atomowej; od tego jak dużo pestycydów
dostaje się do naszej żywności czy też zanieczyszczeń do naszego powietrza; od
tego jak zdolny (lub niekompetentny) jest nasz lekarz; to czy tracimy
czy zyskujemy pracę może zależeć od rządowych ekonomistów lub urzędników korporacji; itd.
Większość indywidualnych osób nie jest w stanie zabezpieczyć się przed tymi
zagrożeniami w stopniu większym niż bardzo ograniczony. Dążenie jednostki
do bezpieczeństwa jest więc skazane na niepowodzenie, co prowadzi
do poczucia bezsilności.
68. Można się sprzeciwiać
twierdząc, że człowiek prymitywny jest pod względem fizycznym mniej zabezpieczony
niż współczesny człowiek, czego dowodzić może jego krótsze często
życie; stąd też współczesny człowiek narażony jest na mniejszy, a nie większy, poziom niepewności
niż normalnie. Bezpieczeństwo psychiczne nie idzie jednak w parze z bezpieczeństwem
fizycznym. To co sprawia, że CZUJEMY się bezpiecznie nie jest wcale
obiektywnym bezpieczeństwem jako poczuciem pewności w swoje możliwości zadbania
o własny los. Człowiek prymitywny, zagrożony przez drapieżne zwierzę lub głód,
może walczyć w samoobronie lub przenieść się w inne miejsce w poszukiwaniu pożywienia.
Nie ma żadnej pewności odniesienia sukcesu w swych działaniach, ale nie
jest w żaden sposób bezsilny wobec rzeczy, które mu zagrażają. Z drugiej strony
współczesna jednostka jest zagrożona przez wiele rzeczy, wobec których jest
bezsilna: katastrofy nuklearne, związki rakotwórcze w żywności, zanieczyszczenie
środowiska, wojna, rosnące podatki, naruszanie jej prywatności przez duże organizacje,
wielkie społeczne lub ekonomiczne fenomeny mogące zakłócić jej styl
życia.
69. Prawdą jest, że człowiek
prymitywny jest bezsilny wobec niektórych zagrażających mu rzeczy,
na przykład zarazy. Akceptuje jednak ryzyko zarazy ze stoickim spokojem. Jest
to bowiem częścią naturalnego porządku rzeczy, nie jest to niczyja wina, chyba że
jakiegoś wyimaginowanego, bezosobowego demona. Ale zagrożenia dla współczesnej
jednostki wydają się być STWORZONE PRZEZ CZŁOWIEKA. Nie są wynikiem przypadku,
lecz są mu NARZUCONE przez inne osoby, na których decyzje on jako jednostka
nie ma żadnego wpływu. W konsekwencji czuje się sfrustrowany, upokorzony
i wściekły.
70. Tak więc człowiek prymitywny
w przeważającej części trzyma swoje bezpieczeństwo we własnych
rękach (zarówno jako jednostka i jako członek MAŁEJ grupy) podczas gdy bezpieczeństwo
człowieka współczesnego leży w rękach ludzi bądź organizacji będących
zbyt silnymi, aby mógł osobiście na nie wpływać. Potrzeba bezpieczeństwa
w przypadku współczesnego człowieka wpada więc do grup 1 i 3; w niektórych kwestiach
(pożywienie, schronienie, itd.) jego bezpieczeństwo jest zapewnione kosztem
jedynie trywialnego wysiłku, podczas gdy w innych kwestiach NIE JEST W STANIE
go osiągnąć. (Stwierdzenie to wielce upraszcza prawdziwą sytuację, nakreśla
jednak w sposób ogólny czym warunki współczesnego człowieka różnią się od
warunków człowieka prymitywnego).
71. Ludzie mają wiele przejściowych
popędów lub impulsów, które są z konieczności zawiedzione
we współczesnym życiu, więc wpadają do grupy 3. Jednostka może stać się
gniewna, lecz współczesne społeczeństwo nie może zezwolić na walkę. W wielu
sytuacjach nie zezwala nawet na werbalną agresję. W trakcie podróży ktoś może
się spieszyć, lub chcieć podróżować powoli, jednak generalnie nie ma innego
wyboru oprócz poruszania się z prądem ruchu ulicznego i przestrzegania znaków drogowych.
Ktoś może chcieć wykonywać swoją pracę w inny sposób, ale zwykle może
robić to tylko zgodnie z zasadami wytyczonymi przez pracodawcę. W wielu innych
przypadkach, współczesny człowiek ograniczany jest listą zasad i przepisów
(jawnych bądź domniemanych), które zawodzą wiele z jego impulsów ingerując w jego
proces władzy. Wielu z tych przepisów nie można się pozbyć, ponieważ są one
konieczne do funkcjonowania społeczeństwa przemysłowego.
72. W pewnych przypadkach
współczesne społeczeństwo jest wyjątkowo przyzwalające. W kwestiach
nie powiązanych z funkcjonowaniem systemu możemy generalnie robić to co nam
się podoba. Możemy wyznawać taką religię, jaką chcemy (tak długo jak nie zachęca
ona do zachowań niebezpiecznych dla systemu). Możemy iść do łóżka z kim chcemy
(tak długo jak praktykujemy “bezpieczny seks”). Możemy robić to co chcemy tak długo,
jak pozostaje to NIEISTOTNE. We wszystkich jednak istotnych kwestiach system
dąży do rosnącej regulacji naszych zachowań.
73. Zachowanie regulowane
jest nie tylko poprzez jasne zasady i nie tylko przez rząd. Kontrola jest często
wprowadzana w życie poprzez pośrednią perswazję lub psychologiczną presję bądź
manipulację, przez organizacje inne niż rząd lub przez system jako całość.
Większość dużych organizacji używa jakiejś formy propagandy [14] w celu manipulowania
publicznymi zachowaniami bądź postawami. Propaganda nie ogranicza
się do reklam i czasem nie jest nawet świadomie zamierzona przez jej twórców.
Dla przykładu, potężną formą propagandy są programy rozrywkowe. Przykład
pośredniej perswazji: Nie istnieje żadne prawo nakazujące nam chodzenia
do pracy i wypełniania poleceń pracodawcy. W świetle prawa nie istnieje nic,
co mogłoby nas powstrzymać przed życiem w dziczy na wzór ludów prymitywnych, lub
przed rozpoczęciem własnego biznesu. W praktyce jednak, pozostało już bardzo niewiele
dzikich obszarów, a w gospodarce jest miejsce jedynie dla ograniczonej
liczby małych przedsiębiorców. Stąd też większość z nas może przeżyć tylko jako
czyjś pracownik.
74. Sugerujemy, iż obsesja
współczesnego człowieka na punkcie długowieczności i zachowania fizycznego wigoru
oraz atrakcyjności seksualnej aż do zaawansowanego wieku jest objawem
niespełnienia wynikającego z braku szacunku dla procesu władzy. “Kryzys wieku średniego”
również jest podobnym objawem. Jest nim także niechęć do posiadania dzieci,
charakterystyczna dla współczesnego społeczeństwa a niemal niespotykana wśród
społeczeństw prymitywnych.
75. W prymitywnych społeczeństwach
życie jest sukcesją etapów. Gdy potrzeby i cele jednego etapu zostają
zaspokojone, przejściu w etap następny nie towarzyszy jakakolwiek niechęć. Młody
mężczyzna przechodzi przez proces władzy zostając myśliwym, polując nie dla
sportu czy spełnienia lecz by zdobyć mięso potrzebne mu na pokarm. (W przypadku
młodych kobiet proces ten jest bardziej złożony, z większym naciskiem na władzę
społeczną; jednak w tym miejscu się tym nie zajmiemy). Po udanym przejściu
przez tę fazę młody mężczyzna nie odczuwa niechęci do podjęcia odpowiedzialności
za wychowanie rodziny. (Dla kontrastu, część współczesnych ludzi
odkłada posiadanie dzieci, ponieważ jest zbyt zajęta pogonią za pewnego rodzaju
“spełnieniem”. Sugerujemy, że spełnieniem, którego potrzebują jest właściwe
doświadczenie procesu władzy – z prawdziwymi celami zamiast sztucznych celów
działań zastępczych). Podobnie po udanym wychowaniu dzieci, doświadczając procesu
władzy poprzez zapewnianie im fizycznych konieczności, prymitywny
człowiek czuje, że jego dzieło jest zakończone i przygotowany jest na zaakceptowanie
starości (jeśli jej dożyje) oraz śmierci. Z drugiej strony, wielu współczesnych
ludzi jest zaniepokojonych wizją śmierci, czego dowodzi ogrom starań,
jakie wkładają w zachowanie kondycji fizycznej, atrakcyjności i zdrowia.
Twierdzimy, że dzieje się tak z powodu niespełnienia wynikającego z faktu, iż
nigdy nie używali swoich sił fizycznych, nigdy nie przeszli przez proces władzy
używając swych ciał w poważny sposób. To nie człowiek prymitywny, używający
codziennie swego ciała w celach praktycznych, obawia się upływu czasu,
lecz człowiek współczesny, który nigdy nie używał swego ciała z wyjątkiem przejścia
z samochodu do domu. To właśnie człowiek, którego potrzeba procesu władzy
została zaspokojona za życia, jest najlepiej przygotowany na przyjęcie
końca tego życia.
76. W odpowiedzi na argumenty
tego rozdziału ktoś mógłby powiedzieć: “Społeczeństwo musi znaleźć
sposób, by dać ludziom okazję do przejścia przez proces władzy”. Dla tego
typu osób wartość takiej okazji jest zniszczona przez fakt, że jest ona dana przez
społeczeństwo. Potrzebują bowiem znalezienia lub stworzenia sobie własnych
okazji. Tak długo, jak system DAJE im okazje, wciąż trzyma ich na smyczy. By
uzyskać autonomię muszą zerwać się z tej smyczy.
JAK LUDZIE PRZYSTOSOWUJĄ
SIĘ
77. Nie każdy w społeczeństwie
przemysłowo-technologicznym cierpi na problemy psychologiczne. Niektórzy
ludzie przyznają nawet, że są całkiem usatysfakcjonowani przez
społeczeństwo takie jakie jest. Przedyskutujemy teraz niektóre powody, dla których
ludzie tak bardzo różnią się w swych reakcjach na współczesne społeczeństwo.
78. Po pierwsze,
bez wątpienia występują różnice w sile chęci władzy. Jednostki z małą chęcią władzy mogą
mieć stosunkowo małą potrzebę przejścia przez proces władzy, lub przynajmniej
stosunkowo małą potrzebę autonomii w procesie władzy. Jest to typ ludzi posłusznych,
którzy są szczęśliwi w roli murzynów na plantacjach Starego Południa
(Nie chcemy przez to ukazać niższości “murzynów na plantacjach Starego Południa”.
Większość z nich NIE była zadowolona ze służenia. Uznajemy jednak niższość
ludzi, którzy SĄ zadowoleni ze służenia).
79. Niektórzy ludzie mogą
mieć jakiś wyjątkowy pęd, w dążeniu do którego zaspokajają swą potrzebę
procesu władzy. Na przykład, ci którzy mają niezwykle silny pęd do statusu społecznego,
mogą spędzić całe swoje życie wspinając się po drabinie społecznej nie
wykazując żadnego znudzenia tą grą.
80. Ludzie różnią się w
swojej podatności na reklamę i techniki marketingu. Niektórzy są na nie podatni
do tego stopnia, że nawet gdy wejdą w posiadanie ogromnej sumy pieniędzy,
nie mogą zaspokoić swego ciągłego pragnienia nowych, lśniących zabawek, którymi
przemysł reklamowy świeci im przed oczami. Tak więc zawsze czują się źle pod
względem finansowym, nawet gdy ich przychody są duże, a ich pragnienia są zawodzone.
81. Niektórzy ludzie wykazują
małą podatność na reklamę i techniki marketingowe. To ci ludzie, których nie
interesują pieniądze. Materialne posiadanie nie zaspokaja ich potrzeby procesu
władzy.
82. Ludzie, którzy wykazują
średnią podatność na reklamę i techniki marketingowe są w stanie zarobić wystarczającą
ilość pieniędzy, by zaspokoić swoje pragnienie dóbr i usług, ale tylko
kosztem poważnego wysiłku (nadgodziny, dodatkowa praca, premie, itd.). Tak więc
materialne posiadanie zaspokaja ich potrzebę procesu władzy. Nie oznacza to jednak,
że potrzeba ta jest zaspokajana w pełni. Mogą oni odczuwać niewystarczającą
autonomię w procesie władzy (ich praca może składać się z wykonywania poleceń)
oraz ich pędy mogą być zawodzone (poczucie bezpieczeństwa, agresja).
Jesteśmy winni zbytniego upraszczania w paragrafach 80-82 ponieważ założyliśmy,
że pragnienie materialnego posiadania jest całkowicie wytworzone przez
przemysł reklamowy. Oczywiście nie jest to takie proste.
83. Niektórzy ludzie częściowo
zaspokajają swą potrzebę władzy przez identyfikowanie się z silną
organizacją bądź masowym ruchem. Jednostka, której brakuje celów lub władzy
dołącza do ruchu bądź organizacji, przyjmując jej cele jako własne i podejmuje
starania prowadzące do ich osiągnięcia. Kiedy niektóre z tych celów zostają osiągnięte,
jednostka, nawet jeżeli jej osobiste starania odegrały mało znaczącą rolę
w ich osiągnięciu, czuje się (poprzez identyfikowanie się z ruchem
bądź organizacją) jakby przechodziła przez proces władzy. Ten fenomen wykorzystywany
był przez faszystów, nazistów i komunistów. Nasze społeczeństwo również
go wykorzystuje, choć już nie w tak okrutny sposób. Przykład: Manuel Noriega
był niewygodny dla U.S.A. (cel: ukarać Noriegę). U.S.A. dokonały inwazji na Panamę
(staranie) i ukarały Noriegę (osiągnięcie celu). U.S.A. przeszły przez proces
władzy i wielu amerykan z powodu ich identyfikowania się z U.S.A.,
przeszło przez proces władzy przez nie swoje doświadczenie. Stąd też
powszechna aprobata publiczna inwazji na Panamę: dała ludziom poczucie władzy
[15]. Ten sam fenomen obserwujemy w armiach, korporacjach, partiach politycznych,
organizacjach humanitarnych, ruchach religijnych bądź ideologicznych.
Szczególne dążenie do atrakcyjności dla osób chcących zaspokoić swą potrzebę
władzy, wykazują ruchy lewackie. Jednak w przypadku większości osób,
identyfikacja z dużą organizacją lub masowym ruchem nie zaspokaja w pełni potrzeby
władzy.
84. Kolejnym sposobem, w
jaki ludzie zaspokajają swą potrzebę procesu władzy, są działania zastępcze. Jak
wyjaśniliśmy w paragrafach 38-40, działanie zastępcze wymierzone jest w sztuczny
cel, o który stara się jednostka dla dobra “spełnienia” osiąganego
z dążenia do celu, a nie z powodu potrzeby osiągnięcia celu samego w sobie. Dla
przykładu, nie istnieje żaden praktyczny motyw by budować olbrzymie mięśnie,
wbijać małą piłeczkę do dziurki lub zdobyć kompletną serię znaczków pocztowych.
Mimo to wiele osób w naszym społeczeństwie poświęca się z namiętnością kulturystyce,
golfowi lub filatelistyce. Niektórzy ludzie są inaczej ukierunkowani, niż
inni i stąd też będą przypisywać znaczenie działaniu zastępczemu tylko
dlatego, że ludzie wokół nich traktują je jako ważne, lub dlatego, że społeczeństwo
mówi że są ważne. Z tego powodu niektórzy ludzie bardzo poważnie traktują
zasadniczo trywialną działalność, jak sport, bądź szachy, czy tajemnicze starania
uczonych, podczas gdy inni, bardziej trzeźwi, nie będą widzieć w nich
nic, oprócz działań zastępczych, którymi są i w konsekwencji nie będą przywiązywać
do nich tyle uwagi, by mogły zaspokoić ich potrzebę procesu władzy.
Pozostaje tylko zaznaczyć, że w wielu przypadkach sposób zarabiania pieniędzy
na utrzymanie jest również działaniem zastępczym. Nie CZYSTYM działaniem zastępczym,
skoro część motywacji działania to zdobycie fizycznych konieczności
oraz (dla niektórych osób) statusu społecznego i luksusów, które reklama
każe im chcieć. Jednak wiele osób wkłada w swoją pracę znacznie więcej wysiłku
niż jest to konieczne w celu zdobycia pieniędzy bądź statusu i to właśnie dodatkowy
wysiłek stanowi działanie zastępcze. Ten dodatkowy wysiłek, razem
z emocjonalnym zaangażowaniem, jakie mu towarzyszy, jest jedną z sił
o największym potencjale ciągłego rozwijania i doskonalenia systemu, z negatywnymi konsekwencjami
dla wolności jednostki (patrz paragraf 131). Szczególnie dla większości
kreatywnych naukowców i inżynierów praca dąży to tego, by być głównie
działaniem zastępczym. Ta uwaga jest tak ważna, że zasługuje na oddzielną dyskusję,
jaką przeprowadzimy za chwilę (paragrafy 87-92).
85. W tym rozdziale wyjaśniliśmy,
w jaki sposób wiele osób we współczesnym społeczeństwie zaspokaja
swoją potrzebę procesu władzy w mniejszym lub większym stopniu. Uważamy jednak,
że w przypadku większości osób potrzeba procesu władzy nie jest w pełni zaspokajana.
Po pierwsze, ci którzy wykazują nienasycony pęd do statusu, lub traktują działanie
zastępcze zbyt poważnie lub silnie identyfikują się z ruchem bądź organizacją
w celu zaspokojenia potrzeby władzy, są wyjątkami. Pozostali nie są w pełni
zaspokojeni działaniami zastępczymi lub identyfikacją z organizacją (patrz paragrafy
41, 64). Po drugie, system wdraża zbyt dużą kontrolę poprzez jawne przepisy
lub socjalizację, czego wynikiem jest deficyt autonomii oraz frustracja
spowodowana niemożliwością osiągnięcia pewnych celów oraz koniecznością powściągania
zbyt wielu impulsów.
86. Nawet gdyby większość
osób w przemysłowo-technologicznym społeczeństwie była dobrze zaspokojona, my (FC)
ciągle przeciwstawialibyśmy się takiej formie społeczeństwa, ponieważ
(oprócz innych powodów) uważamy za poniżające spełnianie potrzeby procesu władzy
jednostki poprzez działania zastępcze bądź identyfikację z organizacją, zamiast dążenia
do prawdziwych celów.
MOTYWY NAUKOWCÓW
87. Nauka i technologia
dostarczają najważniejszych przykładów działań zastępczych. Niektórzy naukowcy
twierdzą, iż motywuje ich “ciekawość”. Twierdzenie to jest czystym
absurdem. Większość naukowców pracuje nad wysoko wyspecjalizowanym problemem
nie będącym obiektem zwykłej ciekawości. Dla przykładu, czy astronoma,
matematyka lub entomologa ciekawią właściwości izopropyltrimetylmetanu?
Oczywiście, że nie! Taka rzecz ciekawi jedynie chemika, w dodatku ciekawi go to
tylko dlatego, że jest to jego czynność zastępcza. Gdyby chemik i entomolog musieli
włożyć poważny wysiłek w zdobycie fizycznych konieczności i gdyby ten
wysiłek ćwiczył ich zdolności w interesujący i nienaukowy sposób, nie obchodziłby
ich ani izopropyltrimetylmetan ani klasyfikacja żuków. Przypuśćmy,
że brak funduszy na ponadszkolne kształcenie doprowadził chemika
do tego, że został agentem ubezpieczeniowym, a nie chemikiem. W takim przypadku
byłby bardzo zainteresowany kwestiami ubezpieczeniowymi, a nie
izopropyltrimetylmetanem. W żadnym przypadku nie jest normalne wkładanie w zaspokojenie
ciekawości takiej ilości czasu i wysiłku, jakie naukowcy wkładają
w swą pracę. Tłumaczenie się “ciekawością” w motywach naukowców nie wytrzymuje
krytyki.
88. Nie bardziej przekonujące
jest również tłumaczenie o “dobru ludzkości”. Część prac naukowych nie
ma żadnego związku z dobrobytem ludzkiej rasy – na przykład większa część archeologii
lub lingwistyki porównawczej. Niektóre z innych dziedzin nauki prezentują
wyraźnie niebezpieczne możliwości, jednak naukowcy zajmujący się nimi
są tak samo entuzjastyczni w swej pracy jak ci, którzy udoskonalają szczepionki
czy badają zanieczyszczenie powietrza. Rozważcie przypadek dr Edwarda Tellera
wykazującego wielkie zaangażowanie emocjonalne w promowanie elektrowni nuklearnych.
Czy to zaangażowanie wynikało z pragnienia służby ludzkości? Jeżeli
tak, to dlaczego dr Teller nie wykazywał podobnego entuzjazmu wobec innych
“humanitarnych” kwestii? Jeżeli był tak humanitarny, to dlaczego pomógł w udoskonaleniu
bomby H? Tak jak w przypadku innych naukowych osiągnięć pozostaje kwestią
otwartą czy elektrownie nuklearne rzeczywiście służą ludzkości. Czy tania elektryczność
przewyższa akumulujące się odpady i ryzyko wypadku? Dr Teller widział
jedynie jedną stronę tej kwestii. W oczywisty sposób jego emocjonalne zaangażowanie
w energię nuklearną wyrosło nie z pragnienia “służby ludzkości”, lecz
z osobistego spełnienia, jakie czerpał ze swej pracy oraz z obserwowania jej
praktycznego użytkowania.
89. To samo tyczy się ogółu
naukowców. Z możliwymi rzadkimi wyjątkami, ich motywem nie jest ani ciekawość
ani pragnienie niesienia pomocy ludzkości, lecz potrzeba przejścia przez
proces władzy: posiadania celu (naukowego problemu do rozwiązania), podejmowania
wysiłku (badania) oraz osiągnięcia celu (rozwiązanie problemu). Nauka jest czynnością
zastępczą, ponieważ naukowcy pracują głównie z powodu spełnienia, jakie
czerpią z samej pracy.
90. Oczywiście nie jest
to aż tak proste. Inne motywy również odgrywają pewną rolę dla wielu naukowców,
na przykład pieniądze oraz status. Niektórzy naukowcy mogą być ludźmi z typu posiadających
nienasycony pęd do statusu (patrz paragraf 79) i może to dostarczać
wiele motywacji dla ich pracy. Nie ma wątpliwości, że większość naukowców, tak
jak większość ogólnej populacji, jest mniej lub bardziej podatna
na reklamę i techniki marketingowe oraz potrzebuje pieniędzy w celu zaspokojenia swego
pragnienia dóbr i usług. Tak więc nauka nie jest czynnością CZYSTO zastępczą.
Jest nią jednak w większej części.
91. Nauka i technologia
stanowi również silny ruch masowy i wielu naukowców zadowala swą potrzebę władzy
poprzez identyfikowanie się z tym masowym ruchem (patrz paragraf 83).
92. Tak więc nauka maszeruje
na ślepo, nie oglądając się na rzeczywisty dobrobyt ludzkiej rasy czy na żaden
inny standard, będąc posłuszną wyłącznie psychologicznym potrzebom
naukowców oraz urzędników państwowych i przedstawicieli korporacji,
którzy zapewniają fundusze na badania.
NATURA WOLNOŚCI
93. Zamierzamy kłócić się
iż społeczeństwo przemysłowo-technologiczne nie może być zreformowane w taki
sposób, by zapobiec postępującemu zawężaniu sfery ludzkiej wolności. Jednak
ponieważ “wolność” jest słowem, które może być interpretowane na wiele
sposobów, musimy najpierw wyjaśnić o jaką wolność nam chodzi.
94. Poprzez “wolność” rozumiemy
okazję do przejścia przez proces władzy, z prawdziwymi celami w miejsce
sztucznych oraz czynności zastępczych oraz bez ingerencji, manipulacji
bądź nadzoru z niczyjej strony, szczególnie ze strony dużej organizacji. Wolność
oznacza kontrolowanie (jako jednostka bądź członek MAŁEJ grupy) spraw życia
i śmierci jednostki, pożywienia, ubioru, schronienia oraz ochrony przed wszystkim,
co stanowi zagrożenie w danym otoczeniu. Wolność oznacza posiadanie władzy;
nie władzy kontrolowania innych ludzi, ale władzy kontrolowania okoliczności
własnego życia. Jednostka nie posiada wolności jeżeli ktoś inny (szczególnie duża
organizacja) ma władzę nad jednostką niezależnie od tego jak nieszkodliwie,
tolerancyjnie i przyzwalająco owa władza jest sprawowana. Ważne jest,
aby nie mylić wolności z przyzwoleniem (patrz paragraf 72).
95. Mówi się, ze żyjemy
w wolnym społeczeństwie, ponieważ mamy pewną ilość konstytucyjnie zagwarantowanych
praw. Nie są one jednak tak istotne jak mogłyby się wydawać. Poziom osobistej
wolności w społeczeństwie jest wyznaczany bardziej przez jego ekonomiczną i
technologiczną strukturę niż przez jego prawa lub formę rządu [16]. Większość indiańskich
narodów Nowej Anglii było monarchiami, a wiele miast włoskiego renesansu
było kontrolowanych przez dyktatorów. Jednak czytając o tych społeczeństwach można
odnieść wrażenie, że pozwalały na dalece większą wolność niż nasze społeczeństwo.
Po części było tak dlatego, że brakowało im sprawnych mechanizmów narzucających
wolę władcy: nie było nowoczesnych, dobrze zorganizowanych sił policyjnych,
szybkiej, długodystansowej komunikacji, nadzorujących kamer czy
akt informacyjnych o życiu przeciętnych obywateli. Stąd też stosunkowo łatwo było
unikać kontroli.
96. Co do naszych konstytucyjnych
praw, rozważcie na przykład wolność prasy. Oczywiście nie chcemy atakować
tego prawa: jest ono bardzo istotnym narzędziem ograniczenia koncentracji
władzy politycznej oraz trzymania w ryzach tych, którzy posiadają władzę
polityczną poprzez ujawnienie niewłaściwych zachowań z ich strony. Jednakże wolność
prasy ma bardzo mały użytek dla przeciętnego obywatela jako jednostki.
Masmedia są w większości pod kontrolą dużych organizacji zintegrowanych
w system. Każdy kto posiada jakąś sumę pieniędzy może dać coś do druku, dystrybuować
coś w Internecie lub w inny sposób, lecz to co ma do powiedzenia zostanie
wchłonięte przez ogromną ilość materiału w mediach, stąd też nie odniesie to praktycznie
żadnego rezultatu. Dla większości osób i małych grup wywarcie wrażenia słowem
na społeczeństwo jest prawie niemożliwe. Weźmy nas (FC) za przykład. Gdybyśmy
nie uczynili nic niezgodnego z prawem by oddać niniejsze pismo wydawcy,
prawdopodobnie nie zostałoby przyjęte. Gdyby zostało przyjęte i opublikowane,
prawdopodobnie nie zainteresowałoby wielu czytelników, ponieważ większą zabawą
jest oglądanie w mediach programów rozrywkowych niż czytanie trzeźwego eseju.
Nawet jeżeli to pismo znalazłoby wielu czytelników, większość z nich zapomniałaby
o czym czytała w ogromie materiału serwowanego jej przez media. W celu ukazania
naszego przekazu ogółowi z szansą pozostawienia trwałego wrażenia musieliśmy
zabijać ludzi.
97. Konstytucyjne prawa
są do pewnego stopnia użyteczne, jednak nie wykraczają poza gwarantowanie tego,
co można by nazwać mieszczańską koncepcją wolności. Zgodnie z tą koncepcją,
“wolny” człowiek jest zasadniczo elementem machiny społecznej i posiada jedynie
pewien zbiór przypisanych i ograniczonych wolności; wolności, które zostały
zaprojektowane, by służyć potrzebom machiny społecznej a nie jednostki. Tak więc
mieszczański “wolny” człowiek posiada wolność ekonomiczną, ponieważ gwarantuje
ona wzrost i rozwój; posiada wolność prasy, ponieważ publiczna krytyka
panuje nad niewłaściwymi zachowaniami przywódców politycznych; posiada prawo
do sprawiedliwego procesu, ponieważ uwięzienie w wyniku kaprysu posiadających
władzę nie byłoby dobre dla systemu. Takie właśnie było nastawienie Simona
Bolivara. Dla niego ludzie zasługiwali na wolność tylko jeżeli używali jej w celu
promowania rozwoju (rozwoju w oczach mieszczuchów). Inni mieszczańscy myśliciele
podzielali podobny pogląd o wolności jako zaledwie środka do kolektywnego celu.
Chester C.Tau w książce “Chińska myśl polityczna XX wieku”, na stronie 202,
wyjaśnia filozofię przywódcy Knomintang, Hu Hau-mina: “Jednostce przyznawane są
prawa, ponieważ jest ona członkiem społeczeństwa i jej życie we wspólnocie wymaga
takich praw. Przez wspólnotę Hu miał na myśli cały naród.” Zaś na stronie 259
Tan stwierdza iż zgodnie z Carsum Chang (Chang Chun-mai, przywódca Państwowej
Socjalistycznej Partii Chin) wolność musiała być używana w interesie państwa
i ludności jako całości. Jednak jaką wolność ma jednostka, jeżeli może jej
używać, tylko w sposób wskazany przez innych? Koncepcja wolności FC jest
odmienna od Bolivara, Hu, Changa czy innych mieszczańskich teoretyków.
Problem takich teoretyków polega na tym, że rozwój oraz zastosowanie społecznych
teorii uczynili swą czynnością zastępczą. W konsekwencji teorie te są
zaprojektowane by służyć potrzebom teoretyków, a nie ludzi, którzy mieli pecha
na tyle dużego, by żyć w społeczeństwie, na które narzucone są te teorie.
98. Jeszcze jedna uwaga
odnośnie tego rozdziału: nie powinno się zakładać, że ktoś posiada wystarczającą
wolność tylko dlatego, że TWIERDZI że ją posiada. Wolność jest częściowo
ograniczona przez psychologiczną kontrolę, której ludzie nie są świadomi, a co więcej,
wyobrażenia wielu osób co do tego, co stanowi o ich wolności są ustanawiane
bardziej przez społeczne konwencje, niż przez ich rzeczywiste potrzeby. Na
przykład, wielu naduspołecznionych lewaków prawdopodobnie powiedziałoby,
że większość ludzi, włączając ich samych jest uspołeczniona w zbyt małym
stopniu, a nie w zbyt dużym, jednak naduspołeczniony lewak płaci dużą psychologiczną
cenę za swój stopień uspołecznienia.
NIEKTÓRE ZASADY HISTORII
99. Pomyśl o historii
jako sumie dwóch składników: nieuporządkowanego zbioru nieprzewidywalnych zdarzeń
nie układających się w żaden schemat oraz regularnego składnika zawierającego
długoterminowe trendy historyczne. Zajmiemy się teraz właśnie długoterminowymi
trendami.
100. PIERWSZA ZASADA. Jeżeli
dokonuje się MAŁEJ zmiany, która wpływa na długoterminowy trend historyczny,
efekt tej zmiany prawie zawsze będzie krótkotrwały – trend szybko
powróci do swego pierwotnego stanu. (Przykład: Ruch reformatorski powołany
w celu oczyszczenia społeczeństwa z politycznej korupcji rzadko miewa długoterminowy
efekt; prędzej czy później reformatorzy rozluźnią nacisk i korupcja rozwinie
się ponownie. Poziom politycznej korupcji w danym społeczeństwie dąży do pozostawania
stałym lub jedynie do powolnej zmiany wraz z ewolucją społeczeństwa.
Normalnie, polityczna czystka byłaby permanentna tylko w towarzystwie szerokich zmian
społecznych; MAŁA zmiana w społeczeństwie nie wystarczy). Jeżeli mała
zmiana w długoterminowym trendzie historycznym wydaje się być permanentna, jest
tak tylko dlatego, że zmiana działa w kierunku, w którym trend już zmierzał,
a więc trend nie zmienił się, lecz tylko został nieco popchnięty naprzód.
101. Pierwsza zasada jest
niemal tautologią. Gdyby trend nie był stabilny w związku z małymi zmianami,
błądziłby przypadkowo raczej, niż podążał w określonym kierunku; innymi
słowy, nie byłby wcale długoterminowym trendem.
102. DRUGA ZASADA. Jeżeli
dokonuje się zmiany wystarczająco dużej by trwale zmieniła długoterminowy
trend historyczny, wtedy również zmieni społeczeństwo jako całość. Innymi słowy,
społeczeństwo jest systemem, w którym wszystkie części są ze sobą połączone
i nie można trwale zmienić żadnej ważnej części bez wywołania zmiany również
w innych częściach.
103. TRZECIA ZASADA. Jeżeli
dokonuje się zmiany wystarczająco dużej by zmienić długoterminowy trend, to
konsekwencje dla społeczeństwa jako całości nie mogą być zawczasu przewidziane.
(Chyba, że poszczególne inne społeczności przeszły przez taką samą zmianę i
doświadczyły takich samych konsekwencji, w tym przypadku można na gruncie
empirycznym przewidzieć, że następna społeczność, która przejdzie przez taką
samą zmianę prawdopodobnie doświadczy podobnych konsekwencji).
104. CZWARTA ZASADA. Nowy
rodzaj społeczeństwa nie może zostać zaprojektowany na papierze. Oznacza to, że
nie można zaplanować nowej formy społeczeństwa zawczasu, później jej ustanowić
i oczekiwać, że będzie funkcjonować zgodnie z wcześniejszym planem.
105. Zasady trzecia i czwarta
wynikają ze złożoności ludzkich społeczności. Zmiana w ludzkim zachowaniu
wpłynie na ekonomię społeczeństwa oraz na jego fizyczne środowisko; ekonomia
wpłynie na środowisko i vice versa, a zmiany w ekonomi i w środowisku wpłyną
na ludzkie zachowanie w złożony, nieprzewidywalny sposób; i tak dalej. Sieć
przyczyn i skutków jest dalece zbyt złożona by ją rozwikłać i zrozumieć.
106. PIĄTA ZASADA.
Ludzie nie wybierają świadomie i racjonalnie formy swojego społeczeństwa. Społeczeństwa
rozwijają się w procesach społecznej ewolucji nie będących pod racjonalną
ludzką kontrolą.
107. Piąta zasada jest konsekwencją
pozostałych czterech.
108. By zilustrować: Zgodnie
z pierwszą zasadą, ogólnie rzecz biorąc, próba społecznej reformy albo
działa w kierunku w którym i tak już rozwija się społeczeństwo (czyli zaledwie
przyspiesza zmianę, która i tak by nastąpiła), albo odnosi tylko
krótkotrwały skutek, a społeczeństwo szybko powraca do poprzedniego stanu. Aby
wywołać trwałą zmianę w kierunku rozwoju jakiegokolwiek ważnego aspektu społeczeństwa
reforma jest niewystarczająca i wymagana jest rewolucja. (Rewolucja niekoniecznie
musi oznaczać zbrojne powstanie czy obalenie rządu.) Zgodnie z drugą
zasadą, rewolucja nigdy nie zmienia tylko jednego aspektu społeczeństwa; a
zgodnie z trzecią zasadą następują zmiany nigdy nie oczekiwane i niepożądane
przez rewolucjonistów. Zgodnie z czwartą zasadą, gdy rewolucjoniści czy utopiści
ustalają nowy rodzaj społeczeństwa, nigdy nie funkcjonuje ono tak jak
to sobie zaplanowali.
109. Amerykańska Rewolucja
nie dostarcza kontrargumentu. Nie była ona rewolucją w naszym rozumieniu tego
słowa, ale wojną o niepodległość, po której nastąpiła raczej szeroko sięgająca
reforma polityczna. Ojcowie Założyciele nie zmienili kierunku rozwoju amerykańskiego
społeczeństwa, nawet do tego nie aspirowali. Uwolnili jedynie rozwój
amerykańskiego społeczeństwa spod opóźniającego wpływu brytyjskiej władzy. Ich
reforma polityczna nie zmieniła żadnego podstawowego trendu, lecz jedynie popchnęła
amerykańską kulturę polityczną jej naturalnym torem rozwoju. Brytyjskie
społeczeństwo, którego gałęzią było społeczeństwo amerykańskie, już od dawna
zmierzało w kierunku demokracji reprezentatywnej. Przed Wojną o Niepodległość
Amerykanie praktykowali już do pewnego stopnia demokrację reprezentatywną
w kolonialnych zgromadzeniach. System polityczny ustanowiony przez Konstytucję
wzorowany był na systemie brytyjskim oraz zgromadzeniach kolonialnych.
Z dużą zmianą, dla pewności – nie ulega wątpliwości, że Ojcowie
Założyciele uczynili bardzo istotny krok. Był to jednak krok na drodze, którą anglojęzyczny
świat już kroczył. Dowodem jest fakt, że Brytania i wszystkie jej
kolonie, zaludnione przede wszystkim ludźmi brytyjskiego pochodzenia,
przyjęły systemy demokracji reprezentatywnej zasadniczo podobne do Stanów
Zjednoczonych. Gdyby Ojcowie Założyciele stracili odwagę i zaniechali podpisania
Deklaracji Niepodległości, nasz sposób życia nie byłby znacząco inny. Może
mielibyśmy bliższe związki z Brytanią, może mielibyśmy Parlament oraz Ministra
zamiast Kongresu i Prezydenta. Nic wielkiego. Tak więc Amerykańska Rewolucja dostarcza
nie kontrprzykładu dla naszych zasad, ale ich dobrej ilustracji.
110. Wciąż używać należy
zwykłego rozumienia w zastosowaniu tych zasad. Wyrażone są one w nieprecyzyjnym
języku pozostawiającym miejsce na interpretację, można znaleźć od nich wyjątki.
Dlatego prezentujemy te zasady nie jako nieprzekraczalne prawa,
ale jako regułę kciuka lub przewodniki myśli, które mogą dostarczyć częściowe antidotum
dla naiwnych idei o przyszłości społeczeństwa. Zasady te powinny być nieustannie
w umyśle i kiedy ktoś dochodzi do wniosku przeciwnego im, powinien
jeszcze raz ostrożnie przebadać swój tok myślenia i zachować swój wniosek tylko
jeżeli ma ku temu dobre, solidne powody.
SPOŁECZEŃSTWO INDUSTRIALNO-TECHNOLOGICZNE
NIE MOŻE ZOSTAĆ ZREFORMOWANE
111. Wymienione zasady pomagają
w ukazaniu jak beznadziejnie trudne byłoby zreformowanie systemu industrialnego
w taki sposób, by nie zawężał ciągle naszej sfery wolności. Widoczna
jest stała tendencja, zauważalna co najmniej od czasu Rewolucji Przemysłowej,
do umacniania systemu przez technologię wysokim kosztem w wolności jednostki i lokalnej
autonomii. Stąd też każda zmiana mająca na celu ochronę wolności przed technologią
byłaby przeciwna podstawowemu trendowi w rozwoju naszego
społeczeństwa. W konsekwencji, podobna
zmiana albo byłaby krótkotrwała – szybko pochłonięta przez falę historii – albo,
gdyby byłaby wystarczająco duża by być trwałą, zmieniłaby naturę całego
naszego społeczeństwa. Jest to zgodne z zasadami pierwszą i drugą. Co więcej,
skoro społeczeństwo zostałoby zmienione w sposób zawczasu nieprzewidywalny
(trzecia zasada) byłoby to wielkie ryzyko. Zmiany wystarczająco duże by wprowadzić
trwałą różnicę na rzecz wolności nie zostałyby zapoczątkowane, ponieważ
zakłócałyby funkcjonowanie systemu. Dlatego też wszelkie próby reform byłyby
zbyt nieśmiałe by być efektywnymi. Nawet gdyby zapoczątkowane zostały wystarczająco
duże zmiany, byłyby cofnięte wraz z uwidocznieniem się ich zakłócających
porządek efektów. Tak więc, permanentne zmiany na rzecz wolności
mogłyby być wprowadzone w życie tylko przez osoby przygotowane na zaakceptowanie
radykalnych, niebezpiecznych i nieprzewidywalnych przekształceń całego
systemu. Innymi słowy, nie przez reformatorów, a przez rewolucjonistów.
112. Ludzie chcący chronić
wolność bez poświęcania rzekomych korzyści płynących z technologii zasugerują
naiwne plany jakiejś nowej formy społeczeństwa godzącej wolność z technologią. Pomijając
fakt, że ludzie wysuwający takie sugestie rzadko proponują jakiekolwiek
praktyczne środki, którymi miałoby zostać ustanowione nowe społeczeństwo;
z czwartej zasady wynika, że nawet jeśli nowa forma społeczeństwa zostałaby
ustanowiona to albo upadłaby albo dałaby rezultaty odmienne od oczekiwanych.
113. Tak więc, nawet na
bardzo ogólnym gruncie, wydaje się być wysoce nieprawdopodobne znalezienie
sposobu zmiany społeczeństwa godzącego wolność z nowoczesną technologią.
W kilku następnych rozdziałach podamy więcej konkretnych powodów, z których wynika,
że wolność i rozwój technologiczny nie idą ze sobą w parze.
OGRANICZENIE WOLNOŚCI JEST
W INDUSTRIALNYM SPOŁECZEŃSTWIE NIEUNIKNIONE
114. Jak zostało wyjaśnione
w paragrafach 65-67, 70-73, współczesny człowiek jest uwikłany w
sieć zasad i regulacji, a jego los zależy od osób nie mających z nim wiele wspólnego i na
których decyzje nie może on w żaden sposób wpłynąć. Nie jest to ani przypadek, ani
wynik samowoli aroganckich biurokratów. Jest to coś niezbędnego i nieuniknionego
w jakimkolwiek technologicznie zaawansowanym społeczeństwie. System MUSI
ściśle regulować ludzkie zachowanie po to, by mógł funkcjonować. W pracy ludzie
muszą robić to, co im się każe, w przeciwnym razie produkcja pogrąży się w
chaosie. Biurokracje MUSZĄ być prowadzone zgodnie z surowymi zasadami. Zezwolenie
niższym w hierarchii biurokratom na jakąkolwiek znaczącą samowolę zakłóciłoby
system i doprowadziłoby do posądzeń o niesprawiedliwość w związku
z różnicami w sposobie wykorzystywania samowoli przez biurokratów. Prawdą
jest, że niektóre restrykcje nałożone na naszą wolność mogłyby być wyeliminowane,
ale GENERALNIE RZECZ BIORĄC regulowanie naszego życia przez duże organizacje jest
konieczne dla funkcjonowania społeczeństwa industrialno-technologicznego.
Wynikiem tego jest poczucie bezsilności u części przeciętnych osób. Jakkolwiek,
może zdarzyć się, że formalne regulacje będą wzrastająco zmierzać do
tego, by zastąpiono je narzędziami psychologicznymi, które powodują, że chcemy
robić to, czego wymaga od nas system. (Propaganda [14], techniki edukacyjne,
programy “zdrowia psychicznego”, itd.)
115. System MUSI zmuszać
ludzi, by zachowywali się w sposób, który jest odległy od naturalnego
wzorca ludzkiego zachowania. Na przykład, system potrzebuje naukowców, matematyków i
inżynierów. Nie może bez nich funkcjonować. Tak więc duża presja wywierana jest
na dzieci, by kształciły się w tych dziedzinach. Dla młodego człowieka nienaturalne
jest spędzanie większej części swojego czasu na ślęczeniu przy biurku i
zajmowaniu się nauką. Normalny młody człowiek chce spędzać swój czas w aktywnym
kontakcie z prawdziwym światem. Pośród prymitywnych ludów, przedmioty
w których kształcone są dzieci pozostają w naturalnej harmonii z naturalnymi ludzkimi impulsami.
Pośród amerykańskich Indian na przykład, chłopcy kształcą się w aktywnych
zajęciach na świeżym powietrzu – a to jest właśnie to co chłopcy lubią.
Lecz w naszym społeczeństwie dzieci zmuszane są do nauki przedmiotów technicznych,
których większość z nich uczy się niechętnie.
116. Z powodu ciągłej presji,
jaką system wywiera w celu modyfikowania ludzkiego zachowania, wzrasta liczba
ludzi, którzy nie dostosowują się do wymagań społeczeństwa: pasożyty
społeczne, członkowie gangów młodzieżowych, sekciarze, antyrządowi buntownicy,
radykalni eko-sabotażyści, wyrzutkowie i różnego rodzaju opozycjoniści.
117. W każdym technologicznie
zaawansowanym społeczeństwie los jednostki MUSI zależeć od decyzji, na które
w znacznym stopniu nie ma ona żadnego wpływu. Społeczeństwo technologiczne
nie może zostać rozbite na małe, autonomiczne wspólnoty, ponieważ produkcja
opiera się na kooperacji ogromnej liczby ludzi i maszyn. Takie społeczeństwo
MUSI być wysoko zorganizowane i MUSZĄ być podejmowane decyzje oddziałujące
na ogromną liczbę osób. Kiedy decyzja oddziałuje, powiedzmy na
milion osób, wtedy każda jednostka ma średnio jedną milionową udziału w podejmowanej
decyzji. W praktyce zwykle wygląda to tak, że decyzje są podejmowane przez
urzędników publicznych, przedstawicieli korporacji lub technicznych specjalistów;
nawet jeżeli ludność głosuje nad decyzją, liczba głosujących jest zbyt wielka,
by pojedynczy głos był znaczący. [17] Tak więc większość jednostek nie
jest w stanie wymiernie wpływać na poważne decyzje oddziałujące na ich życie.
Nie jest możliwy żaden sposób na uzdrowienie tego w technologicznie zaawansowanym
społeczeństwie. System próbuje “rozwiązać ten problem” poprzez użycie
propagandy w celu sprawienia by ludzie CHCIELI decyzji, które zostały za nich podjęte;
ale nawet gdyby to “rozwiązanie” odniosło całkowity sukces sprawiając,
że ludzie czuliby się lepiej, byłoby to poniżające.
118. Konserwatyści
i inne osoby wysuwają postulat bardziej “lokalnej autonomii”. Lokalne wspólnoty cieszyły
się niegdyś autonomią, ale staje się ona coraz mniej możliwa z chwilą, gdy lokalne
wspólnoty zostają wciągnięte i uzależnione od systemów dużej skali, jak
użyteczności publiczne, sieci komputerowe, systemy autostrad, środki masowego
przekazu, współczesny system opieki zdrowotnej. Przeciwko autonomii występuje
również fakt, iż technologia zastosowana w jednym miejscu często
oddziałuje na ludzi w innych, położonych dalej miejscach. Tak więc użycie pestycydów i
innych chemikaliów w pobliżu zbiornika wodnego może skazić punkt czerpania wody
setki mil w dół rzeki, a efekt cieplarniany oddziałuje na cały świat.
119. System nie istnieje
i nie może istnieć w celu zaspokajania ludzkich potrzeb. Zamiast tego właśnie
ludzkie zachowanie musi ulec modyfikacji w celu dostosowania się do potrzeb
systemu. Nie ma to nic wspólnego z polityczną ani społeczną ideologią, która
może udawać, że przewodzi technologicznemu systemowi. Jest to wina technologii,
ponieważ system przewodzony jest nie przez ideologię, lecz przez techniczną konieczność.
[18] Oczywiście system zaspokaja wiele ludzkich potrzeb, ale ogólnie
rzecz biorąc robi to tylko do poziomu do którego robienie tego jest dla niego
korzystne. Najważniejsze są potrzeby systemu, a nie człowieka. Na przykład,
system dostarcza ludziom żywność, ponieważ nie mógłby funkcjonować gdyby wszyscy
głodowali; zajmuje się psychologicznymi potrzebami człowieka wtedy, kiedy jest
mu WYGODNIE, ponieważ nie mógłby funkcjonować jeżeli zbyt wielu ludzi wpadłoby
w depresję lub zaczęło się buntować. Jednakże system z dobrych, solidnych, praktycznych
powodów musi wywierać ciągłą presję na ludzi, by dostosować ich zachowanie
do swoich potrzeb. Zbyt duża akumulacja śmieci? Rząd, media, system edukacji,
ekolodzy, wszyscy zasypują nas masą propagandy na temat recyklingu. Potrzebny
jest większy personel techniczny? Chór głosów nakazuje dzieciom
studiowanie przedmiotów naukowych. Nikt nie zatrzymuje się by spytać, czy ludzkie jest
zmuszanie młodych ludzi do spędzania większości ich czasu na naukę przedmiotów,
których większość nienawidzi. Gdy utalentowani pracownicy odsuwani są od
pracy przez techniczne innowacje i muszą przejść “ponowne przeszkolenie”,
nikt nie pyta czy nie jest dla nich poniżające traktowanie ich w ten sposób.
Po prostu przyjmuje się jako pewnik, że wszyscy muszą kłaniać się przed
techniczną koniecznością i to z dobrego powodu: gdyby ludzkie potrzeby przełożono
ponad techniczną konieczność powstałyby problemy ekonomiczne, bezrobocie,
braki lub coś jeszcze gorszego. Koncepcja “zdrowia psychicznego” w naszym społeczeństwie
jest określana głównie przez stopień, w jakim jednostka zachowuje
się zgodnie z potrzebami systemu bez okazywania oznak stresu.
120. Starania mające na
celu uczynienie w systemie miejsca na poczucie celu i autonomie, są po prostu
kiepskim żartem. Na przykład, pewna firma zamiast kazać każdemu ze swoich pracowników
składania jednej sekcji katalogu, kazała każdemu składać cały katalog, co
miało im dać poczucie celu i osiągnięcia. Niektóre firmy próbowały przyznać
swoim pracownikom nieco więcej autonomii, lecz z przyczyn praktycznych może
to być zrealizowane tylko w bardzo ograniczonym stopniu i w każdym przypadku
pracownicy nie otrzymują autonomii jako celu – ich “autonomiczne” starania
nie mogą być skierowane w cele przez nich wybrane, lecz jedynie w cele ich pracodawców,
takie jak przetrwanie i rozwój firmy. Każda firma pozwalająca
swym pracownikom zachowywać się inaczej szybko poszłaby z torbami. Podobnie w każdym
przedsiębiorstwie w systemie socjalistycznym, pracownicy muszą skupić
swe starania w kierunku celów przedsiębiorstwa, inaczej przedsiębiorstwo nie będzie
służyło swemu celowi jako część systemu. Ponownie, z czysto technicznych przyczyn
niemożliwe jest dla większości jednostek i małych grup posiadanie zbyt dużej
autonomii w społeczeństwie industrialnym. Nawet posiadacz małego biznesu
ma zwykle ograniczoną autonomię. Pomijając konieczność rządowych regulacji, jest
ograniczony przez fakt, że musi dostosować się do systemu ekonomicznego i
jego wymagań. Dla przykładu, gdy ktoś rozwija nową technologię, posiadacz małego
biznesu często musi użyć tej technologii, czy tego chce czy nie, w celu pozostania
konkurencyjnym.
“ZŁE” STRONY TECHNOLOGII
NIE MOGĄ BYĆ ODDZIELONE OD STRON “DOBRYCH”
121. Kolejnym powodem, dlaczego
społeczeństwo industrialne nie może być zreformowane na rzecz wolności
jest to, iż nowoczesna technologia jest spójnym systemem, w którym wszystkie
części są od siebie zależne. Nie można pozbyć się “złych” stron technologii
i pozostawić tylko “dobrych”. Weźmy na przykład nowoczesną medycynę. Postęp
w naukach medycznych zależy od postępu w chemii, fizyce, biologii, naukach
komputerowych i innych gałęziach wiedzy. Zaawansowane medyczne leczenie wymaga
drogiego wyposażenia wyższej technologii, które może być wytworzone
i powszechnie dostępne tylko w zaawansowanym technologicznie i bogatym społeczeństwie.
Wyraźnie widać, że nie można osiągnąć dużego postępu w medycynie bez rozwiniętego
systemu technologicznego i wszystkiego co się z nim łączy.
122. Nawet jeśli postęp
medyczny mógłby być osiągnięty bez udziału systemu technologicznego, sam przyniósłby
pewne zło. Przypuśćmy na przykład, że wynaleziono lek na cukrzycę.
Ludzie z genetyczną skłonnością do cukrzycy będą w stanie przetrwać i rozmnażać
się podobnie jak inni. Naturalna selekcja genów cukrzyków zostanie
przerwana i takie geny będą rozprzestrzeniać się przez kolejne pokolenia. (Do pewnego
stopnia jest to widoczne już dziś, odkąd cukrzyca, mimo że nieuleczalna
może być kontrolowana przy użyciu insuliny). To samo stanie się z wieloma
innymi chorobami, które grożą genetyczną degradacją populacji. Jedynym rozwiązaniem
pewnego rodzaju program eugeniczny czy też rozległa inżynieria genetyczna
ludzkich istot, tak aby człowiek w przyszłości nie był już tworem natury,
przypadku czy Boga (w zależności od twoich przekonań religijnych lub filozoficznych)
lecz sfabrykowanym produktem.
123. Jeżeli myślisz, że
rząd zbyt mocno ingeruje w twoje życie TERAZ, to poczekaj aż zacznie kierować
konstrukcją genetyczną twego potomstwa. Taka regulacja nieuchronnie nastąpi
po wprowadzeniu inżynierii genetycznej istot ludzkich, ponieważ konsekwencje
nieregulowanej inżynierii genetycznej byłyby katastroficzne. [19]
124. Naturalną odpowiedzią
na takie zmartwienia jest mówienie o “etyce medycznej”. Jednak
kodeks etyczny nie miałby na celu ochrony wolności w obliczu rozwoju medycznego; pogorszyłby
jedynie sprawy. Kodeks etyczny stosujący się do inżynierii genetycznej w
rezultacie byłby sposobem regulowania genetycznej budowy ludzkich istot. Ktoś
(prawdopodobnie w większości z wyższych warstw klasy średniej) decydowałby, że
takie a takie zastosowanie inżynierii genetycznej jest “etyczne” a inne nie, narzucałby
zatem swój system wartości przedsięwzięcia genetycznego modyfikowania
całej populacji. Nawet jeśli kodeks etyczny zostałby ustanowiony na całkowicie
demokratycznych podstawach, większość będzie narzucać swoje własne wartości jakiejkolwiek
mniejszości, która może mieć całkiem odmienne zdanie o tym co
stanowi o “etycznym” zastosowaniu inżynierii genetycznej. Jedyny kodeks
etyczny, który naprawdę chroniłby wolność to taki, który zabraniałby JAKIEJKOLWIEK
inżynierii genetycznej na istotach ludzkich, lesz możesz być pewien,
że taki kodeks nigdy nie zostanie przyjęty w technologicznym
społeczeństwie. Nie ma takiego kodeksu, który po zredukowaniu inżynierii genetycznej do
roli drugorzędnej mógłby utrzymać się przez dłuższy czas, ponieważ pokusa przedstawiona
przez siłę biotechnologii byłaby nieodparta, szczególnie że dla większości
ludzi wiele spośród zastosowań tej nauki wydaje się być oczywistym i niedwuznacznym
dobrem (eliminującym fizyczne i psychiczne choroby, dającym ludziom
możliwości, których potrzebują do radzenia sobie w dzisiejszym świecie). Nieuchronnie
inżynieria genetyczna będzie używana coraz rozleglej i w sposób zgodny
tylko z potrzebami systemu industrialno-technologicznego.
[20]
TECHNOLOGIA JEST SILNIEJSZĄ
SIŁĄ SPOŁECZNĄ NIŻ DĄŻENIE DO WOLNOŚCI
125. Znalezienie TRWAŁEGO
kompromisu pomiędzy technologią i wolnością nie jest możliwe, ponieważ technologia
jest dalece silniejszą siłą społeczną i w sposób ciągły przyćmiewa wolność
poprzez POWTARZANE kompromisy. Wyobraź sobie przypadek dwóch sąsiadów,
z których każdy posiada taką samą ilość ziemi, lecz jeden z nich jest potężniejszy od drugiego.
Potężniejszy domaga się części ziemi od drugiego. Słabszy odmawia. Potężniejszy
mówi: “Dobra, pójdźmy na kompromis. Daj mi połowę tego, o co prosiłem”. Słaby
nie ma zbyt wielu możliwości poza poddaniem się. Jakiś czas później potężniejszy
sąsiad domaga się kolejnej części ziemi, ponownie zawierają kompromis,
itd. Poprzez wymuszanie długiej serii kompromisów na słabszym, potężniejszy
ostatecznie odbiera mu całą ziemię. Tak samo jest w przypadku konfliktu
miedzy technologią i wolnością. 126. Wytłumaczymy teraz
dlaczego technologia jest silniejszą siłą społeczną niż dążenie do wolności.
127. Technologiczny postęp,
który wydaje się nie zagrażać wolności, często okazuje się zagrażać jej
później bardzo poważnie. Rozważmy na przykład zmotoryzowany transport.
Dawniej pieszy mógł chodzić gdzie chciał, kroczyć swoją własna ścieżką bez podporządkowywania
się jakimkolwiek przepisom drogowym i był niezależny od wspierających
systemów technologicznych. Kiedy pojawiła się motoryzacja wydawało się,
że zwiększa ona ludzką wolność. Nie odebrała wolności pieszym, nikt nie musiał
mieć samochodu jeżeli tego nie chciał, a ci którzy wybrali kupno samochodu
mogli podróżować dużo szybciej niż piesi. Lecz wprowadzenie transportu
zmotoryzowanego wkrótce zmieniło społeczeństwo w taki sposób, aby organizować
lokomocyjną wolność człowieka. Kiedy samochody stały się liczne trzeba było coraz
bardziej kierować ich użyciem. Samochodem nie można tak po prostu pojechać gdzie
się chce, swoimi własnymi drogami, szczególnie na terenach gęsto zaludnionych,
ruchem poszczególnych osób rządzi ruch uliczny i różnorodne przepisy drogowe.
Każdy ograniczony jest przez niskie zobowiązania: prawo jazdy, testy kierowców,
ponawianie rejestracji, ubezpieczenie, środki wymagane dla zachowania
bezpieczeństwa, comiesięczne opłaty. Co więcej, użycie transportu zmotoryzowanego
nie jest już dowolne. Od momentu wprowadzenia tego transportu układ miast zmienił
się w taki sposób, że większość ludzi nie mieszka już w możliwej do przebycia
pieszo odległości od swoich miejsc pracy, sklepów, miejsc wypoczynku i rekreacji,
tak więc są oni zależni od samochodu jako środka transportu. W przeciwnym
razie muszą korzystać z transportu publicznego, a w tym wypadku mają jeszcze mniejszą
kontrolę nad swoim przemieszczaniem się, niż gdy kierują własnym samochodem.
Nawet wolność pieszego jest teraz bardziej ograniczona. W mieście musi
on ciągle zatrzymywać się i czekać na zmiany świateł, które są zaprojektowane
aby służyć ruchowi pojazdów. Poza miastem ruch samochodów powoduje, że
chodzenie wzdłuż autostrady stało się niebezpieczne i niewygodne. (Zauważ istotną
kwestię zobrazowaną przez nas w przypadku zmotoryzowanego transportu:
kiedy nowa technologicznie rzecz jest wprowadzana jako opcja którą jednostki
mogą wybrać lub nie, niekoniecznie POZOSTAJE ona dowolna. W wielu przypadkach
nowa technologia zmienia społeczeństwo w taki sposób, że ludzie ostatecznie
są ZMUSZENI do używania jej).
128. Podczas gdy postęp
technologiczny JAKO CAŁOŚĆ ciągle ogranicza sferę naszej wolności, każde nowe ulepszenie
techniczne ROZPATRYWANE SAMO W SOBIE wydaje się być pożądane. Elektryczność,
kanalizacja, szybka komunikacja na długie dystanse... jak ktoś mógłby
występować przeciwko którejś z tych rzeczy lub przeciwko innym z niezliczonej
grupy technicznych osiągnięć, które stworzyły nowoczesne społeczeństwo?
Absurdem byłoby na przykład opieranie się wprowadzeniu telefonu, gdyż przyniósł
on wiele korzyści i żadnej strony ujemnej. Jednak jak już wytłumaczyliśmy w paragrafach
59-76, wszystkie te techniczne osiągnięcia razem wzięte wykreowały
świat, w którym los przeciętnego człowieka nie spoczywa już dłużej w jego własnych
rękach, w rękach jego sąsiadów czy przyjaciół, lecz kierują nim politycy, zarządy
korporacji, anonimowi technicy i biurokraci, na których człowiek, jako jednostka
nie ma możliwości wpływu. [21] Ten proces będzie kontynuowany w przyszłości.
Weźmy na przykład inżynierię genetyczną. Garstka ludzi będzie opierać
się wprowadzeniu technik genetycznych eliminujących pewną dziedziczną chorobę.
Nie czynią one żadnej widocznej szkody i zapobiegają cierpieniu. Jednakże szereg
genetycznych osiągnięć razem wziętych uczyni z człowieka zaprojektowany
produkt zamiast wolny twór przypadku (albo boga, czy czegokolwiek w zależności
od twoich przekonań religijnych).
129. Następnym powodem dlaczego
technologia stanowi tak potężną siłę społeczną jest to, że w kontekście
danego społeczeństwa, rozwój technologiczny postępuje wyłącznie w jednym kierunku;
nie może zostać zawrócony. Kiedy zostaje wprowadzona techniczna innowacja,
ludzie zwykle uzależniają się od niej do chwili, gdy zostaje zastąpiona
bardziej zaawansowaną innowacją. Nie tylko ludzie jako jednostki uzależniają
się od nowego produktu technologii, ale nawet bardziej, uzależnia się
od niego system, jako całość. (Wyobraź sobie co stałoby się z dzisiejszym światem
gdyby wyeliminowano, np. komputery). Tak więc system może postępować tylko w
jednym kierunku, ku jeszcze większej technologizacji. Technologia wciąż wymusza
krok w tył na wolności – bez obalenia całego systemu technologicznego.
130. Technologia postępuje
z ogromną prędkością i zagraża wolności w wielu różnych punktach w tym samym
czasie (przeludnienie, zasady i przepisy, zwiększająca się zależność
jednostek od dużych organizacji, propaganda i inne techniki psychologiczne,
inżynieria genetyczna, naruszenia prywatności przez urządzenia obserwacyjne
i komputery, itd.). Zażegnanie jakiegokolwiek JEDNEGO zagrożenia wymagałoby różnej
długiej walki społecznej. Osoby chcące chronić wolność są przytłoczone
liczbą nowych ataków i prędkością ich rozwoju, stąd też stają się apatyczni i przestają
się opierać. Walka z każdym z zagrożeń osobno byłaby daremna. Jedyną nadzieją
na sukces jest walka z systemem technologicznym jako całością, ale to oznacza
rewolucję a nie reformę.
131. Technicy (używamy tego
terminu w szerokim znaczeniu aby opisać wszystkich zajmujących się wyspecjalizowanym
zadaniem wymagającym ćwiczeń) dążą do takiego zaangażowania w swoją pracę
(swoje działanie zastępcze), że gdy następuje konflikt pomiędzy ich pracą
techniczną a wolnością, prawie zawsze ich wybór pada na pracę. Jest to oczywiste
w przypadku naukowców, ale ujawnia się również wszędzie indziej: nauczyciele,
grupy humanitarne, konserwatywne organizacje nie wahają się przed
użyciem propagandy lub innych technik psychologicznych pomagającym im osiągnąć
ich cele. Korporacje i agencje rządowe kiedy uznają to za użyteczne, nie wahają
się przed zbieraniem informacji o jednostkach, nie myśląc o ich prywatności.
Dla agencji stojących na straży prawa często niewygodne są konstytucyjne
prawa podejrzanych i często kompletnie niewinnych osób, dlatego robią wszystko
co mogą legalnie (lub czasem nielegalnie) by ograniczyć lub pominąć owe
prawa. Większość z tych nauczycieli, urzędników rządowych i przedstawicieli
prawa wierzy w wolność, prywatność i konstytucyjne prawa, ale gdy wchodzą one
w konflikt z ich pracą, zazwyczaj czują iż jest ona ważniejsza.
132. Dobrze wiadomo, że
ludzie generalnie pracują lepiej i bardziej wytrwale gdy starają się o nagrodę, niż
gdy chcą uniknąć kary lub negatywnych rezultatów. Naukowcy oraz inni technicy
motywowani są głównie przez nagrody, które mogą osiągnąć ze swojej pracy.
Jednak ci, którzy sprzeciwiają się technologicznym inwazjom na wolność,
pracują, by uniknąć negatywnych rezultatów, w konsekwencji istnieje garstka ludzi,
którzy dobrze i wytrwale zajmują się tym zniechęcającym zadaniem. Gdyby reformatorzy
kiedykolwiek osiągnęli znaczące zwycięstwo, które wydawałoby się wznosić solidną
barierę przeciw dalszemu ograniczaniu wolności przez rozwój technologiczny,
większość z nich dążyłaby do zrelaksowania się i zwrócenia swej uwagi na
mniej wymagające, kompromisowe starania. Jednakże naukowcy wciąż
pracowaliby w swoich laboratoriach, a technologia w swym rozwoju znalazłaby sposoby, pomimo
wszelkich barier, aby zyskać coraz większą kontrolę nad jednostkami i uzależnić
je od systemu.
133. Żadne układy społeczne,
czy to prawa, instytucje, zwyczaje czy kodeksy etyczne, nie są w stanie
zapewnić trwałej ochrony przed technologią. Historia pokazuje, że wszystkie układy
społeczne są przejściowe; wszystkie w końcu ulegają zmianie lub załamaniu.
Jednak osiągnięcia technologiczne są trwałe w kontekście danej
cywilizacji. Przypuśćmy na przykład, że byłoby możliwe na podstawie pewnych układów
społecznych zapobieżenie stosowaniu inżynierii genetycznej na ludziach,
lub zapobieżenie jego stosowania w sposób zagrażający wolności i godności. Technologia
wciąż pozostawałaby w oczekiwaniu. Prędzej czy później, układ społeczny
uległby załamaniu. (Prawdopodobnie prędzej, mając na myśli nasze społeczeństwo).
Wtedy inżynieria genetyczna zaczęłaby wkraczać w sferę naszej wolności i
byłoby to nieodwracalne (bez załamania samej cywilizacji technologicznej).
Wszelkie złudzenia co do osiągnięcia czegokolwiek trwałego poprzez układy społeczne
powinny zostać rozwiane przez to co obecnie dzieje się z prawodawstwem ochrony
środowiska. Kilka lat temu wydawało się, że istnieją bezpieczne bariery prawne
zapobiegające przynajmniej NIEKTÓRYM z najgorszych form degradacji środowiska.
Wystarczyła zmiana w prądzie politycznym i bariery te zaczęły się kruszyć.
134. Z wszystkich powyższych
powodów technologia jest silniejszą siłą społeczną niż dążenie do wolności.
Jednak twierdzenie to wymaga ważnego ostrzeżenia. Wydaje się, że w czasie
następnych dekad system industrialno-technologiczny przechodzić będzie przez
twarde naciski w związku z problemami ekonomicznymi i ekologicznymi, a w szczególności
w związku z problemami ludzkich zachowań (alienacja, bunt, wrogość,
szereg trudności społecznych i ekologicznych). Mamy nadzieję, że naciski przez
które system prawdopodobnie będzie musiał przejść, spowodują jego
upadek, lub przynajmniej osłabią go na tyle, że gdy rewolucja nadejdzie i powiedzie się,
w tym szczególnym momencie dążenie do wolności okaże się silniejsze od technologii.
135. W paragrafie 125 użyliśmy
analogii o słabym sąsiedzie ograbionym przez silniejszego sąsiada, który
zabiera mu całą ziemię poprzez wymuszenie na nim serii kompromisów. Lecz
przypuśćmy teraz, że silny sąsiad zachoruje i nie będzie w stanie się bronić. Słaby
sąsiad może zmusić silnego do oddania mu ziemi z powrotem, może
go też zabić. Jeżeli pozwoli silnemu żyć i jedynie wymusi na nim zwrócenie ziemi, jest głupcem,
ponieważ kiedy silny wyzdrowieje, zaatakuje ponownie i zabierze całą
ziemię dla siebie. Jedyną rozsądną alternatywą dla słabszego jest zabicie silnego
wtedy, kiedy ma szansę. W ten sam sposób, podczas gdy system industrialny
będzie osłabiony, musimy go zniszczyć. Jeżeli pójdziemy z nim na kompromis i pozwolimy
mu na odzyskanie sił, ostatecznie odbierze nam całą wolność.
PROSTSZE PROBLEMY SPOŁECZNE
OKAZUJĄ SIĘ NIEMAL NIEROZWIĄZYWALNE
136. Jeżeli ktoś
wciąż uważa, że możliwe byłoby zreformowanie systemu w taki sposób, by chronić wolność
przed technologią, niech rozważy jak niezręcznie, a przede wszystkim nieefektywnie
nasze społeczeństwo radziło sobie z innymi o wiele prostszymi problemami
społecznymi. Pośród innych spraw, system zawiódł jeśli chodzi o powstrzymanie
degradacji środowiska, korupcji politycznej, handlu narkotykami czy nadużyć
domowych.
137. Weźmy na przykład nasze
problemy ekologiczne. W tym wypadku konflikt wartości jest prosty:
natychmiastowe korzyści ekonomiczne kontra zachowanie części zasobów naturalnych
dla naszych wnuków [22]. Jednak w tym temacie otrzymujemy jedynie stos
bredni i owijania w bawełnę ze strony ludzi mających władzę oraz wyraźną, ciągłą
linię działania, podczas gdy wciąż powiększamy liczbę problemów ekologicznych,
z którymi będą musiały żyć nasze wnuki. Próby rozwiązania kwestii środowiska
składają się z szeregu bitew i kompromisów pomiędzy różnymi frakcjami,
z których niektóre górują w jednym momencie, inne w drugim. Linia walki zmienia
się wraz ze zmiennymi prądami opinii publicznej. Nie jest to racjonalny proces,
ani też taki, który mógłby doprowadzić do trwałego i efektywnego rozwiązania
problemu. Główne problemy społeczne, jeżeli w ogóle zostają “rozwiązane”, rzadko
lub nigdy nie są rozwiązane przez racjonalny, rozumowy plan. Po prostu
same się rozwiązują w procesie, w którym różne rywalizujące grupy dążące
do swojego (zazwyczaj krótkoterminowego) interesu [23] osiągają (głównie
dzięki szczęściu) mniej lub bardziej stabilne modus vivendi. W rzeczywistości, w świetle
zasad sformułowanych w paragrafach 100-106 wydaje się wątpliwe, by racjonalne,
długoterminowe społeczne planowanie mogłoby KIEDYKOLWIEK być efektywne.
138. Jest więc jasne, że
rodzaj ludzki w najlepszym razie ma bardzo ograniczoną zdolność do rozwiązywania
nawet stosunkowo prostych problemów społecznych. Jak więc może rozwiązać o wiele
trudniejszy i subtelniejszy problem pogodzenia wolności z technologią?
Technologia daje oczywiście korzyści materialne, podczas gdy wolność jest abstrakcją
oznaczającą różne rzeczy dla różnych ludzi, a jej utrata jest łatwo zaciemniana
przez propagandę.
139. Zwróćcie uwagę na tę
istotną różnicę: możliwe jest, że nasze problemy ekologiczne (na przykład)
mogłyby być kiedyś rozwiązane przez racjonalny, zrozumiały plan, ale stałoby
się tak tylko jeżeli leżałoby to w długoterminowym interesie systemu.
Jednak NIE jest w interesie systemu ochrona wolności, czy autonomii małych grup. Wprost
przeciwnie, w interesie systemu leży kontrolowanie ludzkiego zachowania w największym
możliwym stopniu. Tak więc, podczas gdy praktyczne rozwiązania mogą
w końcu zmusić system do zajęcia racjonalnego, roztropnego stanowiska w
sprawie problemów ekologicznych, jednocześnie praktyczne rozważania zmuszą
system do jeszcze większej regulacji ludzkiego zachowania (najprawdopodobniej
przez pośrednie środki, które ukryją ograniczenie wolności). Nie jest to wyłącznie
nasza opinia. Wybitni społeczni naukowcy (np. James Q.Wilson) kładli nacisk
na ważność “socjalizowania” ludzi w bardziej efektywny sposób.
REWOLUCJA JEST ŁATWIEJSZA
NIŻ REFORMA
140. Mamy nadzieję, iż przekonaliśmy
czytelnika o tym, że system nie może zostać zreformowany w taki sposób,
by pogodzić wolność z technologią. Jedynym wyjściem jest porzucenie całego systemu
industrialno-technologicznego. Oznacza to rewolucję; niekoniecznie
zbrojne powstanie, ale z pewnością radykalną i fundamentalną zmianę
w naturze społeczeństwa. 141. Ludzie mają skłonności,
aby przypuszczać, że rewolucja jest trudniejsza niż reforma, ponieważ pociąga
za sobą dużo większe zmiany. A w rzeczywistości, w pewnych okolicznościach
rewolucja jest dużo łatwiejsza niż reforma. Powodem tego jest fakt, iż ruch rewolucyjny
może wzbudzić duże zaangażowanie, którego ruch reformatorski nie potrafi
zainicjować. Ruchy reformatorskie proponują rozwiązanie jedynie
poszczególnych społecznych problemów. Ruch rewolucyjny natomiast chce rozwiązać
wszystkie problemy za jednym zamachem i stworzyć całkiem nowy świat, proponuje
idee, dla których ludzie gotowi są na wyrzeczenia i ryzyko. Z tego powodu
łatwiejsze jest odrzucenie całego systemu technologicznego, a nie
przykładanie dużej uwagi i wysiłku do prób powstrzymania zastosowań któregokolwiek
z segmentów technologii, takiego jak np. inżynieria genetyczna. W odpowiednich
warunkach duża liczba ludzi mogłaby rewolucyjnie wystąpić przeciw systemowi
industrialno-technologicznemu. Jak zauważyliśmy w paragrafie 132, reformatorzy
starający się ograniczać pewne aspekty technologii pracowaliby, aby uniknąć
negatywnych rezultatów. Jednakże rewolucjoniści pracują aby uzyskać potężną nagrodę
– spełnienie swej rewolucyjnej wizji – i stąd też starania ich są silniejsze
i wytrwalsze niż starania reformatorów.
142. Reforma zawsze jest
ograniczona przez obawę przed bolesnymi konsekwencjami jeżeli zmiany zajdą zbyt
daleko. Ale gdy społeczeństwo obejmuje nastrój rewolucyjny, ludzie są gotowi
znosić wszelkie niewygody dla dobra swej rewolucji. Było to jasno
widoczne w rewolucjach Francuskiej i Rosyjskiej. Być może w takich przypadkach
jedynie mniejszość populacji jest naprawdę oddana rewolucji, jest to mniejszość
wystarczająco duża i aktywna by stać się siłą dominującą w społeczeństwie.
O rewolucji powiemy więcej w paragrafach 180-205.
KONTROLA LUDZKIEGO ZACHOWANIA
143. Od początku cywilizacji,
zorganizowane społeczeństwa musiały wywierać presję na ludziach dla dobra
funkcjonowania organizmu społecznego. Rodzaje presji różniły się znacznie
w każdym społeczeństwie. Niektóre z nich były fizyczne (uboga dieta, nadmiar
pracy, zanieczyszczenie środowiska) a inne psychologiczne (hałas, przeludnienie,
wymuszanie na ludziach zachowania zgodnego z wymaganiami społeczeństwa).
W przeszłości, ludzka natura była w przybliżeniu stała lub różniła się tylko
w pewnych punktach. W konsekwencji, społeczeństwa były w stanie popychać
ludzi tylko do pewnych granic. Gdy granica ludzkiej wytrzymałości została przekroczona,
sprawy zaczynały przybierać zły obrót: bunt lub przestępczość, korupcja,
unikanie pracy, depresja lub inne problemy psychiczne, wzrastająca
śmiertelność lub zanikająca liczba urodzeń, lub coś jeszcze innego. Ostatecznie,
albo społeczeństwo załamywało się, albo jego funkcjonowanie stawało się
niesprawne i zostawało (nagle lub stopniowo, poprzez podbój, osłabienie lub ewolucję)
zastąpione przez bardziej sprawną formę społeczeństwa. [25]
144. Tak więc ludzka natura
wyznaczała w przeszłości granice w rozwoju społeczeństw. Ludzie mogli
zostać popchnięci tylko do pewnego punktu, nigdy dalej. Dzisiaj jednak może
to ulegać zmianie, ponieważ współczesna technologia rozwija sposoby modyfikowania
ludzi.
145. Wyobraźcie sobie społeczeństwo
poddające ludzi warunkom czyniącym ich bardzo nieszczęśliwymi,
po czym dające im narkotyki odsuwające ich nieszczęście. Fikcja naukowa? Do pewnego
stopnia, ma to już miejsce w naszym społeczeństwie. Wiadomo jest, że liczba
depresji klinicznych w ostatnich dekadach znacznie wzrasta. Uważamy, że jest
to wynikiem zakłócenia procesu władzy, jak wytłumaczyliśmy w paragrafach
59-76. Jednak nawet jeżeli się mylimy, wzrastająca liczba depresji z pewnością
jest rezultatem KTÓRYCHŚ z warunków istniejących w dzisiejszym społeczeństwie.
Zamiast usuwać warunki wpędzające ludzi w depresję, współczesne społeczeństwo
podaje im leki antydepresyjne. W rezultacie, leki te są środkiem modyfikującym
wewnętrzny stan jednostki w taki sposób, by mogła tolerować warunki społeczne,
które inaczej uznałaby za nie do zniesienia. (Tak, zdajemy sobie sprawę z tego,
że depresja ma często pochodzenie czysto genetyczne. Odnosimy się
tutaj do przypadków, w których otoczenie odgrywa przeważającą rolę).
146. Leki oddziałujące na
umysł są tylko jednym przykładem metod kontrolowania ludzkiego zachowania rozwijanych
przez społeczeństwo. Przyjrzyjmy się niektórym z nich.
147. Na początek techniki
nadzoru. Ukryte kamery video są już używane w większości sklepów i w wielu
innych miejscach, komputery używane są w celu gromadzenia i przetwarzania
dużej ilości informacji o jednostkach. Tak uzyskane informacje znacznie zwiększają
efektywność fizycznego przymusu (sił stojących na straży prawa). [26] Później
mamy metody propagandy, w których efektywnym motorem są środki masowego przekazu.
Rozwinięte zostały skuteczne techniki na wygranie wyborów, sprzedanie produktów,
wpływanie na opinię publiczną. Przemysł rozrywkowy służy jako bardzo
ważne narzędzie psychologiczne systemu, prawdopodobnie nawet wtedy
gdy epatuje seksem i przemocą. Rozrywka zapewnia współczesnemu człowiekowi
podstawowy środek ucieczki. Podczas zajmowania się telewizją, wideo, itd.,
może on zapomnieć o stresie, niepokoju, frustracji, niespełnieniu. Wielu ludzi
prymitywnych, gdy nie mają żadnej pracy do wykonania jest bardzo zadowolonych
siedzeniem całymi godzinami i nie robieniem niczego, ponieważ pozostają w pokoju
ze sobą i ze swoim światem. Większość współczesnych ludzi musi być ciągle zajętych
bądź zabawianych, inaczej “nudzą się” – stają się niespokojni, nerwowi, pobudliwi.
148. Inne techniki uderzają
głębiej niż wyżej wymienione. Edukacja nie jest już po prostu ganieniem dziecka,
gdy się nie uczy i głaskaniem go po główce, gdy się uczy. Staje się naukową
techniką kontrolowania rozwoju dziecka. Centrum Nauczania Sylvan, na przykład,
odnosi wielkie sukcesy w motywowaniu dzieci do nauki, a techniki
psychologiczne są używane z większym lub mniejszym powodzeniem w wielu konwencjonalnych
szkołach. Techniki “rodzicielskie” wpajane rodzicom, są tak zaprojektowane, by dzieci
akceptowały fundamentalne wartości systemu i zachowywały się w sposób,
jaki system uważa za pożądany. Programy “zdrowia psychicznego”, techniki
“interwencyjne”, psychoterapia i tak dalej mają pozornie służyć jednostkom, lecz
w praktyce są zazwyczaj metodami nakłaniania jednostek do myślenia i zachowywania
się zgodnie z wymaganiami systemu. (Nie ma w tym żadnej sprzeczności; jednostka,
której nastawienie bądź zachowanie stawia ją w konflikcie z systemem, znajduje
się w obliczu siły zbyt potężnej dla niej, by mogła z nią walczyć lub
od niej uciec, stąd też prawdopodobnie będzie cierpieć z powodu stresu, frustracji,
porażki. Jej ścieżka będzie o wiele prostsza jeżeli będzie myśleć i zachowywać
się tak jak wymaga tego system. W tym sensie system działa na korzyść jednostki,
gdy poddaje ją praniu mózgu i zawraca na drogę konformizmu). Nadużycia
wobec dzieci w swych najbardziej oczywistych i ordynarnych formach spotykają
się z dezaprobatą w większości, jeżeli nie we wszystkich kulturach. Molestowanie
dziecka z błahego powodu lub bez powodu jest czymś co przeraża niemal
każdego. Jednak wielu psychologów interpretuje koncepcję nadużycia szerzej.
Czy danie dziecku klapsa, użyte jako część racjonalnego i konsekwentnego
systemu dyscypliny, jest formą nadużycia? Kwestia ta zostanie ostatecznie
przesądzona na podstawie tego, czy klaps dąży do uzyskania zachowania dostosowującego
osobę do istniejącego systemu społecznego. W praktyce, słowo “nadużycie”
będzie interpretowane tak, by włączyć w to wszelkie metody wychowywania
dzieci uzyskujące zachowanie niewygodne dla systemu. Tak więc, gdy wyjdą
poza zapobieganie oczywistego, bezsensownego okrucieństwa, programy zapobiegania
“nadużyciom wobec dzieci” mają służyć kontroli ludzkiego zachowania
przez system.
149. Prawdopodobnie badania
będą wciąż zwiększać efektywność technik psychologicznych w kontrolowaniu
ludzkiego zachowania. Uważamy jednak, że same techniki psychologiczne
nie będą wystarczające do dostosowania ludzi do rodzaju społeczeństwa kreowanego
przez technologię. Prawdopodobnie będą musiały zostać użyte metody biologiczne.
Wspomnieliśmy już o użyciu w związku z tym leków. Neurologia może dostarczyć
innych dróg modyfikowania ludzkiego umysłu. Inżynieria genetyczna istot
ludzkich zaczyna już pojawiać się w formie “terapii genowej” i nie
ma powodu by przypuszczać, że podobne metody nie będą w końcu użyte w celu modyfikowania
tych aspektów organizmu, które oddziaływują na funkcjonowanie psychiczne.
150. Jak już wspomnieliśmy
w paragrafie 134, społeczeństwo przemysłowe wydaje się wkraczać w okres poważnych
nacisków, częściowo w wyniku problemów z ludzkim zachowaniem, a częściowo
w wyniku problemów ekonomicznych oraz ekologicznych. Rozważana proporcja ekonomicznych
i ekologicznych problemów systemu wynika ze sposobu, w jaki
zachowują się ludzie. Alienacja, niska samoocena, depresja, wrogość, bunt; dzieci, które
nie chcą się uczyć, młodzieżowe gangi, używanie nielegalnych narkotyków,
gwałty, nadużycia wobec dzieci, inne rodzaje przestępczości, przypadkowy
seks, ciąże nastolatek, rozrost populacji, korupcja polityczna, nienawiść rasowa,
rywalizacja etniczna, gorzkie konflikty ideologiczne (pro-choice
vs. pro-life), ekstremizm polityczny, terroryzm, sabotaż, grupy
antyrządowe, grupy nienawiści. Wszystko to zagraża przetrwaniu systemu. System będzie ZMUSZONY
użyć wszelkich praktycznych środków kontroli ludzkiego zachowania.
151. Zaburzenie społeczne,
jakie dziś obserwujemy z pewnością nie jest dziełem przypadku. Może być wyłącznie
rezultatem warunków życia, jakie system narzuca ludziom (stwierdziliśmy,
że najważniejszym z tych warunków jest zakłócenie procesu władzy). Jeżeli
system odniesie sukces w narzucaniu kontroli nad ludzkim zachowaniem wystarczającej
do jego przetrwania, nastąpi nowy, przełomowy okres w ludzkiej historii. Podczas
gdy dawniej granice ludzkiej wytrzymałości wyznaczały granice rozwoju społeczeństw
(jak wytłumaczyliśmy w paragrafach 143, 144), społeczeństwo industrialno-technologiczne
będzie w stanie przekroczyć te granice poprzez modyfikowanie istot
ludzkich, czy to metodami psychologicznymi, biologicznymi, czy też ich
połączeniem. W przyszłości systemy społeczne nie będą dostosowane do odpowiadania
ludzkim potrzebom. Zamiast tego, istota ludzka będzie dostosowana
do odpowiadania potrzebom systemu. [27] 152. Ogólnie rzecz biorąc,
technologiczna kontrola nad ludzkim zachowaniem prawdopodobnie nie będzie
wprowadzona z totalitarną intencją ani nawet ze świadomą chęcią ograniczenia
ludzkiej wolności [28]. Każdy nowy krok w zapewnieniu kontroli nad
umysłem ludzkim będzie podejmowany jako racjonalna reakcja na problem trapiący
społeczeństwo, leczenie alkoholizmu, zmniejszenie przestępczości bądź skłonienie
młodych ludzi do studiowania nauki i inżynierii. W wielu przypadkach
będzie to miało humanitarne usprawiedliwienie. Na przykład, kiedy psychiatra proponuje
lek antydepresyjny pacjentowi, robi to oczywiście na korzyść pacjenta. Byłoby
nieludzkie odmówienie leku komuś kto go potrzebuje. Kiedy rodzice posyłają swoje
dzieci do Centrum Nauczania Sylvan, gdzie są manipulowane, by stały się
entuzjastycznie nastawione do nauki, robią to z troski o dobro swoich dzieci.
Być może część z tych rodziców nie chce, by trzeba było przechodzić
przez wyspecjalizowane szkolenie w celu otrzymania pracy, ani też by ich dzieci przechodziły
pranie mózgu i stawały się komputerowymi ofermami. Ale cóż mogą zrobić?
Nie mogą zmienić społeczeństwa a ich dziecko może zostać bezrobotne, jeżeli
nie posiądzie pewnych zdolności. Wysyłają je więc do Sylvan.
153. Tak więc kontrola nad
ludzkim zachowaniem zostanie wprowadzona nie przez wykalkulowaną decyzję władz,
a przez proces społecznej ewolucji (jednakże, ewolucji GWAŁTOWNEJ). Procesowi
temu nie będzie można się oprzeć, ponieważ każde osiągnięcie, samo w sobie,
będzie wydawało się korzystne, lub przynajmniej ujemna strona wprowadzenia
osiągnięcia będzie wydawać się mniejsza od tej wynikającej z jego nie wprowadzania
(zobacz paragraf 127). Propaganda jest na przykład używana z wielu
dobrych przyczyn, takich jak zniechęcanie do nadużyć wobec dzieci czy nienawiści
rasowej. [14] Edukacja seksualna jest niewątpliwie użyteczna, jednak jej efektem
(do stopnia, w którym jest skuteczna) jest przesunięcie kształtowania
postaw seksualnych z rąk rodziny w ręce państwa reprezentowanego przez publiczny
system szkolnictwa.
154. Załóżmy, że wykryto
biologiczną cechę zwiększającą prawdopodobieństwo, że dziecko wyrośnie na kryminalistę
i załóżmy, że jakiś rodzaj terapii genowej może tę cechę usunąć. [29] Oczywiście
większość rodziców, których dzieci posiadają tę cechę, podda je takiej terapii.
Postąpienie inaczej byłoby nieludzkie, ponieważ dziecko prawdopodobnie pędziłoby
nędzne życie jako kryminalista. Jednak wiele najbardziej prymitywnych
społeczności wykazywało niski poziom przestępczości w porównaniu z naszym społeczeństwem,
pomimo tego, że nie miały ani technologicznych metod wychowania
dzieci ani surowych systemów kar. Skoro nie ma powodu by przypuszczać,
że więcej współczesnych ludzi niż ludzi prymitywnych posiada wrodzone tendencje
drapieżcze, wysoki poziom przestępczości w naszym społeczeństwie nie musi
być wynikiem nacisków wywieranych na ludziach przez współczesne warunki, do
których nie mogą lub nie chcą się dostosować. Tak więc terapia mająca na celu usunięcie
potencjalnych tendencji przestępczych jest przynajmniej częściowo sposobem
re-inżynierowania ludzi tak, by odpowiadali wymaganiom systemu.
155. Nasze społeczeństwo
dąży do uznania za “chorobę” każdego sposobu myślenia lub zachowania, który jest
niewygodny dla systemu i jest to wiarygodne, ponieważ gdy jednostka nie dostosowuje
się do systemu powoduje to zarówno ból tej jednostki, jak i problemy
dla systemu. Tak więc manipulacja jednostką mająca na celu dostosowanie jej do
systemu postrzegana jest jako “uleczenie choroby”, a zatem jest dobra.
156. W paragrafie 127 wyszczególniliśmy,
że jeżeli użycie nowego produktu technologii jest POCZĄTKOWO
dobrowolne, niekoniecznie takim POZOSTAJE, ponieważ nowa technologia dąży do
zmiany społeczeństwa w taki sposób, że staje się trudne, bądź niemożliwe
funkcjonowanie jednostki bez używania tej technologii. Odnosi się to również
do technologii ludzkiego zachowania. W świecie, w którym większość dzieci jest poddawanych
programowi wzbudzającemu w nich entuzjazm do nauki, rodzic będzie do
tego niemal zmuszony, jeżeli nie, jego dziecko wyrośnie na nieuka i będzie w przyszłości
bezrobotne. Załóżmy, że wynaleziona zostaje biologiczna terapia, która
bez niepożądanych skutków ubocznych znacznie obniży psychologiczny stres, przez
który cierpi tak wiele osób w naszym społeczeństwie. Jeżeli liczne grupy osób
poddadzą się temu leczeniu, ogólny poziom stresu w społeczeństwie zostanie
zmniejszony, więc możliwe stanie się dla systemu zwiększenie powodujących
stres nacisków. W rzeczywistości, coś takiego wydaje się już istnieć wraz z najważniejszym
w naszym społeczeństwie narzędziem umożliwiającym ludziom zmniejszenie
(lub przynajmniej czasową ucieczkę od) stresu, mianowicie z masową
rozrywką (zobacz paragraf 147). Używanie jej przez nas jest “dobrowolne”: nie
ma praw wymagających od nas oglądania telewizji, słuchania radia, czytania
magazynów. Jednakże masowa rozrywka jest środkiem ucieczki i redukcji stresu,
od którego uzależniła się już większość z nas. Wszyscy narzekają na to,
że telewizja jest pełna śmieci, a mimo to wszyscy ją oglądają. Garstka porzuciła
nałóg oglądania TV, ale rzadkością jest osoba obchodząca się dzisiaj bez
JAKIEJKOLWIEK formy masowej rozrywki. (A jednak wcale nie tak dawno temu większości
ludzi żyło się bardzo dobrze bez rozrywki innej niż ta, którą tworzyła sama
dla siebie lokalna wspólnota). Bez przemysłu rozrywkowego system
prawdopodobnie nie byłby w stanie tak gładko wywierać wywołującego stres nacisku
jak robi to dzisiaj.
157. Zakładając, że społeczeństwo
przemysłowe przetrwa, prawdopodobne jest, że technologia osiągnie w końcu
stan zbliżony do całkowitej kontroli ludzkiego zachowania. Zostało dowiedzione
ponad wszelką wątpliwość, że ludzkie myśli i zachowanie mają w znacznym
stopniu biologiczną podstawę. Jak wykazały doświadczenia, uczucia takie
jak głód, przyjemność, gniew i strach mogą być włączane i wywołane za pomocą
elektrycznej stymulacji odpowiednich części mózgu. Halucynacje oraz zmiany
nastrojów można wywołać dzięki narkotykom. Niematerialna ludzka dusza może istnieć
lub nie, ale jeżeli istnieje, to najwyraźniej nie jest tak potężna, jak biologiczne
mechanizmy ludzkiego zachowania. Gdyby było inaczej, naukowcy nie byliby
w stanie tak łatwo manipulować ludzkimi uczuciami poprzez narkotyki i elektryczność.
158. Prawdopodobnie byłoby
niepraktyczne, gdyby wszyscy ludzie mieli zainstalowane w głowach
elektrody pozwalające na kontrolowanie ich przez władze. Jednakże fakt, iż ludzkie
myśli i uczucia są tak otwarte na biologiczną interwencję pokazuje, że
problem kontrolowania ludzkiego zachowania jest głównie problemem natury technicznej;
problem neuronów, hormonów i złożonych molekuł; problem podatny na atak
naukowców. Mając na uwadze niesamowite rekordy naszego społeczeństwa w rozwiązywaniu
problemów technicznych, jest przytłaczająco prawdopodobne, że również
w kontroli ludzkiego zachowania dokonane zostaną wielkie osiągnięcia.
159. Czy publiczny opór
zapobiegnie wprowadzeniu technologicznej kontroli ludzkiego zachowania? Z
pewnością tak by się stało gdyby próby wprowadzenia takiej kontroli podjęte
zostały na raz. Skoro jednak technologiczna kontrola będzie wprowadzana poprzez
długą serię małych osiągnięć, nie będzie żadnego racjonalnego i efektywnego
oporu publicznego (zobacz paragrafy 127, 132, 153).
160. Dla tych,
którzy myślą, że to wszystko brzmi jak fikcja naukowa zaznaczamy, że wczorajsza fikcja naukowa
jest dzisiejszym faktem. Rewolucja Przemysłowa radykalnie zmieniła środowisko
człowieka oraz jego styl życia i można oczekiwać, że gdy tylko technologia
zacznie zwiększać swe zastosowanie w ludzkim ciele i umyśle, człowiek zmieni
się równie radykalnie jak jego środowisko i styl życia.
RODZAJ LUDZKI NA ROZDROŻU
161. Odeszliśmy jednak daleko
od naszego głównego wątku. Co innego rozwinąć w laboratorium serię
psychologicznych bądź biologicznych technik manipulowania ludzkim zachowaniem, a co
innego zintegrować te techniki w funkcjonujący system społeczny. Z dwóch przedstawionych
problemów, ten drugi jest o wiele trudniejszy. Na przykład
podczas gdy techniki edukacyjnej psychologii niewątpliwie spełniają swoją
funkcję całkiem nieźle w “szkołach laboratoryjnych” gdzie są rozwijane, niekoniecznie
łatwo będzie zastosować je efektywnie w naszym systemie oświaty. Wszyscy
wiemy jak wygląda wiele z naszych szkół. Nauczyciele są zbyt zajęci odbieraniem
uczniom noży i broni by poddać ich najnowszym technikom mającym uczynić
z nich ofermy komputerowe. Tak więc pomimo wszystkich swoich technicznych osiągnięć
odnośnie ludzkiego zachowania, system do dzisiaj nie odnosi spektakularnych
efektów w kontrolowaniu istot ludzkich. Ludzie, których zachowanie jest
zadowalająco pod kontrolą systemu to przedstawiciele typu, który możemy określić
mianem “mieszczan”. Wzrasta jednak ilość ludzi w ten czy inny sposób buntujących
się przeciw systemowi: pasożyty społeczne, młodzieżowe gangi, sekciarze,
sataniści, naziści, radykalni ekolodzy, milicje obywatelskie, itd..
162. System jest w obecnym
czasie zaangażowany w desperacką walkę w celu przezwyciężenia pewnych
problemów zagrażających jego przetrwaniu, z pośród których najważniejszym jest
kwestia ludzkiego zachowania. Jeśli system szybko odniesie sukces w osiąganiu
dostatecznej kontroli nad ludzkim zachowaniem, prawdopodobnie przetrwa.
W innym wypadku załamie się. Uważamy, że ta wątpliwość zostanie rozwiana
najprawdopodobniej w ciągu kilku następnych dekad, powiedzmy 40 do 100 lat.
163. Przypuśćmy, że system
przetrwa kryzys kilku następnych dekad. Do tego czasu będzie musiał rozwiązać,
lub przynajmniej objąć kontrolą główne problemy, z którymi się boryka, w szczególności
z kwestią “uspołeczniania” istot ludzkich, a więc uczynienia ich wystarczająco
uległymi by ich zachowanie nie zagrażało systemowi. Osiągnąwszy to,
nie wydaje się by zaistniały jakiekolwiek dalsze przeszkody dla rozwoju technologii
i prawdopodobnie dojdzie ona do swej logicznej konkluzji czyli
do całkowitej kontroli nad wszystkim na ziemi, włączając w to istoty ludzkie
i wszystkie inne ważne organizmy. System może stać się centralną, monolityczną
organizacją lub być mniej lub bardziej rozczłonkowany i składać
się z szeregu organizacji współpracujących w związku uwzględniającym elementy
zarówno kooperacji jak i rywalizacji, podobnie jak dzisiejszy rząd, korporacje
i inne duże organizacje kooperują i rywalizują ze sobą. Ludzka wolność w większości
zaniknie, ponieważ jednostki i małe grupy będą bezradne wobec ogromnych
organizacji uzbrojonych w supertechnologie i cały arsenał dobrze rozwiniętych
psychologicznych i biologicznych narzędzi manipulowania ludźmi, a
poza tym instrumenty nadzoru i fizycznej perswazji. Tylko mała liczba ludzi
będzie miała jakąkolwiek realną władzę, a nawet oni prawdopodobnie mieć będą
bardzo ograniczoną wolność, ponieważ ich zachowanie również będzie regulowane,
podobnie jak dzisiejsi politycy oraz zarządy korporacji mogą utrzymywać
swe pozycje władzy tylko dopóki ich zachowanie nie wykracza poza pewne wąskie
granice.
164. Nie myślcie, że system
przestanie rozwijać dalsze techniki kontrolowania ludzi i natury kiedy już
kryzys następnych kilku dekad przeminie i zwiększanie kontroli nie będzie już
konieczne dla przetrwania systemu. Wprost przeciwnie, kiedy miną ciężkie czasy,
system gwałtownie zwiększy swą kontrolę nad ludźmi i naturą, ponieważ nie będzie
już powstrzymywany przez trudności, których w tej chwili doświadcza. Przetrwanie
nie jest głównym motywem rozszerzania kontroli. Jak wytłumaczyliśmy w paragrafach
87-90, technicy i naukowcy kontynuują swą pracę głównie jako działanie
zastępcze, a więc zaspokajają swą potrzebę władzy poprzez rozwiązywanie problemów
technicznych. Będą kontynuować swą pracę z niepohamowanym entuzjazmem,
a pośród najbardziej interesujących i stanowiących dla nich wyzwanie problemów
będzie zrozumienie ludzkiego ciała i umysłu oraz ingerowanie w ich rozwój.
Oczywiście “dla dobra ludzkości”.
165. Z drugiej strony, załóżmy
że naciski zbliżających się dekad okażą się dla systemu zbyt dużym obciążeniem.
Jeżeli system załamie się, może nastąpić okres chaosu, “czas kłopotów”
podobny do tych, które zna historia w różnych epokach w przeszłości. Niemożliwe
jest przewidzenie co wyłoni się z takiego czasu kłopotów, jednakże rodzaj
ludzki otrzyma nową szansę. Największym niebezpieczeństwem jest
to, że społeczeństwo może rozpocząć się ponownie ustanawiać w czasie pierwszych
lat po załamaniu. Z pewnością, wiele będzie osób (szczególnie typów żądnych
władzy) chętnych do ponownego uruchomienia fabryk.
166. Tak więc dwa zadania
stoją przed tymi, którzy nienawidzą uległości, do której system industrialny
redukuje rodzaj ludzki. Po pierwsze, musimy dołożyć starań by zwiększyć naciski
społeczne wewnątrz systemu tak, by zwiększyć prawdopodobieństwo jego
załamania lub osłabienia wystarczającego, by możliwa stała się skierowana
przeciw niemu rewolucja. Po drugie, konieczne jest rozwinięcie i propagowanie
ideologii sprzeciwiającej się technologii i społeczeństwu przemysłowemu
w chwili, gdy system zostanie dostatecznie osłabiony. Taka ideologia
pomoże zapewnić, że gdy społeczeństwo przemysłowe załamie się, jego pozostałości
zostaną zniszczone bez możliwości naprawy, tak że system nie będzie mógł być
ponownie ustanowiony. Fabryki zostaną zniszczone, techniczne książki spalone,
itd..
LUDZKIE CIERPIENIE
167. System industrialny
nie załamie się wyłącznie za sprawą rewolucyjnej działalności. Nie będzie
bezradny wobec rewolucyjnego ataku, chyba że jego wewnętrzne problemy z rozwojem
doprowadzą go do wielu poważnych trudności. Jeżeli więc ulegnie załamaniu,
stanie się tak albo spontanicznie albo poprzez proces częściowo spontaniczny
lecz wspomagany przez rewolucjonistów. Jeżeli załamanie będzie nagłe,
umrze wielu ludzi skoro światowa populacja jest tak olbrzymia, że nie potrafi
już nawet samej siebie wykarmić bez zaawansowanej technologii. Nawet jeżeli
załamanie będzie przebiegać wystarczająco stopniowo by redukcja populacji nastąpiła
raczej przez zmniejszenie liczby urodzeń niż zwiększenie liczby zgonów,
proces industrializacji będzie prawdopodobnie bardzo chaotyczny i pełen cierpienia.
Naiwnym byłoby sądzić, że technologia może zostać usunięta w łagodnie przebiegający
sposób, szczególnie że technofile będą uparcie walczyć na każdym kroku.
Czy w takim razie okrutnym jest staranie się o załamanie systemu? Może
tak, a może nie. Przede wszystkim, rewolucjoniści nie będą w stanie obalić systemu,
jeżeli nie będzie już tkwił głęboko w kłopotach, a więc nie będzie istnieć
duża szansa jego samoistnego załamania; a im bardziej rozrasta się system tym
bardziej drastyczne będą konsekwencje jego upadku; tak więc być może rewolucjoniści,
poprzez przyspieszenie załamania zredukują rozszerzanie się katastrofy.
168. Po drugie, każdy musi
postawić na szali walkę i śmierć przeciw utracie wolności i godności.
Dla wielu z nas, wolność i godność są o wiele ważniejsze niż długie życie czy unikanie
fizycznego bólu. Poza tym, wszyscy musimy kiedyś umrzeć, być może lepiej
jest umrzeć walcząc o przetrwanie lub w imię jakiejś sprawy niż przeżyć długie
ale puste i bezcelowe życie.
169. Po trzecie, nie jest
pewne, czy przetrwanie systemu doprowadzi do mniejszego cierpienia, niż
jego upadek. Już w tej chwili system spowodował i ciągle powoduje
ogromne cierpienia na całym świecie. Starożytne kultury, które przez tysiące lat dawały
ludziom zadowalający związek ze sobą oraz środowiskiem, zostały zburzone przez kontakt
ze społeczeństwem industrialnym, czego rezultatem jest cały szereg ekonomicznych,
ekologicznych, społecznych i psychologicznych problemów. Jednym z efektów
wkroczenia społeczeństwa przemysłowego było zachwianie równowagi tradycyjnych
metod kontroli populacji. Stąd też eksplozja demograficzna, oraz wszystko
co za sobą niesie. Następnie mamy psychologiczne cierpienie rozpowszechnione
w pozornie dobrze prosperujących krajach zachodu (zobacz paragrafy 44, 45).
Nikt nie wie co będzie rezultatem zaniku warstwy ozonowej, efektu cieplarnianego
czy innych ekologicznych problemów, których jeszcze nie można przewidzieć.
A jak pokazał rozwój technik nuklearnych, nowe technologie nie mogą być
utrzymane z dala od rąk dyktatorów i nieodpowiedzialnych krajów
Trzeciego Świata. Czy chcielibyście spekulować na temat co zrobi Irak lub
Korea Północna z inżynierią genetyczną?
170. Technofile powiedzą:
“Nauka wszystko to naprawi! Przezwyciężymy głód, wyeliminujemy psychologiczne
cierpienie, uczynimy wszystkich zdrowymi i szczęśliwymi!” Tak, jasne.
To samo mówili 200 lat temu. Rewolucja Przemysłowa miała wyeliminować biedę,
uszczęśliwić wszystkich itd. Rzeczywisty rezultat jest jednak nieco odmienny. Technofile
są beznadziejnie naiwni (lub sami się oszukują) w swym rozumieniu
problemów społecznych. Są nieświadomi faktu (lub wolą go ignorować),
że gdy wielkie zmiany, nawet te z pozoru korzystne, wprowadzane są do społeczeństwa,
prowadzą do długiej sekwencji innych zmian, których większość jest niemożliwa
do przewidzenia (paragraf 103). Rezultatem jest społeczne zaburzenie.
Jest więc wielce prawdopodobne, że w swych próbach zakończenia biedy i chorób,
kreowania uległych, szczęśliwych osobowości, itd., technofile stworzą systemy
społeczne, które będą borykać się z ogromnymi problemami, większymi nawet
niż obecnie. Dla przykładu, naukowcy przechwalają się, że położą kres głodowi
przez tworzenie nowych, genetycznie modyfikowanych roślin. Pozwoli to jednak
ludzkiej populacji na ciągły nie ograniczony rozrost, a dobrze wiadomo, że przeludnienie
prowadzi do zwiększenia stresu i agresji. To zaledwie jeden przykład
z PRZEWIDYWALNYCH problemów, jakie się pojawią. Kładziemy nacisk na to,
że jak pokazały przeszłe doświadczenia, rozwój techniczny doprowadzi do
innych, nowych problemów społecznych o wiele szybciej niż rozwiąże stare. Tak
więc potrzeba będzie technofilom długiego i trudnego okresu prób i błędów do
usunięcia złych stron ich Dzielnego Nowego Świata (jeśli kiedykolwiek im to się uda).
W między czasie spotkamy się z ogromnym cierpieniem. Nie jest więc
takie oczywiste, że przetrwanie społeczeństwa przemysłowego pociągnie
za sobą mniej cierpienia niż jego załamanie. Technologia zaprowadziła gatunek ludzki
w pułapkę, z której prawdopodobnie nie ma żadnej łatwej ucieczki.
PRZYSZŁOŚĆ
171. Przypuśćmy teraz, że
społeczeństwo przemysłowe przetrwa następnych kilka dekad, a słabe punkty systemu
zostaną wreszcie przezwyciężone, tak by sprawnie funkcjonował. Jakiego rodzaju
będzie to system? Rozważmy kilka możliwości.
172. Na początek załóżmy,
że naukowcom komputerowym uda się rozwinąć inteligentne maszyny tak,
że będą wykonywać wszystkie czynności lepiej niż ludzie. W takim przypadku
cała praca prawdopodobnie będzie wykonywana przez ogromne, wysoko zorganizowane
systemy maszyn i ludzki wysiłek stanie się zbędny. Pojawiają się dwie możliwości.
Maszynom zezwoli się na podejmowanie samodzielnych decyzji bez
nadzoru człowieka, albo ludzka kontrola nad maszynami może zostać wstrzymana.
173. Jeśli maszynom zezwoli
się na podejmowanie samodzielnych decyzji, nie sposób domniemać rezultatów,
ponieważ nie wiadomo jak owe maszyny mogą się zachować. Wskazujemy tylko,
że ludzki los będzie spoczywał w łasce maszyn. Można argumentować, że rodzaj
ludzki nigdy nie byłby tak głupi na tyle głupi, by oddać całą władzę maszynom. Jednakże
nie sugerujemy, że człowiek zrobi to ochotniczo czy też padnie ofiarą przejęcia
władzy przez maszyny. Sugerujemy, że rodzaj ludzki łatwo mógłby pozwolić
na doprowadzenie się do takiej zależności od maszyn, że nie miałby praktycznie
żadnego wyboru, jak tylko zaakceptować ich decyzje. W miarę jak społeczeństwo
i trapiące je problemy stawać będą się coraz bardziej złożone a maszyny
coraz inteligentniejsze, ludzie złożą większą część decyzji w ręce maszyn, gdyż
one radzić będą sobie lepiej niż człowiek. Ostatecznie, możemy dojść
do poziomu, na którym decyzje konieczne dla utrzymania systemu będą tak złożone,
iż istoty ludzkie nie będą zdolne ich inteligentnie pojąć. Na tym poziomie maszyny
uzyskają kontrolę. Ludzie nie będą mogli ich po prostu wyłączyć, gdyż będą
od nich tak zależni, że wyłączenie równałoby się z samobójstwem.
174. Z drugiej strony możliwe
jest, że ludzka kontrola nad maszynami zostanie utrzymana. W takim przypadku
przeciętny człowiek będzie mógł mieć kontrolę nad niektórymi ze swoich maszyn,
jak samochód czy komputer osobisty, lecz kontrola nad dużymi systemami maszyn
spoczywać będzie w rękach wąskiej elity – dokładnie tak jak wygląda to dzisiaj,
jednak z dwiema różnicami. W wyniku udoskonalonych technik elita uzyska większą
kontrolę nad masami, a ponieważ ludzka praca nie będzie już potrzebna, masy
staną się zbędnym, bezużytecznym ciężarem dla systemu. Jeżeli elita będzie
bezwzględna, może po prostu zdecydować się na eksterminację masy ludzkości.
Jeżeli będzie humanitarna, może użyć propagandy lub innych psychologicznych
bądź biologicznych technik w celu redukowania liczby urodzin aż do wymarcia ludzkości,
pozostawiając świat elicie. Jeżeli elita składać się będzie z liberałów
o miękkich sercach, może zdecydować się na odgrywanie roli dobrego
pasterza dla pozostałej części ludzkiej rasy. Będzie im się wydawać, że potrzeby
fizyczne każdego zostały zaspokojone, wszystkie dzieci dorastają w odpowiednich
psychologicznie warunkach, każdy ma swoje hobby, które go zajmuje, a każdy kto
może stać się niezadowolony przechodzi “leczenie” eliminujące jego “problem”.
Oczywiście życie będzie tak pozbawione celu, że ludzie będą musieli być
poddawani biologicznej bądź psychologicznej inżynierii usuwającej potrzebę procesu
władzy lub przekształcającej ją w jakieś nieszkodliwe hobby. Te wyinżynierowane
istoty ludzkie mogą być w takim społeczeństwie szczęśliwe,
lecz z całą pewnością nie będą wolne. Ich status zostanie zredukowany
do statusu zwierząt domowych. 175. Przypuśćmy teraz, że
naukowcom komputerowym nie uda się rozwinięcie sztucznej inteligencji,
a więc ludzka praca pozostanie potrzebna. Nawet wtedy maszyny przyjmować będą
coraz więcej zadań, tak że nastąpi wzrost nadwyżki pracowników o niższym poziomie
zdolności (Obserwujemy to już dzisiaj. Jest wiele osób, dla których trudne
lub niemożliwe jest znalezienie pracy, gdyż z intelektualnych bądź psychologicznych
powodów nie są w stanie osiągnąć poziomu szkolenia, koniecznego
by stali się użyteczni w obecnym systemie). Na tych, którzy pracują nakładane
będą wciąż rosnące wymagania. Będą musieli przechodzić coraz nowsze szkolenia,
zyskiwać coraz więcej zdolności i będą musieli być jeszcze bardziej konformistyczni
i ulegli, ponieważ w coraz większym stopniu stawać się będą komórkami
gigantycznego organizmu. Ich zadania będą podlegać dalszej specjalizacji, a
więc ich praca będzie w pewnym sensie oderwana od realnego świata,
ponieważ koncentrować się będzie na małych wycinkach rzeczywistości. System będzie
musiał użyć wszystkich dostępnych mu środków, psychologicznych bądź biologicznych,
w celu uczynienia ludzi uległymi, kształcenia zdolności których
system wymaga oraz popychania ich pędu w jakieś wyspecjalizowane zadanie.
Stwierdzenie, że ludzie w takim społeczeństwie będą musieli być ulegli, wymaga
pewnego wyjaśnienia. Społeczeństwo może uznać rywalizację za użyteczną,
jeżeli wynalezione zostaną sposoby kierowania rywalizacją w kanały służące
potrzebom systemu. Możemy sobie wyobrazić przyszłe społeczeństwo, w którym
istnieje ciągła rywalizacja o pozycję prestiżu i władzy. Jednakże tylko garstka ludzi
osiągnie szczyt, na którym spoczywać będzie prawdziwa władza (zobacz
koniec paragrafu 163). Bardzo odpychającym jest społeczeństwo, w którym
osoba może zaspokoić swą potrzebę władzy tylko przez wypieranie szeregu innych
ludzi lub pozbawianie ich WŁASNEJ okazji osiągnięcia władzy.
176. Można sobie
wyobrazić scenariusze włączające aspekty więcej niż jednej z omówionych przez nas możliwości.
Dla przykładu, może stać się tak, że maszyny przejmą większość pracy
o rzeczywistym, praktycznym znaczeniu, a ludzie zajmą się zadaniami stosunkowo
mało ważnymi. Zasugerowano na przykład, że duży rozwój w obsłudze przemysłu może
zapewnić ludziom pracę. Tak więc spędzaliby oni czas na polerowaniu innym butów,
wożeniu innych taksówką, wyrabianiu dla innych rękodzieł, czekając na stoliki,
itd. Wydaje się nam, że gdyby tak skończył rodzaj ludzki, byłoby to
całkowicie godne pogardy i wątpimy czy wiele osób uznawałoby swoje życie za
spełnione przy tak bezcelowej pracy. Szukaliby innych, niebezpiecznych ujść (narkotyki,
przestępczość, “sekty”, gangi), chyba że byliby biologicznie lub psychologicznie
przystosowani do takiego stylu życia.
177. Nie trzeba mówić, że
nakreślone wyżej scenariusze nie wykorzystują wszystkich możliwości. Wskazują
jedynie przypadki, które wydają się nam najbardziej prawdopodobne.
Nie możemy jednak wyobrazić sobie żadnego scenariusza, który
byłby przyjemniejszy od właśnie przez nas opisanych. Jest przytłaczająco prawdopodobne,
że jeśli system industrialno-technologiczny przetrwa następne 40-100
lat, to do tego czasu rozwinie pewne ogólne cechy charakterystyczne: jednostki
(przynajmniej te typu “mieszczańskiego”, które są zintegrowane z systemem
i wprawiają go w ruch, w związku z czym posiadają całą władzę) będą bardziej niż
kiedykolwiek zależne od dużych organizacji, będą bardziej “uspołecznione”
niż kiedykolwiek, a ich fizyczne i mentalne cechy do pewnego stopnia (prawdopodobnie
w dużym stopniu) będą raczej wykreowane, niż stanowiące dzieło przypadku
(czy też Boskiej woli czy czegoś jeszcze innego), a cokolwiek pozostanie z dzikiej
natury będzie zredukowane do pozostałości zachowanych dla badań naukowych
i trzymanych pod nadzorem i zarządzaniem naukowców (stąd nie będzie
już prawdziwie dzikie). Ostatecznie (powiedzmy za kilka stuleci) prawdopodobnie
ani rodzaj ludzki ani inne ważne organizmy nie będą istniały w takim stanie
w jakim je znamy, ponieważ jeżeli rozpocznie się modyfikowanie organizmów
drogą inżynierii genetycznej nie ma powodu by przestać w jakimś szczególnym momencie,
a więc modyfikacje będą prawdopodobnie kontynuowane dopóki człowiek
i inne organizmy nie zostaną całkowicie przekształcone.
178. Niezależnie od innych
przypadków jest pewne, że technologia tworzy dla ludzi nowe psychiczne i
społeczne środowisko radykalnie odmienne od spektrum środowisk, do których naturalna
selekcja dostosowała rodzaj ludzki fizycznie i psychologicznie. Jeżeli
człowiek nie dostosuje się do tego nowego środowiska przez sztuczną inżynierię,
zostanie do niego przystosowany przez długi i bolesny proces naturalnej selekcji.
Pierwszy przypadek jest o wiele bardziej prawdopodobny niż drugi.
179. Lepiej byłoby odrzucić
cały ten śmierdzący system i ponieść tego konsekwencje.
STRATEGIA
180. Technofile zabierają
nas wszystkich na całkowicie lekkomyślną przejażdżkę w nieznane. Wiele
osób rozumie co robi z nami postęp technologiczny, a mimo to przyjmuje wobec niego bierną
postawę, ponieważ uważa go za coś nieuniknionego. Jednakże my (FC) myślimy,
że nie jest on nieunikniony. Myślimy, że może zostać powstrzymany i udzielimy
pewnych wskazówek co do jego powstrzymania.
181. Jak stwierdziliśmy
w paragrafie 166, dwa główne zadania dla teraźniejszości to rozszerzanie społecznych
nacisków i niestabilności w industrialnym społeczeństwie oraz rozwinięcie
i propagowanie ideologii sprzeciwiającej się technologii oraz systemowi
industrialnemu. Gdy system stanie się wystarczająco niestabilny, możliwa stanie
się rewolucja przeciw technologii. Jej ogólny wzór byłby podobny do Rewolucji
Francuskiej czy Rosyjskiej. Społeczeństwo francuskie i społeczeństwo rosyjskie
przez kolejne dekady poprzedzające ich rewolucje wykazały mnożące się oznaki
nacisku i osłabienia. W tym samym czasie rozwijane były ideologie oferujące
nowy pogląd na świat odmienny od starego. W przypadku Rosji, rewolucjoniści
aktywnie pracowali na rzecz pogrążenia starego porządku. Wtedy, gdy stary system
został poddany dodatkowemu wystarczającemu naciskowi (przez kryzys ekonomiczny
we Francji, przez militarną panikę w Rosji) zmiotła go rewolucja. To co my proponujemy
mieści się w tym samym zarysie.
182. Można się w tym miejscu
sprzeciwić stwierdzając, że zarówno Francuska jak i Rosyjska Rewolucja były
porażkami. Jednak większość rewolucji ma dwa cele. Jednym jest zniszczenie
starej formy społeczeństwa, a drugim jest ustanowienie nowej, zgodnej z wizją rewolucjonistów.
Francuska i Rosyjska Rewolucja zawiodły (na szczęście!) w utworzeniu
nowej formy społeczeństwa, o której marzyły, jednak odniosły spory sukces w
zniszczeniu do tej pory istniejącej.
183. Jednakże ideologia,
w celu uzyskania entuzjastycznego poparcia, musi posiadać ideały pozytywne,
jak i negatywne; musi być ZA czymś, jak również PRZECIWKO czemuś. Pozytywnym
ideałem jaki proponujemy jest Natura. To jest, DZIKA natura, te
aspekty funkcjonowania Ziemi i jej żywych stworzeń, które są niezależne od ludzkiego
zarządzania i wolne od ludzkiej ingerencji i kontroli. W dziką naturę włączamy również
naturę ludzką, przez którą rozumiemy te aspekty funkcjonowania jednostki
ludzkiej, które nie są podporządkowane regulacji ze strony zorganizowanego społeczeństwa,
lecz są wynikiem przypadku, wolnej woli, czy Boga (zależnie od twoich
poglądów religijnych bądź filozoficznych).
184. Natura jest doskonałym
kontr-ideałem dla technologii z różnych powodów. Natura (ta która jest poza
władzą systemu) jest przeciwieństwem technologii (która dąży do nieograniczonego
rozszerzenia władzy systemu). Większość ludzi zgadza się, że natura jest
piękna; z pewnością posiada w powszechnej opinii niewiarygodny wdzięk. Radykalni
ekolodzy JUŻ trzymają się ideologii wynoszącej naturę a sprzeciwiającej
się technologii. [30] Nie jest konieczne ustanawianie dla dobra natury jakiejś
chimerycznej utopii czy nowego rodzaju społecznego porządku. Natura sama dba
o siebie: Była spontanicznym stworzeniem istniejącym na długo przed jakimkolwiek
ludzkim społeczeństwem i przez niezliczony szereg wieków wiele różnych rodzajów
społeczeństw współistniało z naturą bez czynienia jej nadmiernych szkód. Dopiero
z Rewolucją Przemysłową oddziaływanie ludzkiej społeczności na naturę stało
się niszczące. By zelżyć naciski na naturę nie jest konieczne tworzenie szczególnego
rodzaju systemu społecznego, konieczne jest jedynie pozbycie się społeczeństwa
przemysłowego. Nie rozwiąże to jednak wszystkich problemów. Społeczeństwo
przemysłowe wyrządziło już tyle ogromnych szkód naturze i leczenie
ran zajmie bardzo wiele czasu. Poza tym, nawet przedindustrialne społeczeństwa
mogą wyrządzić naturze znaczące szkody. Niemniej jednak, pozbycie się społeczeństwa
przemysłowego wykona znaczną część roboty. Usunie największy nacisk
na naturę, tak że zacznie ona leczyć swe rany. Wyeliminuje zdolność zorganizowanej
społeczności do zwiększania swej kontroli nad naturą (włączając
w to naturę ludzką). Jakikolwiek rodzaj społeczeństwa będzie istnieć po ustaniu
systemu industrialnego, pewne jest, że większość ludzi będzie żyć blisko natury,
Ponieważ bez zaawansowanej technologii nie ma innego sposobu, w jaki ludzie MOGLIBY
żyć. By jeść muszą być rolnikami, pasterzami, rybakami lub myśliwymi,
itd. Ogólnie rzecz biorąc, lokalna autonomia powinna wzrastać, ponieważ brak
zaawansowanej technologii i szybkiej komunikacji ograniczy zdolność
rządów bądź innych dużych organizacji do kontrolowania lokalnych wspólnot.
185. A co do negatywnych
konsekwencji eliminacji społeczeństwa przemysłowego – cóż, nie można zjeść ciastka
i go zatrzymać. By zyskać jedną rzecz trzeba poświęcić inną.
186. Większość ludzi nienawidzi
konfliktów psychologicznych. Z tego powodu unikają poważnego myślenia
o trudnych kwestiach społecznych i chcą, by przedstawiano im te kwestie
w prostych, czarno-białych terminach: TO wszystko jest dobre a TAMTO wszystko
złe. Tak więc rewolucyjna ideologia powinna zostać rozwinięta na dwóch poziomach.
187. Na poziomie bardziej
wyrafinowanym, ideologia powinna być adresowana do ludzi inteligentnych, myślących
i racjonalnych. Powinien zostać stworzony krąg ludzi sprzeciwiających się
systemowi industrialnemu z racjonalnych, przemyślanych podstaw, z
uwzględnieniem związanych z nim problemów i dwuznaczności oraz ceny,
jaką trzeba zapłacić za pozbycie się systemu. Pozyskanie ludzi
tego typu jest szczególnie ważne, ponieważ są oni zdolni i użyteczni w wywieraniu wpływu
na innych. Powinni oni opierać się na tak racjonalnej podstawie jak
to tylko możliwe. Fakty nie powinny być nigdy przekręcone a nieumiarkowany
język powinien być unikany. Nie znaczy to, że nie należy się nigdy odwoływać
do emocji, powinno to następować tak, by uniknąć błędnych interpretacji prawd
oraz wszystkiego, co mogłoby naruszyć poważanie ideologii.
188. Na drugim poziomie,
ideologia powinna być propagowana w uproszczonej formie, która pozwoli
nie myślącej większości dojrzeć konflikt pomiędzy technologią a naturą w terminach
niedwuznacznych. Nawet na tym drugim poziomie, ideologia nie może być wyrażana
w języku tak tanim, niepowściągliwym lub irracjonalnym, że odpychałby
ludzi bardziej myślących i racjonalnych. Tania, niepowściągliwa propaganda
przynosi czasem zdumiewające krótkoterminowe korzyści, lecz na dłuższą
metę bardziej korzystne będzie zachowanie lojalności małej liczby inteligentnie
zaangażowanych ludzi niż wzbudzenie emocji nie myślącego, niestałego motłochu,
który zmieni swe nastawienie, gdy tylko ktoś zastosuje wobec niego lepszy
chwyt propagandowy. Jednakże, pobudzająca motłoch propaganda może okazać się
konieczna, gdy system będzie zbliżał się do punktu załamania i nastąpi ostateczna
bitwa pomiędzy rywalizującymi ideologiami decydująca która z nich
stanie się dominująca po odsunięciu starego światopoglądu.
189. Przed tą ostateczną
bitwą rewolucjoniści nie powinni oczekiwać, że po ich stronie stanie większość.
Historię tworzą aktywne, zdeterminowane mniejszości a nie większość, która rzadko
ma jasne i trwałe wyobrażenie o tym, czego naprawdę chce. Zanim nadejdzie czas
na ostateczny krok w kierunku rewolucji [31], zadaniem rewolucjonistów
nie będzie zdobycie powierzchownego poparcia większości, lecz raczej
zbudowanie małego kręgu głęboko oddanych ludzi. Co do większości, wystarczy uczynić
ją świadomą istnienia nowej ideologii i regularnie o niej przypominać. Oczywiście
byłoby pożądane zdobycie poparcia większości do takiego stopnia, by nie
dopuścić do osłabienia kręgu szczerze oddanych ludzi.
190. Każdy rodzaj społecznego
konfliktu pomaga w destabilizacji systemu, jednak powinno się być ostrożnym
w tym jaki rodzaj konfliktu się wywołuje. Linia konfliktu powinna przebiegać
pomiędzy masami ludzi a dzierżącą władzę elitą społeczeństwa przemysłowego
(politycy, naukowcy, wyższe zarządy biznesu, urzędnicy rządowi, itd.).
NIE powinna przebiegać pomiędzy rewolucjonistami a masami ludzi. Na
przykład, byłoby złą strategią dla rewolucjonistów potępianie Amerykan za ich konsumpcyjne
nawyki. Zamiast tego, przeciętny Amerykanin powinien zostać przedstawiony
jako ofiara przemysłu reklamowego, który wciągnął go w kupowanie kupy śmieci,
której nawet nie potrzebuje i która jest bardzo kiepską rekompensatą za
utratę wolności. Obydwa podejścia są zgodne z faktami. Jest zaledwie sprawą nastawienia,
czy wini się przemysł reklamowy za manipulowanie ludnością
czy wini się ludność za to, że pozwala sobą manipulować. Ze względów strategicznych
powinno się generalnie unikać obwiniania ludności.
191. Każdy powinien się
dwa razy zastanowić przed wywołaniem jakiegokolwiek innego konfliktu poza tym
pomiędzy dzierżącą władzę elitą (używającą technologii) a ogółem ludności
(nad którą technologia rozszerza swoją władzę). Po pierwsze, inne konflikty
dążą do odwrócenia uwagi od konfliktów istotnych (pomiędzy elitą władzy,
a zwyczajnymi ludźmi, pomiędzy technologią a naturą); po drugie, inne konflikty
mogą w rzeczywistości wzmocnić technologizację, ponieważ każda strona takiego konfliktu
chce użyć władzy technologicznej w celu uzyskania przewagi nad wrogiem. Jasno
widoczne jest to w rywalizacji pomiędzy narodami. Ujawnia się to również w
etnicznych konfliktach wewnątrz narodów. Na przykład, w Ameryce wielu czarnych przywódców
dąży do uzyskania władzy dla afrykańskich Amerykan poprzez umieszczanie
jednostek w technologicznej elicie rządzącej. Chcą by było wielu czarnych
urzędników rządowych, naukowców, przedstawicieli korporacji, itd. W ten sposób
pomagają we wchłonięciu afroamerykańskiej podkultury przez system
technologiczny. Generalnie rzecz biorąc powinno się wzniecać tylko takie konflikty
społeczne, które mieszczą się w ramach konfliktu pomiędzy elitą władzy a
zwykłymi ludźmi, technologią a naturą.
192. Jednakże do zniechęcenia
konfliktu etnicznego NIE jest militarne egzekwowanie praw mniejszości
(zobacz paragrafy 21, 29). Zamiast tego, rewolucjoniści powinni kłaść
nacisk na to, że pomimo iż mniejszości cierpią z powodu swej niekorzystnej
sytuacji, sytuacja ta ma znaczenie marginalne. Naszym prawdziwym wrogiem jest
system industrialno- technologiczny a w walce przeciwko systemowi, podziały etniczne
nie mają znaczenia.
193. Rodzaj rewolucji jaki
mamy na myśli niekoniecznie musi angażować zbrojne powstanie przeciwko jakiemukolwiek
rządowi. Może lub nie użyć przemocy fizycznej, ale nie będzie
rewolucją POLITYCZNĄ. Skupiona będzie na technologii i gospodarce, a nie polityce.
[32]
194. Prawdopodobnie rewolucjoniści
powinni nawet UNIKAĆ pretendowania do władzy politycznej, legalnymi bądź
nielegalnymi środkami, dopóki system industrialny nie ulegnie naciskom w stopniu
niebezpiecznym i nie udowodni dla większości ludzi, że zawiódł. Przypuśćmy
na przykład, że jakaś partia “zielonych” uzyskuje drogą wyborów kontrolę w
Kongresie Stanów Zjednoczonych. By uniknąć zdradzenia lub rozmycia swej ideologii
musieliby podjąć energiczne środki by zmienić wzrost gospodarczy w gospodarczy
regres. Przeciętnemu człowiekowi rezultaty wydałyby się katastrofalne i wystąpiłoby
olbrzymie bezrobocie, redukcja towarów, itd. Nawet gdyby większych negatywnych
efektów dałoby się uniknąć poprzez sprawne, superhumanitarne zarządzanie,
ludzie ciągle musieliby porzucać luksusy, od których stali się uzależnieni.
Wzrastałoby niezadowolenie, partia “zielonych” zostałaby odsunięta od władzy,
a rewolucjoniści napotkaliby ciężką przeszkodę. Z tego powodu rewolucjoniści
nie powinni starać się o osiągnięcie politycznej władzy dopóki system nie
wpędzi się w takie zamieszanie, że jakiekolwiek niewygody będą widziane
jako wynikające z porażek samego systemu industrialnego, a nie z polityki rewolucjonistów.
Rewolucja skierowana przeciw technologii prawdopodobnie będzie musiała
być przeprowadzona przez outsiderów, będzie rewolucją oddolną, a nie
odgórną.
195. Rewolucja musi być
międzynarodowa i globalna. Nie może zaistnieć na drodze naród-po-narodzie.
Kiedykolwiek sugeruje się, że na przykład Stany Zjednoczone powinny zahamować technologiczny
rozwój bądź wzrost gospodarczy, ludzie wpadają w histerię i zaczynają krzyczeć,
że jeżeli opuścimy się w technologii, wyprzedzą nas Japończycy. Świat wypadnie
z orbity jeśli Japończycy zaczną sprzedawać więcej samochodów niż my!
(Nacjonalizm jest świetnym narzędziem promowania technologii). Bardziej racjonalni
argumentują, że jeśli względnie demokratyczne narody świata opuszczą
się w technologii, podczas gdy wstrętne dyktatorskie państwa, takie jak Chiny,
Wietnam i Korea Pn. będą się wciąż rozwijać, ostatecznie dyktatorzy mogą
osiągnąć dominację w świecie. Właśnie dlatego system industrialny musi być zaatakowany
we wszystkich krajach jednocześnie, do stopnia w którym jest to możliwe.
Prawda, nie ma pewności, że system industrialny może zostać zniszczony w tym
samym czasie na całym świecie i jest nawet możliwe, że próba odrzucenia systemu
może doprowadzić do zdominowania systemu przez dyktatorów. Jest
to ryzyko, które trzeba podjąć. Warto je podjąć, mając na uwadze że różnica pomiędzy
“demokratycznym” systemem industrialnym a kontrolowanym przez dyktatorów
jest mała w porównaniu z różnicą pomiędzy systemem industrialnym a
nieindustrialnym.[33] Można nawet argumentować, że system industrialny kontrolowany
przez dyktatorów byłby bardziej preferowany, ponieważ systemy dyktatorskie
zwykle były nieskuteczne, stąd też są bardziej narażone na upadek. Przyjrzyjcie
się Kubie.
196. Rewolucjoniści mogą
rozważyć faworyzowanie dążących do zlania się światowej gospodarki w zjednoczoną
całość. Porozumienie wolnorynkowe, takie jak NAFTA czy GATT są prawdopodobnie szkodliwe
dla środowiska na krótszą metę, jednak w perspektywie długoterminowej
mogą być korzystne, ponieważ umacniają ekonomiczne współzależności między państwami.
Łatwiejsze byłoby zniszczenie systemu industrialnego na bazie
ogólnoświatowej, jeżeli światowa gospodarka będzie tak zjednoczona, że
jej załamanie w którymkolwiek głównym państwie doprowadzi do załamania we wszystkich
zindustrializowanych krajach.
197. Niektórzy ludzie przyjmują
stanowisko mówiące, że współczesny człowiek posiada zbyt dużą władzę,
zbyt dużą kontrolę nad naturą; żądają od części rodzaju ludzkiego przyjęcia
bardziej biernego nastawienia. W najlepszym wypadku ci ludzie nie wyrażają się
jasno, ponieważ nie dostrzegają rozróżnienia pomiędzy władzą dla DUŻYCH ORGANIZACJI
a władzą dla JEDNOSTEK i MAŁYCH GRUP. Błędem jest żądanie bezsilności i bierności,
ponieważ ludzie POTRZEBUJĄ władzy. Współczesny człowiek jako kolektyw –
czyli system industrialny ma ogromną władzę nad naturą i my (FC) uważamy, że to
źle. Jednakże współczesne JEDNOSTKI oraz MAŁE GRUPY JEDNOSTEK mają o wiele mniej
władzy niż kiedykolwiek miał człowiek prymitywny. Ogólnie rzecz biorąc, większa
część władzy “współczesnego człowieka” nad naturą jest wykorzystywana nie
przez jednostki ani małe grupy lecz przez duże organizacje. Przeciętna
współczesna JEDNOSTKA może sprawować władzę nad technologią tylko w wąskim
zakresie i tylko pod kontrolą i nadzorem systemu (Potrzeba pozwolenia na
wszystko, a wraz z pozwoleniem przychodzą zasady i przepisy). Jednostka posiada
tylko taką technologiczną władzę, jaką system zgodzi się jej zapewnić.
Jej OSOBISTA władza nad naturą jest znikoma.
198. Prymitywne JEDNOSTKI
i MAŁE GRUPY w rzeczywistości posiadały znaczną władzę nad naturą; a może lepiej
byłoby powiedzieć władzę POŚRÓD natury. Gdy prymitywny człowiek potrzebował jedzenia
wiedział jak znaleźć i przygotować jadalne korzenie, tropić zwierzynę
i zabić ją ręcznie wykonaną bronią. Wiedział jak chronić się przed upałem,
zimnem, deszczem, niebezpiecznymi zwierzętami, itd. Jednakże prymitywny człowiek
wyrządził stosunkowo mało szkody naturze, ponieważ KOLEKTYWNA władza prymitywnej
społeczności jest znikoma w porównaniu z KOLEKTYWNĄ władzą społeczeństwa
przemysłowego.
199. Zamiast żądać bezsilności
i bierności, powinno się żądać, by władza SYSTEMU INDUSTRIALNEGO została złamana,
co znacznie ZWIĘKSZY władzę i wolność JEDNOSTEK i MAŁYCH GRUP.
200. Dopóki system industrialny
nie zostanie całkowicie rozbity, zniszczenie tego systemu musi być JEDYNYM
celem rewolucjonistów. Inne cele odwracałyby uwagę i energię od głównego celu.
Co ważniejsze, jeżeli rewolucjoniści pozwoliliby sobie na posiadanie innego
celu niż niszczenie technologii, skusiliby się na użycie technologii jako
narzędzia w osiągnięciu tego celu. Jeżeli ulegliby tej pokusie, wpadliby
z powrotem w technologiczną pułapkę, ponieważ współczesna technologia jest zjednoczonym,
ściśle zorganizowanym systemem, a więc w celu zachowania CZĘŚCI technologii,
jednostka okaże się być zobowiązana do zachowania WIĘKSZOŚCI technologii,
stąd też ostatecznie poświęci jedynie nieznaczną część technologii.
201. Przypuśćmy na przykład,
że rewolucjoniści obrali sobie za cel “sprawiedliwość społeczną”.
Mając na uwadze, że ludzka natura jest taka a nie inna, sprawiedliwość społeczna
nie przyszłaby spontanicznie; musiałaby zostać wymuszona. W celu jej wymuszenia,
rewolucjoniści musieliby zachować centralną organizację i kontrolę.
W tym celu potrzebowaliby szybkiej, długodystansowej komunikacji. Aby nakarmić
i ubrać biednych musieliby użyć technologii rolniczej i fabrycznej. I tak w kółko.
Tak więc próba zapewnienia sprawiedliwości społecznej wymagałaby od
nich zachowania większości systemu technologicznego. Nie chodzi o to, byśmy mieli
cokolwiek przeciwko sprawiedliwości społecznej, ale nie można pozwolić, by przeszkadzała
ona w próbie pozbycia się systemu technologicznego.
202. Beznadziejne byłoby
dla rewolucjonistów atakowanie systemu bez użycia CZĘŚCI współczesnej technologii.
Będą musieli użyć przynajmniej środków komunikacji w celu rozprzestrzeniania
swego przekazu. Powinni jednak używać technologii tylko w JEDNYM
celu: by atakować system technologiczny.
203. Wyobraźcie sobie alkoholika
siedzącego przed beką wina. Zaczyna mówić do siebie: “Wino nie jest szkodliwe
w umiarkowanych ilościach. Podobno w małych ilościach jest nawet zdrowe!
Nic się nie stanie, jeśli wypiję tylko trochę...” Wszyscy wiemy, co się dalej
stanie. Nie można nigdy zapomnieć, że rodzaj ludzki i technologia jest jak ten
alkoholik z beczką wina.
204. Rewolucjoniści powinni
mieć tyle dzieci, ile tylko mogą. Istnieją silne dowody naukowe ukazujące,
że postawy społeczne mogą być do pewnego stopnia dziedziczone. Nie chodzi
o to, że są one bezpośrednim rezultatem kodu genetycznego osoby, ale
wydaje się że cechy osobowości dążą, w kontekście naszego społeczeństwa, do
uczynienia osoby bardziej podatną na taką czy inną postawę społeczną. Pojawiają
się głosy sprzeciwu wobec tej teorii, ale są one nieprzekonujące i wydają
się być motywowane ideologicznie. Nikt nie zaprzeczy, że dzieci dążą zazwyczaj
do postaw społecznych podobnych do swych rodziców. Z naszego punktu widzenia
nie jest właściwie ważne, czy postawy te są przekazywane genetycznie czy poprzez
wychowanie. W obu przypadkach SĄ przekazywane.
205. Problem w tym, że ludzie
skłonni do buntu przeciw systemowi industrialnemu są również zmartwieni problemami
populacji, stąd też chcą mieć mało dzieci lub w ogóle nie mieć dzieci. W
ten sposób oddają świat tym ludziom, którzy wspierają lub przynajmniej akceptują
system industrialny. W celu zapewnienia siły dla następnego pokolenia rewolucjonistów
obecne pokolenie rewolucjonistów musi się reprodukować obficie. Robiąc
to, pogarszają problemy populacji tylko w znikomym stopniu. A najważniejszym
problemem jest pozbycie się systemu industrialnego, ponieważ jego załamanie
wywoła zmniejszenie populacji (zobacz paragraf 167), jeżeli natomiast system
przetrwa, będzie kontynuować rozwój nowych technik produkcji żywności, która
umożliwi praktycznie nieograniczony wzrost światowej populacji.
206. W odniesieniu do strategii
rewolucyjnej, jedynymi punktami na które absolutnie nalegamy to,
że nadrzędnym celem musi być eliminacja współczesnej technologii oraz że żaden
inny cel nie może z nim konkurować. Jeżeli chodzi o resztę, rewolucjoniści powinni
przyjąć podejście doświadczalne. Jeżeli doświadczenie pokaże, że
niektóre z rekomendacji opisanych w poprzednich paragrafach nie dadzą dobrych
rezultatów, wtedy powinny one być odrzucone.
DWA RODZAJE TECHNOLOGII
207. Argumentem, który łatwo
można skierować przeciwko prowadzonej przez nas rewolucji jest to, że z
pewnością ona zawiedzie, ponieważ (jak się twierdzi) poprzez historię technologia
zawsze się rozwijała, nigdy cofała, stąd też technologiczny regres jest
niemożliwy. Twierdzenie to jest jednak fałszywe.
208. Wyróżniamy dwa rodzaje
technologii, które nazywamy technologią małej skali i technologią zależną od
organizacji. Technologia małej skali używana jest przez małe wspólnoty bez zewnętrznego
wsparcia. Technologia zależna od organizacji zależy od wielkoskalowej
organizacji społecznej. Świadomi jesteśmy braku określonych przypadków regresu
w technologii małej skali, jednak technologia zależna od organizacji WYKAZUJE
regres kiedy załamuje się organizacja społeczna, od której zależy. Przykład:
gdy rozpadło się Imperium Rzymskie, technologia małej skali Rzymian przetrwała,
ponieważ każdy sprytny wiejski rzemieślnik mógł zbudować, powiedzmy młyn,
każdy utalentowany kowal mógł wyrobić stal rzymskimi metodami, itd. Jednakże
technologia zależna od organizacji Rzymian WYKAZAŁA regres. Ich akwedukty uległy
zepsuciu i nigdy nie zostały odbudowane. Ich techniki konstrukcji
dróg zostały stracone. Rzymski system kanalizacji miejskiej został zapomniany, tak że
do niedawna system kanalizacji miast Europejskich był gorszy niż w Starożytnym
Rzymie.
209. Powodem dlaczego technologia
wydawała się zawsze rozwijać jest fakt, że aż do około wieku lub dwóch
przed Rewolucją Przemysłową większa część technologii była małej skali. Natomiast
większość technologii rozwiniętej po Rewolucji Przemysłowej stanowi technologia
zależna od organizacji. Weźmy jako przykład lodówkę. Bez fabrycznie
wyprodukowanych części lub udogodnień z postindustrialnego warsztatu
byłoby praktycznie niemożliwe dla garstki lokalnych rzemieślników wyprodukowanie
lodówki. Gdyby jakimś cudem udało się im zrobić jedną, byłaby dla nich bezużyteczna
bez źródła prądu elektrycznego. Musieliby więc zbudować tamę i generator.
Generatory wymagają dużej ilości miedzianego drutu, wyobraźcie sobie
jego wyprodukowanie bez użycia współczesnej maszynerii. A skąd wzięliby gaz odpowiedni
dla mrożenia? Łatwiej byłoby zbudować chłodnię lub konserwować
żywność poprzez suszenie lub marynowanie, tak jak robiono to przed wynalezieniem lodówki.
210.Jest więc oczywiste,
że jeżeli system industrialny uległby zniszczeniu, lodówki zostałyby stracone,
tak jak inne produkty zależnej od organizacji. Jeśli zostałyby stracone, powiedzmy
na jedno pokolenie, odbudowanie ich zajęłoby wieki, tak jak zajęło wieki
wybudowanie ich po raz pierwszy. Ocalałe książki techniczne byłyby nieliczne
i szczątkowe. Społeczeństwo przemysłowe, budowane od zera bez zewnętrznej pomocy,
może zostać ustanowione poprzez szereg etapów: potrzeba narzędzi by zrobić
narzędzia by zrobić narzędzia by zrobić narzędzia... Wymagałoby to długiego procesu
rozwoju ekonomicznego i rozwoju organizacji społecznej. Nawet bez ideologii
sprzeciwiającej się technologii nie ma powodu sądzić, że ktokolwiek byłby
zainteresowany odbudowaniem społeczeństwa przemysłowego. Entuzjazm
związany z “rozwojem” jest zjawiskiem charakterystycznym dla nowoczesnej
formy społeczeństwa i nie wydawał się istnieć przed 17 wiekiem lub okolicznym
punktem tamtego okresu.
211. W późnym średniowieczu
istniały cztery główne cywilizacje, które były w równym stopniu “rozwinięte”:
Europa, świat Islamu, Indie i Daleki Wschód (Chiny, Japonia, Korea). Trzy z
tych cywilizacji pozostały mniej lub bardziej stabilne, tylko Europa stała się bardziej
dynamiczna. Nikt nie wie dlaczego tak się wtedy stało, teorie historyków
na ten temat są tylko spekulacjami. W każdym wypadku oczywiste jest,
Że gwałtowny rozwój w kierunku technologicznej formy społeczeństwa pojawia się
tylko w szczególnych warunkach. Nie ma więc powodów przypuszczać, że nie może
nastąpić długotrwały technologiczny regres.
212. Czy społeczeństwo OSTATECZNIE
wróciłoby do industrialno-technologicznej formy? Być może, nie należy
się jednak tym martwić, ponieważ nie jesteśmy w stanie przewidzieć ani kontrolować
wydarzeń mających nastąpić za 500 lub 1000 lat. Ten problem będą musiały
podjąć osoby, które będą w tym czasie żyły.
NIBEZPIECZEŃSTWO
LEWACTWA 213. Ze względu na swą potrzebę
buntu i uczestnictwa w ruchu lewacy lub osoby podobnego typu psychologicznego
często są zainteresowani buntowniczymi ruchami, których cele i członkowie
nie są z początku lewackie. Napływ lewackich typów może łatwo przekształcić
nielewacki ruch w lewacki, a więc lewackie cele zastępują lub zniekształcają
pierwotne cele ruchu.
214. Aby tego uniknąć, ruch
przedstawiający naturę technologii musi przyjąć zdecydowanie antylewacką
postawę i musi unikać jakiejkolwiek kolaboracji z lewakami. Na dłuższą metę
lewactwo jest niezgodne z dziką naturą, ludzką naturą oraz eliminacją współczesnej
technologii. Lewactwo jest kolektywistyczne, dąży do scalenia całego świata
(zarówno natury jak i rodzaju ludzkiego) w zjednoczoną całość. Nasuwa to jednak
zarządzanie naturą i życiem ludzkim przez zorganizowane społeczeństwo i wymaga zaawansowanej
technologii. Nie można zjednoczyć świata bez szybkiego transportu
i komunikacji, nie można skłonić wszystkich ludzi do tego by się nawzajem kochali
bez wyrafinowanych technik psychologicznych, nie może powstać “planowe społeczeństwo”
bez koniecznej bazy technologicznej. Co najważniejsze, lewactwo
kieruje się potrzebą władzy, której lewacy upatrują na poziomie kolektywnym, poprzez
identyfikację z masowym ruchem bądź organizacją. Lewactwo nigdy nie odrzuci
technologii, ponieważ jest ona zbyt cennym źródłem kolektywnej władzy.
215. Anarchista
[34] również dąży do władzy, jednak upatruje jej na poziomie indywidualnym lub w małej
grupie; chce by jednostki i małe grupy były w stanie kontrolować okoliczności
swojego życia. Sprzeciwia się technologii, ponieważ uzależnia ona małe grupy
od dużych organizacji.
216. Niektórzy lewacy mogą
sprzeciwiać się technologii, ale tylko wtedy gdy są outsiderami a system technologiczny
jest kontrolowany przez nielewaków. Gdyby lewactwo kiedykolwiek stało
się dominujące w społeczeństwie i system technologiczny stałby się
narzędziem w jego rękach, entuzjastycznie używałby go i promował jego rozwój.
Powieliliby w ten sposób wzorzec, który lewactwo ukazywało wiele razy w przeszłości.
Kiedy bolszewicy w Rosji byli outsiderami, kategorycznie sprzeciwiali
się cenzurze i tajnej policji, postulowali samostanowienie mniejszości
etnicznych, i tak dalej; kiedy jednak doszli do władzy, narzucili jeszcze
surowszą cenzurę i stworzyli jeszcze bardziej bezlitosną tajną policję
od tych istniejących w czasach carskich i uciskali mniejszości etniczne
przynajmniej w takim samym stopniu co carowie. W Stanach Zjednoczonych kilka dekad
temu gdy lewacy stanowili mniejszość na uniwersytetach, lewaccy
profesorowie żądali wolności akademickiej (Nazywa się to “poprawnością polityczną”).
To samo stanie się z lewakami i technologią: jeżeli kiedykolwiek dostanie się
ona pod ich kontrolę, użyją jej do podtrzymania ucisku.
217. We wcześniejszych rewolucjach,
najbardziej żądni władzy lewacy na początku współpracowali
z nielewackimi rewolucjonistami, jak również z lewakami o skłonnościach bardziej wolnościowych,
a później przechytrzyli ich by samemu przejąć władzę. Robespierre
zrobił to w Rewolucji Francuskiej, Bolszewicy zrobili to w Rewolucji Rosyjskiej,
komuniści zrobili to w Hiszpanii w 1938 roku, a Castro zrobił to na Kubie.
Mając na uwadze historię lewactwa, byłoby głupie dla nielewackich rewolucjonistów
kolaborowanie z lewakami.
218. Różni myśliciele zasugerowali,
że lewactwo jest rodzajem religii. Nie jest religią w dosłownym tego
słowa znaczeniu, ponieważ lewacka doktryna nie postuluje istnienia jakiejkolwiek
nadnaturalnej siły. Jednakże dla lewaka, lewactwo odgrywa taką psychologiczną
rolę, jaką dla niektórych odgrywa religia. Lewak MUSI wierzyć w lewactwo,
odgrywa ono żywotną rolę w jego gospodarce psychologicznej. Jego poglądy
nie są łatwo modyfikowane przez logikę czy fakty. Wyraża przekonanie, że lewactwo
jest moralnie Właściwe przez duże W oraz że ma on nie tylko prawo, ale
i obowiązek narzucić wszystkim lewacką moralność (Jednakże wiele
osób, do których odnosimy się jako do “lewaków” nie uważa się za nich i nie określiłoby swego
systemu poglądów mianem lewactwa. Używamy terminu “lewactwo”, ponieważ nie
znamy lepszego określenia dla spektrum powiązanych ze sobą poglądów włączających
ruchy feministyczne, prawa gejów, politycznej poprawności, itd., ponieważ
ruchy te wykazują silne podobieństwo do starej lewicy. Zobacz paragrafy
227-230.)
219. Lewactwo jest
siłą totalitarną. Gdziekolwiek jest w pozycji władzy, dąży do wkroczenia w każdy prywatny
kącik i wymuszenia na wszystkich lewackiego myślenia. Częściowo jest
to spowodowane quasi-religijnym charakterem lewactwa: wszystko niezgodne z lewackimi
poglądami reprezentuje Grzech. Co ważniejsze, lewactwo jest siłą totalitarną
ze względu na pęd do władzy lewaków. Lewak dąży do zaspokojenia swej potrzeby
władzy poprzez identyfikację z ruchem społecznym i próbuje przejść przez proces
władzy pomagając w osiągnięciu celu ruchu (zobacz paragraf 83). Niezależnie
jednak od tego jak daleko zaszedł ruch w osiąganiu swoich celów, lewak nigdy
nie jest usatysfakcjonowany, ponieważ jego działalność jest działalnością zastępczą
(zobacz paragraf 41). Tak więc, prawdziwym motywem lewaka nie jest osiągnięcie
rzekomych celów lewactwa; w rzeczywistości motywowany jest przez poczucie
władzy, jakie uzyskuje z walki, a potem osiągania społecznego celu. [35] W
konsekwencji lewak nigdy nie jest usatysfakcjonowany celami, które już
osiągnął; jego potrzeba procesu władzy prowadzi go zawsze do walki o nowe cele. Lewak
chce równych szans dla mniejszości. Gdy zostaje to osiągnięte nalega on na
statystyczną równość osiągnięć mniejszości. I tak długo jak ktoś w zakątku swego
umysłu skrywa negatywny stosunek do jakieś mniejszości, lewak musi dokonać jego
reedukacji. A mniejszości etniczne to nie wszystko; nikomu nie można pozwolić
na negatywny stosunek wobec homoseksualistów, niepełnosprawnych, otyłych,
starych, brzydkich, itd., itd. Nie wystarczy by opinia publiczna
była informowana o zagrożeniach związanych z paleniem tytoniu, ostrzeżenie należy drukować
na każdej paczce papierosów. Później należy ograniczyć lub zakazać reklam
papierosów. Działacze nigdy nie będą usatysfakcjonowani dopóki
tytoń nie zostanie zakazany, później przyjdzie czas na alkohol, niezdrowe jedzenie,
itd. Działacze przeciwstawiali się rażącym nadużyciom wobec dzieci,
co było dość rozsądne. Ale teraz chcą doprowadzić do powstrzymania każdego klapsa.
Gdy tego dokonają, będą chcieli zakazać czegoś innego, co uważają za niewłaściwe;
później jeszcze coś innego, itd. Nigdy nie będą usatysfakcjonowani
dopóki nie uzyskają całkowitej kontroli nad praktykami wychowania dzieci. Wtedy
przejdą do jakiejś innej kwestii.
220. Przypuśćmy, że poproszono
lewaków o sporządzenie listy WSZYSTKICH niewłaściwych w społeczeństwie
rzeczy oraz że wprowadzono KAŻDĄ socjalną zmianę, której żądali. Można spokojnie
powiedzieć, że w ciągu kilku lat większość lewaków znalazłaby nowy
temat do narzekania, nowe “zło” społeczne, które należy zmienić, ponieważ jak już
mówiliśmy, lewak jest mniej motywowany przez martwienie się chorobami
społecznymi a bardziej przez potrzebę zaspokojenia pędu władzy poprzez narzucenie
swoich rozwiązań społeczeństwu.
221. Z powodu ograniczeń
nałożonych na ich myśli i zachowanie przez ich wysoki stopień uspołecznienia,
wielu naduspołecznionych lewaków nie może dążyć do władzy w taki sposób, w
jaki robią to inni ludzie. Dla nich pęd do władzy ma tylko jedno moralnie
akceptowane ujście i jest nim walka o narzucenie wszystkim swojej moralności.
222. Lewacy, szczególnie
ci naduspołecznieni, są Prawdziwie Wierzący w znaczeniu książki Erica Hoffera “Prawdziwie
Wierzący”. Jednakże nie wszyscy Prawdziwie Wierzący reprezentują ten
sam typ psychologiczny co lewacy. Prawdopodobnie prawdziwie wierzący nazista,
na przykład, różni się psychologicznie od prawdziwie wierzącego lewaka.
Ze względu na swoją skłonność do stanowczego oddania sprawie, Prawdziwie
Wierzący są użytecznym, a być może koniecznym składnikiem każdego ruchu
rewolucyjnego. Stanowi to problem, z którym, musimy przyznać, nie wiemy jak
się uporać. Nie jesteśmy pewni jak wykorzystać energię Prawdziwie Wierzącego do
rewolucji przeciw technologii. Na tym etapie wszystko co możemy powiedzieć, to
że żaden Prawdziwie Wierzący nie będzie bezpiecznym dla rewolucji rekrutem, chyba
że będzie oddany wyłącznie zniszczeniu technologii. Jeżeli oddany jest
również innemu ideałowi, może chcieć użyć technologii, aby do niego dążyć (zobacz paragraf
220, 221).
223. Niektórzy czytelnicy
mogą powiedzieć: “Cały ten tekst o lewactwie to bzdety. Znam Johna i Jane,
którzy są lewakami i nie wykazują wszystkich tych totalitarnych tendencji.”
Prawdą jest, że wielu lewaków, możliwe nawet że większość, jest przyzwoitymi
ludźmi szczerze wierzącymi w wartość tolerancji wobec innych (do pewnego
stopnia), którzy nie chcieliby użyć autorytarnych metod, by osiągnąć swe cele.
Nasze spostrzeżenia na temat lewactwa nie mają zastosowania do każdego
indywidualnego lewaka, ale moją opisywać ogólny charakter lewactwa jako
ruchu. A ogólny charakter ruchu niekoniecznie jest wyznaczany przez liczbowe
proporcje różnych rodzajów ludzi zaangażowanych w ruch.
224. Ludzie dorastający
do pozycji władzy w ruchach lewackich są lewakami typu najbardziej żądnego władzy,
ponieważ ludzie tego typu najbardziej starają się o takie pozycje. Kiedy żądne
władzy typy przejmują kontrolę nad ruchem, wielu łagodniejszych lewaków po
cichu nie zgadza się z działalnością przywódców, ale nie jest w stanie się im
sprzeciwić. POTRZEBUJĄ wiary w ruch i ponieważ nie mogą jej porzucić, podążają za
przywódcami. Prawdą jest, że NIEKTÓRZY lewacy mają odwagę by sprzeciwić się
tym totalitarnym tendencjom, ale zazwyczaj przegrywają, ponieważ typy żądne władzy
są lepiej zorganizowane, bezlitosne i Makiavelijskie oraz troszczą się o budowanie
sobie silnego zaplecza.
225. Te zjawiska ujawniły
się jasno w Rosji i w innych krajach przejętych przez lewaków. Podobnie, przed
upadkiem komunizmu w Związku Radzieckim, lewacy na Zachodzie rzadko krytykowali
ten kraj. Zapytani, przyznaliby że ZSRR robiło wiele niewłaściwych rzeczy,
ale próbowali też znajdywać usprawiedliwienie dla komunistów i zaczęliby mówić
o porażkach Zachodu. Zawsze przeciwstawiali się zachodniemu oporowi militarnemu
wobec komunistycznej agresji. Lewackie typy na całym świecie żywo protestowały
przeciw wojskowej działalności U.S.A. w Wietnamie, ale
nie zrobili nic, gdy Związek Radziecki najechał na Afganistan. Nie aprobowali działalności
Sowietów, ale ze względu na swe lewackie poglądy nie mogli postawić się w opozycji
do komunizmu. Dzisiaj, na tych uniwersytetach gdzie dominuje “polityczna
poprawność” jest prawdopodobnie wiele lewackich typów, którzy prywatnie
nie aprobują tłumienia wolności akademickiej, ale i tak je podtrzymują.
226. Tak więc fakt, że wielu
indywidualnych lewaków to prywatnie spokojni i tolerancyjni ludzie w żaden
sposób nie świadczy o tym, że lewactwo jako całość nie posiada tendencji totalitarnych.
227. Nasza dyskusja na temat
lewactwa ma poważną wadę. Wciąż niejasne jest co rozumiemy pod pojęciem “lewak”.
Chyba nie możemy zbyt wiele na to poradzić. Dzisiejsze lewactwo jest
rozdzielone w szerokie spektrum różnych ruchów. Nie wszystkie ruchy są lewackie,
a niektóre (jak radykalni obrońcy środowiska) wydają się łączyć osobowości
zarówno typu lewackiego i nielewackiego, który powinien wiedzieć, że nie
należy kolaborować z lewakami. Różnorodność lewaków stopniowo przechodzi w różnorodność
nielewaków i my sami często nie bylibyśmy w stanie decydować o tym,
czy dana jednostka jest lub nie jest lewakiem. Do stopnia w jakim może to
być w ogóle zdefiniowane, nasza koncepcja lewactwa zdefiniowana jest przez
dyskusję na jego temat, jaką przeprowadziliśmy w tym tekście i możemy jedynie
poradzić czytelnikowi, by zastosował własny osąd w decydowaniu kto jest lewakiem.
228. Pomocnym będzie jednak
wymienienie pewnych kryteriów określających lewactwo. Kryteria te nie
mogą być stosowane w sposób bardzo jednostronny. Niektóre jednostki mogą
spełniać te kryteria nie będąc lewakami, niektórzy lewacy mogą nie spełniać
żadnego z tych kryteriów. Ponownie, musicie po prostu zastosować własny osąd.
229. Lewak zorientowany
jest na kolektywizm na wielką skalę. Kładzie nacisk na obowiązek jednostki służenia
społeczeństwu i obowiązek społeczeństwa troszczenia się o jednostkę. Negatywnie
odnosi się do indywidualizmu. Często przybiera ton moralistyczny. Zwykle jest
za kontrolą posiadania broni, edukacją seksualną i innymi psychologicznie “oświeconymi”
metodami, za planowaniem, za faworyzowaniem mniejszości, za multikulturalizmem.
Dąży do identyfikacji z ofiarami. Jest przeciwko rywalizacji i
przemocy, lecz często wynajduje wymówki dla tych lewaków, którzy dopuszczają
się przemocy. Ma zamiłowanie do chwytliwych terminów jak “rasizm”, “seksizm”,
“homofobia”, “kapitalizm”, “imperializm”, “neokolonializm”,
“ludobójstwo”, “zmiana społeczna”, “sprawiedliwość społeczna”, “odpowiedzialność społeczna”.
Być może najlepszą metodą określenia lewaka jest jego tendencja do sympatyzowania
z następującymi ruchami: feminizm, prawa gejów, prawa mniejszości etnicznych,
prawa niepełnosprawnych, prawa zwierząt, polityczna poprawność. Każdy
kto silnie sympatyzuje ze WSZYSTKIMI tymi ruchami jest niemal z pewnością
lewakiem. [36]
230. Bardziej niebezpieczni
lewacy, czyli ci najbardziej żądni władzy, często charakteryzują
się arogancją lub dogmatycznym podejściem do ideologii. Jednakże najbardziej niebezpiecznymi
ze wszystkich lewaków mogą być pewne naduspołecznione typy, które
unikają irytujących pokazów agresywności oraz powstrzymują się od obnoszenia
się ze swoim lewactwem, ale pracują po cichu i niezauważalnie na rzecz
promowania wartości kolektywistycznych, “oświeconych” psychologicznych technik
uspołeczniania dzieci, zależności jednostki od systemu, itd. Ci kryptolewacy (jak
można ich nazwać) przypominają pewne mieszczańskie typy w przypadku praktycznego
działania, ale różnią się od nich w kwestii psychologii, ideologii oraz
motywacji. Zwyczajny mieszczuch próbuje poddać ludzi kontroli systemu w celu
chronienia swego stylu życia lub po prostu z powodu swej konwencjonalnej postawy.
Kryptolewak próbuje poddać ludzi kontroli systemu ponieważ jest Prawdziwie
Wierzącym w kolektywistyczną ideologię. Kryptolewak różni się od przeciętnego
lewaka typu naduspołecznionego poprzez fakt, że jego impuls buntowniczy
jest słabszy i jest uspołeczniany w bezpieczniejszy sposób. Różni się od zwyczajnego
dobrze uspołecznionego mieszczucha poprzez fakt, że posiada w sobie pewien głęboki
brak, który sprawia, że konieczne jest dla niego oddanie się sprawie i zagłębianie
się w kolektywizm. Być może jego (wysublimowany) pęd do władzy
jest silniejszy niż u przeciętnego mieszczucha.
OSTATNIA UWAGA
231. W całym tekście wydaliśmy
nieprecyzyjne stwierdzenia, które powinny być połączone z wieloma uściśleniami
i zastrzeżeniami, a niektóre z naszych stwierdzeń mogą być całkiem
błędne. Brak dostatecznych informacji oraz potrzeba zwięzłości uczyniła dla
nas niemożliwym formułowanie naszych twierdzeń bardziej precyzyjnie lub dodania
wszystkich koniecznych uściśleń. I oczywiście w tego rodzaju dyskusji trzeba
mocno polegać na osądzie intuicyjnym, co może być czasem niewłaściwe. Nie twierdzimy
więc, że ten tekst wyraża coś więcej niż surowe zbliżenie się do prawdy.
232. Pomimo tego, jesteśmy
racjonalnie pewni, że ogólny zarys jaki tutaj nakreśliliśmy jest całkowicie
prawidłowy. Zobrazowaliśmy lewactwo w jego współczesnej formie jako
zjawisko specyficzne dla naszych czasów i symptom zaburzenia procesu władzy.
Jednak możemy się w tym punkcie mylić. Naduspołecznione typy próbujące
zaspokoić swój pęd do władzy poprzez narzucanie wszystkim swej moralności
z pewnością istnieją od dawna. Jednakże UWAŻAMY, że rozstrzygająca rola odgrywana
przez poczucie niższości, niską samoocenę, bezsilność, utożsamianie
się z ofiarami ludzi, którzy sami nimi nie są, jest cechą specyficzną dla współczesnego
lewactwa. Utożsamianie się z ofiarami ludzi, którzy sami nimi nie są,
jest do pewnego stopnia widoczne w 19-wiecznym lewactwie i wczesnym chrześcijaństwie,
ale według nas symptomy niskiej samooceny, itd. Nie były
tak oczywiste w tych ruchach, ani w ruchach innych, tak jak we współczesnym lewactwie.
Nie jesteśmy jednak całkowicie pewni, że podobne ruchy nie istniały
przed współczesnym lewactwem. Tej szczególnej kwestii powinni przyjrzeć się historycy.
PRZYPISY
1. (Paragraf 19) Twierdzimy,
że WSZYSCY, lub przynajmniej większość brutali i bezwzględnych współzawodników
cierpi z powodu poczucia niższości.
2. (Paragraf 25) Podczas
okresu wiktoriańskiego wielu naduspołecznionych ludzi cierpiało z powodu poważnych
problemów psychologicznych, będących wynikiem ograniczenia swoich uczuć
seksualnych. Najwidoczniej Freud opierał swą teorię na ludziach tego typu.
Dzisiaj skupienie socjalizacji przesunęło się z seksu na agresję.
3. (Paragraf 27) Niekoniecznie
włączając w to specjalistów od nauk “ciężkiej” inżynierii.
4. (Paragraf 28) Istnieje
wiele jednostek z klasy średniej i wyższej, które sprzeciwiają się niektórym
z tych wartości, ale zwykle ich sprzeciw jest mniej lub bardziej ukryty. Główny
nurt propagandy w naszym społeczeństwie działa na rzecz wymienionych wartości.
Głównym powodem, dlaczego
te wartości stały się oficjalnymi wartościami naszego społeczeństwa jest fakt,
iż są użyteczne dla systemu industrialnego. Przemoc jest odrzucana, ponieważ
zakłóca funkcjonowanie systemu. Rasizm jest odrzucany, ponieważ konflikty etniczne
również zaburzają system, a dyskryminacja marnuje talenty członków mniejszości,
którzy mogliby być dla systemu użyteczni. Należy przeciwdziałać biedzie,
ponieważ niższe klasy powodują problemy dla systemu, a konflikt z nimi obniża morale
innych klas. Kobiety zachęcane są do podjęcia kariery, ponieważ ich talenty
są użyteczne dla systemu, a co ważniejsze, posiadanie stałej pracy
bardziej integruje je z systemem i wiąże je bezpośrednio z nim zamiast z rodziną.
Pomaga to w osłabieniu solidarności rodzinnej. (Przywódcy systemu mówią,
że chcą wzmocnić rodzinę, ale tak naprawdę chcą żeby rodzina służyła jako efektywne
narzędzie uspołeczniania dzieci zgodnie z potrzebami systemu. W paragrafach
51, 52 twierdzimy, że system nie może pozwolić rodzinie lub innym małoskalowym
grupom społecznym na siłę lub autonomię).
5. (Paragraf 42)
Można stwierdzić, że większość ludzi nie chce sama podejmować decyzji, lecz chce by myśleli
za nich ich przywódcy. Jest w tym element prawdy. Ludzie lubią podejmować
decyzje w małych kwestiach, ale podejmowanie decyzji w trudnych, fundamentalnych
kwestiach wymaga stanięcia w obliczu konfliktu psychologicznego, a tego
większość ludzi nienawidzi. Stąd też polegają na innych w podejmowaniu trudnych
decyzji. Większość ludzi nie jest z natury przywódcami, woli raczej za nimi podążać,
jednak lubią mieć bezpośredni osobisty dostęp do swych przywódców i brać
udział do pewnego stopnia w podejmowaniu trudnych decyzji. Przynajmniej do
tego stopnia potrzebują autonomii.
6. (Paragraf 44) Niektóre
z wymienionych symptomów są podobne do tych, jakie wykazują uwięzione zwierzęta.
Aby wyjaśnić jak te symptomy
wyłaniają się z pozbawienia uczestnictwa w procesie władzy:
Pospolite rozumienie ludzkiej
natury mówi, że brak celów, których osiągnięcie wymaga wysiłku, prowadzi
do znudzenia, a to znudzenie długo kontynuowane, często w ostateczności prowadzi
do depresji. Porażka w osiąganiu celów prowadzi do frustracji i obniżenia samooceny.
Frustracja prowadzi do gniewu, gniew do agresji, często w formie
nadużyć wobec dzieci i współmałżonków. Wykazano, że długo kontynuowana frustracja
zwykle prowadzi do depresji, a depresja do poczucia winy, zaburzeń
snu i przyjmowania pokarmu oraz złych odczuć odnośnie własnej osoby. Ci którzy
dążą do depresji widzą antidotum w przyjemności, stąd też niezaspokojony hedonizm
i nadmierny perwersyjny seks. Znudzenie również prowadzi do nadmiernego
poszukiwania przyjemności, ponieważ z braku innych celów, celem staje się przyjemność.
Oczywiście jest to uproszczenie. Rzeczywistość jest dużo
bardziej złożona i oczywiście pozbawienie udziału w procesie władzy nie jest
JEDYNĄ przyczyną opisanych symptomów. Przy okazji, kiedy mówimy o depresji,
niekoniecznie mamy na myśli taki stopień depresji, jaki wymaga terapii psychiatrycznej.
Często chodzi tylko o łagodne formy depresji. A kiedy mówimy o celach, niekoniecznie
mamy na myśli cele długoterminowe. Dla wielu osób (być może dla
większości) w ludzkiej historii wystarczającym celem było po prosu zapewnienie
sobie i swej rodzinie pożywienia.
7. (Paragraf 52) Częściowy
wyjątek można uczynić dla kilku biernych, zamkniętych w sobie grup, takich jak
Amiszowie, które wywierają mały wpływ na szerszą społeczność. Poza tym, istnieją
też alternatywne, małoskalowe wspólnoty w dzisiejszej Ameryce.
Na przykład gangi młodzieżowe i “sekty”. Wszyscy uważają je za niebezpieczne i takie
są, ponieważ ich członkowie są lojalni raczej wobec siebie, a nie wobec systemu,
stąd też system nie może ich kontrolować. Kolejnym przykładem jest “margines
społeczny”. Często uchodzi im na sucho kradzież i oszustwo, ponieważ ze względu
na jego lojalność wobec siebie, zawsze znajdą ludzi którzy będą zeznawać
“udowadniając” ich niewinność. Oczywiście system byłby w poważnych tarapatach
gdyby zbyt wielu ludzi należało do tych grup. Niektórzy chińscy myśliciele
z początku XX wieku, których celem było zmodernizowanie Chin, dostrzegali
konieczność złamania małoskalowych grup społecznych, takich jak
rodzina. Zgodnie z Sun Yat-senem “Chińczycy potrzebowali nowego przypływu patriotyzmu,
który doprowadziłby do przeobrażenia lojalności wobec rodziny w lojalność
wobec państwa”. Zgodnie z Li Huangiem “Tradycyjne przywiązania, szczególnie
do rodziny, musiały zostać porzucone, jeżeli nacjonalizm miał rozwinąć
się w Chinach”. (Chester C. Tan, Chińska myśl polityczna w dwudziestym
wieku, strona 125 i 297)
8. (Paragraf 61) Tak, wiemy
że 19-sto wieczna Ameryka borykała się z wieloma problemami, i to poważnymi,
lecz dla dobra zwięzłości musimy wyrażać się w terminach uproszczonych.
9. (Paragraf 61) Podklasy
zostawiamy na boku. Mówimy o głównym nurcie.
10. (Paragraf 62) Niektórzy
społeczni naukowcy, edukatorzy, specjaliści od “zdrowia psychicznego”,
itd. robią co mogą by wepchnąć społeczne popędy do grupy 1, próbując twierdzić, że
każdy prowadzi satysfakcjonujące życie społeczne.
11. (Paragraf 63, 82) Czy
pęd do nieograniczonego posiadania rzeczywiście jest sztucznie stworzony przez
przemysł reklamowy? Z pewnością nie istnieje żaden wewnętrzny ludzki pęd do
posiadania. Istniało wiele kultur, w których ludzie żądali bardzo mało dóbr
materialnych poza tym, co było konieczne do zaspokojenia podstawowych potrzeb fizycznych
(australijscy aborygeni, tradycyjne wiejskie kultury meksykańskie, niektóre
kultury afrykańskie). Z drugiej strony, istniało również wiele przedindustrialnych
kultur, w których posiadanie dóbr materialnych odgrywało ważną rolę. Nie
możemy więc twierdzić, że dzisiejsza materialistyczna kultura jest wytworem wyłącznie
przemysłu reklamowego. Jednak jest oczywiste, że przemysł ten odegrał ogromną
rolę w tworzeniu owej kultury. Duże korporacje wydające miliony dolarów
na reklamę nie marnowałyby takiej ilości pieniędzy bez solidnych dowodów, że wrócą
one do nich w zwiększonej ilości. Jeden z członków FC spotkał kilka lat temu
przedstawiciela handlu, który był na tyle szczery by powiedzieć: “Naszą pracą
jest sprawianie by ludzie kupowali rzeczy, których nie chcą i nie potrzebują”.
Później opisał, jak niedoświadczony nowicjusz może przedstawić klientowi fakty
dotyczące produktu i nie doprowadzić do jego sprzedaży, podczas gdy wyćwiczony
i doświadczony profesjonalny sprzedawca sprzedałby dużą ilość tego
towaru tym samym ludziom. Pokazuje to, że ludzie są manipulowani w
celu kupowania rzeczy, których w rzeczywistości nie chcą. 12. (Paragraf 64) Problem
bezcelowości wydaje się być mniej poważny niż np. 15 lat temu, ponieważ dzisiejsi
ludzie czują się mniej bezpieczni fizycznie i ekonomicznie niż przedtem,
a potrzeba bezpieczeństwa daje im cel. Jednak bezcelowość została zamieniona
na frustrację wywołaną trudnością osiągnięcia bezpieczeństwa. Kładziemy
nacisk na problem bezcelowości, ponieważ liberałowie i lewacy chcieliby rozwiązać
nasze problemy społeczne przez zagwarantowanie wszystkim bezpieczeństwa,
jednak gdyby tego dokonano, przywróciłoby to tylko bezcelowość. Istotną kwestią
nie jest to czy społeczeństwo zapewnia ludziom bezpieczeństwo dobrze lub
słabo; problem tkwi w tym, że ludzie są uzależnieni od systemu dla swego bezpieczeństwa,
podczas gdy powinni wziąć je w swoje ręce. To, przy okazji jest częścią
powodu, dla którego ludzie dążą do prawa do posiadania broni; posiadanie broni
kładzie ten aspekt bezpieczeństwa w ich ręce.
13. (Paragraf 66) Wysiłki
konserwatystów w celu zmniejszenia liczby rządowych regulacji przynoszą małą
korzyść przeciętnemu człowiekowi. Po pierwsze, tylko część regulacji może być
zniesiona, ponieważ większość z nich jest konieczna. Po drugie, większa część deregulacji
dotyka raczej biznesu niż przeciętnego człowieka, a więc głównym
efektem jest odebranie władzy rządowi i przekazanie jej prywatnym korporacjom.
Dla przeciętnego człowieka oznacza to tyle, że ingerencja rządu w jego
życie zastąpiona zostaje ingerencją dużych korporacji, którym może zostać zezwolone,
na przykład pozbywanie się coraz więcej substancji chemicznych, które dostają
się do jego zaopatrzenia w wodę i fundują mu raka. Konserwatyści biorą po prostu
przeciętnego człowieka za frajera, wykorzystując jego urazę do Wielkiego
Rządu, by promować władzę Wielkiego Biznesu.
14. (Paragraf 73) Gdy ktoś
aprobuje cel w jakim propaganda używana jest w danym przypadku, zwykle nazywa
to “edukacją” lub podobnym eufemizmem. Jednakże propaganda jest propagandą
niezależnie od celu, w jakim jest używana.
15. (Paragraf 83) Nie wyrażamy
aprobaty ani dezaprobaty dla inwazji na Panamę. Używamy jej tylko w celu
ilustracji pewnej uwagi.
16. (Paragraf 95) Gdy amerykańskie
kolonie były pod brytyjskimi rządami, legalne gwarancje wolności były
mniej efektywne niż po wprowadzeniu w życie amerykańskiej konstytucji,
jednak w przedindustrialnej Ameryce było więcej osobistej wolności,
zarówno przed i po Wojnie o Niepodległość, niż po tym jak kraj przejęła rewolucja
przemysłowa. Cytujemy za Doris Graham i Ted Robert Gurr, rozdział 12 Roger Lane “Przemoc
w Ameryce: historyczne i porównawcze perspektywy”, strony 476-478:
“ Postępujące podwyższanie standardów własności, a z tym zwiększająca się zależność
od urzędowej straży prawa (w 19-wiecznej Ameryce)... były wspólne
dla całego społeczeństwa... Zmiana społecznych zachowań jest tak długoterminowa
i rozszerzona, że sugeruje powiązanie z najbardziej fundamentalnym
z tymczasowych procesów społecznych; z samą industrialną urbanizacją... Massachusetts
w 1835 r. miało populację 660 940, w 81 procentach miejską, w większości przedindustrialną
i rdzennie urodzoną. Jego obywatele przywykli do rozsądnej wolności
osobistej. Woźnice, farmerzy czy rzemieślnicy, wszyscy mieli w zwyczaju
ustalanie samemu swoich rozkładów pracy, a natura ich pracy czyniła ich fizycznie
zależnymi od siebie... Pojedyncze problemy, grzechy czy nawet zbrodnie, nie
były generalnie powodem szerszej troski społecznej... Jednak impet ruchów zdążających
do miasta i do fabryk, które przed 1835 były dopiero w zalążku wywarł
progresywny efekt na osobiste zachowanie w 19 wieku i wprowadził w wiek 20. Fabryka
wymagała regularności zachowania, życia rządzonego przez rytmy zegara i kalendarza
oraz żądania nadzorcy. W mieście lub miasteczku, potrzeba mieszkania w ściśniętych
sąsiedztwach powstrzymywała wiele działań wcześniej uchodzących za
normę.
Zarówno pracownicy umysłowi
jak i fizyczni w większych zakładach są zależni od swych współpracowników.
Odkąd praca jednego człowieka dopasowywała się do pracy innego, interes jednego
człowieka przestał być jego własnym. “Rezultaty nowej organizacji życia i pracy
były widoczne przed rokiem 1900, gdy około 76 procent z 2 805 346 mieszkańców
Massachusetts zostało sklasyfikowane jako mieszczanie. Wiele gwałtownych i nieregularnych
zachowań, które były tolerowane w zwykłym, niezależnym społeczeństwie,
stały się nieakceptowane w sformalizowanej, kooperatywnej atmosferze
późniejszego okresu... Emigracja do miast, krótko mówiąc, wytworzyła bardziej
uległe, uspołecznione i “cywilizowane” pokolenie od poprzednich”.
17. (Paragraf 117) Apologeci
systemu mają zamiłowanie do przywoływania przypadków, w których o
wyniku przesądzał jeden lub dwa głosy, jednak takie przypadki są rzadkością.
18. (Paragraf 119) “Dzisiaj,
w technologicznie zaawansowanych krajach, ludzie prowadzą podobne życie niezależnie
od różnic geograficznych, religijnych i politycznych. Codzienne
życie chrześcijańskiego urzędnika bankowego w Chicago, buddyjskiego urzędnika bankowego
w Tokio, komunistycznego urzędnika bankowego w Moskwie jest o wiele bardziej
podobne niż w przypadku jakiegokolwiek człowieka żyjącego tysiąc lat temu.
Te podobieństwa są rezultatem wspólnej technologii...” L. Spragne de Camp “Starożytni
inżynierowie”, strona 17.
Życie trzech urzędników
bankowych nie jest IDENTYCZNE. Ideologia wywiera PEWIEN wpływ. Jednak wszystkie
technologiczne społeczeństwa, jeśli chcą przetrwać, muszą ewoluować w PRZYBLIŻENIE
tej samej trajektorii.
19. (Paragraf 123) Pomyślcie
tylko o tym, że nieodpowiedzialny genetyk mógłby stworzyć wielu terrorystów.
20. (Paragraf 124) Jako
dalszy przykład niepożądanych konsekwencji rozwoju medycznego, wyobraźcie sobie,
że wynalezione zostaje skuteczne lekarstwo na raka. Nawet jeżeli terapia
będzie zbyt droga by mógł sobie na nią pozwolić ktokolwiek spoza
elity, znacznie obniży ich chęć zatrzymania ucieczki substancji rakotwórczych do środowiska.
21. (Paragraf 128) Skoro
wielu ludzi uznaje za paradoksalny pogląd, że duża liczba dobrych rzeczy może
tworzyć złą rzecz, zilustrujemy to analogią. Przypuśćmy, że Pan A gra
w szachy z Panem B. Pan C, mistrz, zagląda Panu A przez ramię. Oczywiście Pan A
chce wygrać, więc jeśli Pan C podpowiada mu dobry ruch, wyświadcza Panu A przysługę.
Przypuśćmy jednak, że Pan C podpowiada Panu A jak ma wykonać WSZYSTKIE swoje
ruchy. W każdym przypadku wyświadcza Panu A przysługę przez ukazywanie mu najlepszego
ruchu, lecz przez wykonywanie z niego WSZYSTKICH ruchów, psuje całą grę,
ponieważ nie ma sensu gra Pana A, jeżeli ktoś wykonuje za niego wszystkie ruchy.
Sytuacja współczesnego człowieka
jest analogiczna do sytuacji Pana A. System Czyni życie jednostki łatwiejszym
na niezliczone sposoby, ale pozbawia go kontroli nad swym własnym
losem.
22. (Paragraf 137) Rozważamy
tu tylko konflikt wartości pośród głównego nurtu. W celu zachowania
prostoty pozostawiamy na boku wartości “outsiderów”, jak idea wyższości dzikiej natury
nad ekonomicznym dobrobytem człowieka.
23. (Paragraf 137) “Swój
interes” niekoniecznie musi być interesem MATERIALNYM. Może składać się z zaspokojenia
jakiejś psychologicznej potrzeby, na przykład, z promowania swojej ideologii
i religii.
24. (Paragraf 139) Zastrzeżenie:
W interesie leży zezwalanie na pewien stopień wolności w niektórych obszarach.
Na przykład, wolność ekonomiczna (z odpowiednimi ograniczeniami)
udowodniła swą skuteczność w promowaniu wzrostu ekonomicznego. Jednak tylko
planowana, określona i ograniczona wolność leży w interesie systemu. Jednostka
musi zawsze być trzymana na smyczy, nawet gdy ta smycz jest czasem długa
(zobacz paragrafy 94, 97).
25. (Paragraf 143) Nie chcemy
sugerować, że skuteczność lub potencjał przetrwania społeczeństwa
zawsze był odwrotnie proporcjonalny do ilości nacisków i dyskomfortów jakim społeczeństwo
poddaje ludzi. Nie o to nam chodzi. Istnieją dobre powody by
wierzyć, że wiele prymitywnych społeczności poddawało ludzi mniejszej presji niż społeczeństwo
europejskie, ale to ostatnie okazało się o wiele bardziej wydajne niż
jakiekolwiek społeczeństwo prymitywne i zawsze wygrywało z takimi społeczeństwami
z powodu przewagi technologicznej.
26. (Paragraf 147) Jeżeli
myślicie, że bardziej efektywne siły stojące na straży prawa są jednoznacznie dobre
ponieważ tłumią przestępczość, pamiętajcie że przestępczość w definicji
systemu niekoniecznie jest tym co WY nazwalibyście przestępczością. Dzisiaj
palenie marihuany jest “przestępstwem”, w niektórych stanach USA chce się przestępstwem
uczynić również posiadanie broni, zarejestrowanej bądź nie,
później może przyjść czas na nie aprobowane metody wychowania dzieci, takie
jak danie klapsa. W niektórych krajach wyrażanie dysydenckich poglądów politycznych
jest przestępstwem i nie ma żadnych gwarancji, że tak nie stanie
się w USA, ponieważ żadna konstytucja ani system polityczny nie trwają wiecznie.
Jeżeli społeczeństwo potrzebuje
potężnych sił stojących na straży prawa, to znaczy, że coś jest nie
tak u samych podstaw tego społeczeństwa; musi ono poddawać ludzi ciężkim naciskom
jeżeli tak wielu odmawia podporządkowania się przepisom lub podporządkowuje
się im tylko ponieważ są siłą wymuszone. Wiele społeczności w przeszłości
obyło się z małą liczbą, lub w ogóle bez sił stojących na straży prawa.
27. (Paragraf 151) Dla pewności,
przeszłe społeczeństwa posiadały pewne środki wpływania na zachowanie,
jednak były one prymitywne i mało efektywne w porównaniu z technologicznymi
środkami, jakie rozwijane są teraz.
28. (Paragraf 152) Jakkolwiek,
niektórzy psycholodzy publicznie wyrażali opinie sugerujące ich pogardę dla
ludzkiej wolności. A w Omni (sierpień 1987) cytowano matematyka Claude Shannona,
który powiedział: “Wyobrażam sobie czas, gdy będziemy dla robotów tym,
czym psy są dla ludzi, obstaję za maszynami”.
29. (Paragraf 154) To nie
jest science fiction! Po napisaniu paragrafu 154, przeczytaliśmy artykuł w
Sceintific American, zgodnie z którym naukowcy aktywnie rozwijają techniki identyfikowania
potencjalnych przyszłych kryminalistów i poddawania ich kombinacji
środków biologicznych i psychologicznych. Niektórzy naukowcy postulują obowiązkowe
stosowanie tej terapii, która będzie dostępna w niedalekiej przyszłości
(Zobacz “W poszukiwaniu elementów kryminalnych” W. Wayt Gibbs, Scientific American,
marzec 1995). Być może myślicie, że jest to w porządku, ponieważ terapia
ta byłaby stosowana w przypadku osób, które mogą stać się pijanymi kierowcami
(oni też zagrażają życiu), a może później tych, którzy sprawiają lanie swoim dzieciom,
później ekologów niszczących sprzęty, a na końcu wszystkich których zachowanie
jest niewygodne dla systemu.
30. (Paragraf 184) Kolejną
zaletą natury jako kontrideału wobec technologii jest to, że u wielu osób natura
wyzwala taką samą część jak religia, a więc natura może być idealizowana
na gruncie religijnym. Prawdą jest, że w wielu społeczeństwach religia
służyła jako wsparcie i usprawiedliwienie dla ustanowionego porządku,
ale jest również prawdą, że religia często stanowiła podstawę rebelii przeciw
technologii, tym bardziej, że dzisiejsze zachodnie społeczeństwo nie ma żadnych
silnych podstaw religijnych.
Religia jest dzisiaj używana
jako tanie i elastyczne wsparcie dla wąskiego, krótkowzrocznego egoizmu
(w ten sposób używają jej niektórzy konserwatyści, lub nawet jest cynicznie
wykorzystywana do szybkiego wzbogacenia się (wielu ewangelistów) albo też jest
wypaczona do grubiańskiego irracjonalizmu (fundamentalistyczne wyznania,
protestanckie sekty) lub po prostu tkwi w stagnacji (Katolicyzm, główny
nurt Protestantyzmu). Zjawiskiem najbliższym silnej, rozprzestrzenionej,
dynamicznej religii na zachodzie stała się ostatnio quasi-religia lewactwa,
lecz dzisiejsze lewactwo jest podzielone i nie ma jasnego, zjednoczonego i
inspirującego celu.
Tak więc istnieje w naszym
społeczeństwie religijna próżnia, która mogłaby być wypełniona przez religię
skupioną na naturze w opozycji do technologii. Byłoby jednak błędem sztuczne tworzenie
religii spełniającą tę funkcję. Taka wymyślona religia prawdopodobnie byłaby
porażką. Weźmy na przykład religię “Gai”. Czy jej zwolennicy naprawdę w nią
wierzą czy po prostu grają? Jeżeli tylko grają, ich religia zakończy się niepowodzeniem.
Najprawdopodobniej najlepiej
byłoby nie wprowadzać religii w konflikt między naturą a technologią, chyba
że NAPRAWDĘ wierzy się w tę religię i widzi się głęboką, silną i autentyczną
reakcję na nią u wielu innych ludzi.
31. (Paragraf 189) Przypuszczając,
że ten ostateczny krok nastąpi. Możliwe, że system industrialny mógłby
być wyeliminowany w stopniowy lub fragmentaryczny sposób (zobacz paragrafy
4, 167 oraz przypis 4).
32. (Paragraf 193) Jest
nawet możliwe (choć w najmniejszym stopniu), że rewolucja może składać się
tylko z masowej zmiany nastawienia do technologii wynikającej z relatywnie
stopniowej i bezbolesnej dezintegracji systemu industrialnego. Jeżeli tak
się stanie, będziemy mieli wielkie szczęście. Jest o wiele bardziej prawdopodobne,
że przekształcenie się w nietechnologiczne społeczeństwo będzie bardzo
trudne i pełne konfliktów i katastrof.
33. (Paragraf 195) Ekonomiczna
i technologiczna struktura społeczeństwa jest o wiele ważniejsza od jego
struktury politycznej w wyznaczaniu stylu życia przeciętnego człowieka (zobacz
paragrafy 95, 119 oraz przypisy 16, 18).
34. (Paragraf 215)
To stwierdzenie odnosi się do naszego szczególnego rodzaju anarchizmu. Szeroka gama
postaw społecznych nazywana była “anarchizmem” i być może wiele osób uważających
się za anarchistów nie akceptuje naszego stwierdzenia z paragrafu
215. Trzeba również zauważyć, że istnieje przeciwny przemocy ruch anarchistyczny,
którego członkowie prawdopodobnie nie uznaliby FC za anarchizm i z pewnością
nie aprobują metod przemocy FC.
35. (Paragraf 219)
Wielu lewaków jest motywowanych również przez wrogość, jednak jest ona prawdopodobnie
częściowo wynikiem zawiedzionej potrzeby władzy.
36. (Paragraf 229) Ważne
jest zrozumienie, że mamy na myśli kogoś kto sympatyzuje z tymi RUCHAMI
takimi jakimi są one dzisiaj w naszym społeczeństwie. Ktoś kto wierzy w to, że
kobiety, homoseksualiści, itd. powinni mieć równe prawa, niekoniecznie jest
lewakiem. Istniejące w naszym społeczeństwie ruchy feministyczne, homoseksualne,
itd. mają ten szczególny ideologiczny ton charakteryzujący lewactwo,
lecz jeżeli ktoś wierzy, na przykład, że kobiety powinny mieć równe prawa,
niekoniecznie musi sympatyzować z dzisiejszą formą ruchu feministycznego.
Krzysztof Kłopotowski
Manifest Unabombera